Informatyczny System Osłony Kraju nie powstanie o czasie. KIO nie pozwala jednak dokończyć prac bez przetargu.
„Stanowisko zamawiającego zostało oparte na całym ciągu hipotetycznych założeń, a także niczym niepopartych stwierdzeń (...). Nawet gdyby przyjąć, że odwołujący Qumak faktycznie nie wykonał bądź nienależycie wykonał zamówienie, to i tak powyższe nie jest wystarczające dla wykluczenia wykonawcy z postępowania” – pisze w orzeczeniu Krajowa Izba Odwoławcza. KIO, czyli sąd działający przy Urzędzie Zamówień Publicznych, zajął się zamówieniem na dokończenie Informatycznego Systemu Osłony Kraju i stwierdził właśnie, że nie można przekazać kontraktu bez przetargu innej, wybranej odgórnie firmie.
Reklama

Reklama
Musi się więc odbyć konkurs, na który pozostało niewiele czasu. W historii tworzenia ISOK opóźnienie zresztą goni opóźnienie. System pomyślano jako aplikację, która będzie ostrzegać przed powodziami lub zagrożeniami energetycznymi. Dzięki niej każdy zainteresowany miał się dowiedzieć, czy nie mieszka na terenie zagrożonym powodzią lub narażonym na inne klęski żywiołowe. Decyzja, że taki system jest niezbędny, zapadła po powodzi z 2010 r. System powinien być ukończony do końca 2015 r., ale pod koniec ubiegłego roku miał tak duże opóźnienie, że trzeba było go zgłosić Komisji Europejskiej jako niefunkcjonujący i zgodzić się, że jego dokończenie pokryjemy z pieniędzy krajowych, a nie unijnych. Minister środowiska szacował tę brakującą kwotę na 36 mln zł.
Jak się jednak okazuje, mimo wynegocjowanego z KE nowego terminu (miał to być koniec września 2016 r.) i dodatkowych środków na ISOK może być problem z zakończeniem budowy. Zamawiający, czyli Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, pod koniec czerwca niespodziewanie wypowiedział umowę wykonawcy systemu – firmie Qumak, uzasadniając to niewywiązaniem się z terminów. Spółka ukończyła cztery z pięciu etapów prac, choć mijał już i tak przesunięty termin. Prezes Qumaka Tomasz Laudy replikuje jednak, że firma informowała, że były problemy z podłączeniem się do ePUAP czy też że nie uda się wdrożyć systemu broadcastingowego, bo w czasie prac nad ISOK zmieniły się technologie i operatorzy zrezygnowali z tego rozwiązania.
– Spora część opóźnień wynikała też z problemów we współpracy z podwykonawcą, czyli firmą GISPartner. Ale mimo tych trudności nie zostało dużo prac do wykonania. Gdyby nie zerwanie umowy pod koniec czerwca, zapewne we wrześniu wszystko byłoby gotowe. Co więcej, tuż po tym, jak otrzymaliśmy pismo o odstąpieniu, system został zabezpieczony, udokumentowany notarialnie, a wkrótce zostanie oddany do depozytu sądowego. Teoretycznie nie ma problemu z powrotem do współpracy – twierdzi Laudy.
Gdy umowa została zerwana, KZGW wystąpił do Centrum Projektów Polska Cyfrowa (instytucji odpowiedzialnej za wydawanie dotacji unijnych) o kolejny termin zakończenia ISOK – 31 marca 2017 r. Równolegle zapowiedział nałożenie na Qumak kar za opóźnienia i zaprosił do rozmów nad dokończeniem ISOK dotychczasowego podwykonawcę, wrocławskiego GISPartnera, czyli z wolnej ręki zaproponował dokończenie systemu o wartości 20 mln zł. Pojawiła się też sugestia, by GISPartnerowi pomógł większy gracz, czyli Asseco.
I tu zaczęła się kolejna bitwa. Qumak oraz jeszcze jeden gracz rynkowy (szerzej nieznany Efematic) rozgoryczeni decyzją KZGW złożyli skargę do KIO. – Tuż przed zakończeniem prac została z nami zerwana umowa, a do współpracy, i to bez przetargu, w zamówieniu z wolnej ręki, zaproszono naszego podwykonawcę, który ma na tyle wątpliwą sytuację finansową, że nawet my złożyliśmy wniosek o jego upadłość – tłumaczy Laudy. KIO uznała zaś, że tłumaczenia KZGW o nadzwyczajnym stanie prac nad systemem nie tłumaczą omijania prawa.
– To postawiło administrację w trudnej sytuacji. Czasu coraz mniej, pełna procedura przetargowa potrwa co najmniej trzy miesiące, potem dokończenie systemu i jego audyt. Ciężko będzie zrobić to w siedem miesięcy – wzdycha jeden z urzędników związanych z budową systemów informatycznych. – KZGW przygotowuje dokumentację do poprowadzenia wyboru wykonawcy w trybie konkurencyjnym. Jednocześnie kończymy przygotowywanie programu naprawczego z harmonogramem prac i planem dalszych działań – tłumaczy rzecznik KZGW Kamil Wnuk.
Tuż po orzeczeniu KIO KZGW zgłosił sprawę swojego systemu do rozpatrzenia przez Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji. Specjalny plan naprawczy ma być pokazany już 2 września. Orzeczenie KIO cieszy firmę Qumak, która zapewnia, że jest gotowa wrócić do budowy. – To była kwestia kilku tygodni prac. Czwarty etap jest zamknięty i odebrany. Został piąty, czyli wdrożenie systemu na platformie KZGW, przeszkolenie ludzi oraz jego odebranie i audyt – mówi Laudy. Kto dokończy ISOK, wciąż jednak nie wiadomo.