Miasta zaciągają nowe kredyty. A to wyższe koszty obsługi długu i konieczność przycinania niektórych pozycji w budżetach. Ostatnie półtora roku to był okres finansowego oddechu. Miasta i gminy mniej inwestowały (skończyły się pieniądze z perspektywy 2007– –2013), a za to skupiały się na wypracowywaniu nadwyżek w swoich budżetach, by płynnie wejść w programowanie na lata 2014–2020.
Widać to w globalnej kwocie zadłużenia jednostek samorządowych, która po raz pierwszy od wielu lat zamiast wzrosnąć, spadła o ok. 500 mln zł.
Wygląda jednak na to, że wielkość zobowiązań zaciąganych przez lokalne władze wkrótce znów zacznie rosnąć. Samorządy pozyskują właśnie pierwsze, znaczące pule środków na finansowanie nowych inwestycji z udziałem europejskich funduszy.