Prezydent Lublina nie miał prawa bez przetargu podpisać kontraktu na wynajęcie powierzchni w nieistniejącym budynku – uznał UZP. Miasto się z tym nie zgadza i kontynuuje umowę.
Kontrolerzy Urzędu Zamówień Publicznych, którzy zweryfikowali kontrakt na dziesięcioletni najem biurowca dla Urzędu Miasta w Lublinie, nie mieli żadnych wątpliwości. Wyłączenie pozwalające na pominięcie przepisów o zamówieniach publicznych można zastosować tylko przy najmie już istniejącego budynku. Tymczasem prezydent Lublina podpisał umowę na etapie dziury w ziemi. Biurowiec miał zostać wybudowany od podstaw i z uwzględnieniem wymagań samorządu. Trudno w tej sytuacji mówić o najmie. To umowa o roboty budowlane, a ta powinna zostać zawarta w jednym z konkurencyjnych trybów, np. w przetargu nieograniczonym. Do takich samych wniosków doszła Krajowa Izba Odwoławcza w wydanej ostatnio uchwale, w której nie uwzględniła zastrzeżeń zgłoszonych przez Lublin do wyników kontroli.
Budynek musi istnieć