Gminy mając dwie opcje: dalszego utrzymywania drogi lub podjęcia uchwały o pozbyciu się jej, wybiorą tę drugą. Bo ona nic nie kosztuje - tłumaczy Maciej Kiełbus
Trybunał Konstytucyjny (TK) nie orzekł w środę w sprawie zasad przekazywania dróg. Kolejne posiedzenie w tej sprawie odbędzie się dopiero 26 maja br.
Reklama

Reklama
Jestem zaskoczony, że TK aż tyle czasu potrzebuje na zajęcie stanowiska w tej sprawie. Tym bardziej że obecnie obowiązuje niekorzystna dla gmin regulacja. Zgodnie z nią, jeśli droga krajowa jest zastąpiona nowo wybudowaną trasą, ta pierwsza (stara) trafia bezpośrednio w ręce gminy. W efekcie jest ona obarczona bardzo wysokimi kosztami utrzymywania. Postanowili to zmienić posłowie, którzy w 2013 r. uchwalili nowelizację ustawy o drogach publicznych. Zgodnie z nią zastępowane drogi krajowe mają trafiać nie do gmin, ale do województw. Jednocześnie wprowadzono tzw. kaskadowy mechanizm ich przekazywania. Tzn. sejmik województwa mógłby przekazać dany odcinek trasy wojewódzkiej powiatowi, a ten – na rzecz gminy. Istnieje realne ryzyko, iż samorząd województwa będzie zostawiać sobie tylko co lepsze odcinki, a te podniszczone i tak trafią ostatecznie do gmin. Zatem ta nowelizacja niewiele zmienia dla tych ostatnich jednostek.
Na rozprawie podkreślano jednak, że dzięki tej nowelizacji gminy będą mogły pozbyć się dróg, które im przekazano wbrew ich woli. Wystarczy, że w ciągu 90 dni od wejścia w życie nowych przepisów podejmą uchwałę w tej sprawie. Czy skorzystają z tej możliwości, jeśli TK orzeknie o konstytucyjności nowelizowanych przepisów?
Należy się tego spodziewać. Gminy mając dwie opcje: dalszego utrzymywania drogi, która generuje olbrzymie koszty, lub podjęcia bezkosztowo uchwały, w wielu przypadkach wybiorą tę drugą. Wtedy droga gminna stanie się wojewódzką, przy czym sejmik będzie mógł podjąć stosowną uchwałę przekazującą ją powiatowi i zacznie się tzw. kaskadowe przekazywanie drogi. Ostatecznie trasa, której pozbyła się gmina, może do niej wrócić. I właśnie ten mechanizm budzi obawy samorządowców.
W TK padły argumenty, że uchwała o zmianie kategorii danej drogi nie może zostać podjęta bez uzasadnienia...
Kwestia konieczności uzasadniania uchwał podejmowanych przez organy jednostek samorządu terytorialnego od dawna budzi wątpliwości w orzecznictwie sądów administracyjnych i organów nadzoru. W niektórych, wyjątkowych sytuacjach wojewodowie czy sądy administracyjne, dokonując oceny legalności uchwały, nie poprzestają na analizie jej treści, ale także badają uzasadnienie. Trudno przewidzieć, czy także w tym przypadku ukształtuje się taka linia interpretacyjna. Przepisy kontrolowanej przez TK ustawy nie odnoszą się wprost do tej kwestii, pozostawiają pewną uznaniowość po stronie organów samorządu terytorialnego.
A czy nie wystarczy, że w ustawie określono, jakie funkcje musi spełnić droga np. wojewódzka, powiatowa czy gminna?
Problem polega na tym, że w nowelizacji ustawy nie zostało to wprost wyrażone. Dlatego różnie może być interpretowane, czy uchwała samorządu podejmowana na podstawie regulacji o kaskadowym przekazywaniu drogi musi uwzględniać wytyczne dotyczące zasad przypisywania drogi do danej kategorii. O tym będzie decydowała linia orzecznicza, która będzie się kształtowała, jeśli uchwały będą kwestionowane.