Reklama
Do redakcji DGP zwrócił się o pomoc mieszkaniec Lublina, którego gospodarstwo domowe liczy 11 osób. To rodzina wielopokoleniowa (ale nie wielodzietna), na którą składają się m.in. autor listu (emeryt i osoba niepełnosprawna w stopniu znacznym), żona (emerytka), czwórka dzieci, z których dwoje jest niepełnosprawnych od wczesnego dzieciństwa, i cztery małoletnie wnuczki, w tym jedna dziewczynka niepełnosprawna od urodzenia.
Problemy zaczęły się w lipcu ub.r., gdy Lublin zmienił metodę ustalania opłaty za śmieci: z „od gospodarstwa domowego” na „od osoby”. Wcześniej rodzina płaciła miesięcznie 75 zł, a obecnie jest zobowiązana uiszczać miesięczną opłatę w wysokości 28,80 zł za osobę, a więc w sumie 316,80 zł. Nasz czytelnik podkreśla, że kwota ta przewyższa ich rachunki za prąd i gaz, a rodzina nie może jej zmniejszyć, nawet segregując śmieci lub wytwarzając ich bardzo mało.
Wielodzietna tak, wielopokoleniowa nie
Lublin wprowadził co prawda częściowe zwolnienie z opłaty śmieciowej, ale obejmuje ono tylko rodziny wielodzietne (płacą one 144 zł), a nie wielopokoleniowe.

Reklama
- Bycie członkiem rodziny wielopokoleniowej nie jest przesłanką do uzyskania zwolnienia - wyjaśnia Marta Smal-Chudzik, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lublin.
Tłumaczy, że autor listu nie może ponosić opłaty w wysokości 144 zł, gdyż wśród 11 osób zamieszkujących daną nieruchomość i będących członkami rodziny wielopokoleniowej nie ma osób tworzących rodzinę wielodzietną spełniającą kryteria z ustawy o Karcie Dużej Rodziny (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1744) kwalifikujących się do zwolnienia zgodnie z uchwałą Rady Miasta Lublin.
Potwierdzają to prawnicy. - Wydaje się, że miasto ma rację - mówi Bartosz Draniewicz, radca prawny z Kancelarii Prawa Gospodarczego i Ekologicznego. Tłumaczy, że zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 888 ze zm.) zwolnienie z części opłaty ma charakter fakultatywny i gmina może je stosować z dwóch powodów: socjalnego albo wielodzietności (patrz grafika).
Odroczenie lub rozłożenie na raty
Bartosz Draniewicz podpowiada, że być może rozwiązaniem tego problemu byłoby udzielenie zwolnienia indywidualnego na podstawie art. 67a ordynacji (na podstawie art. 6q ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach do opłat za śmieci stosuje się przepisy ordynacji podatkowej). - Było sporo spraw o udzielenie zwolnień indywidualnych na podstawie tego przepisu. Nierzadko były one uwzględniane przez organy, w przypadku odmowy decyzje te były uchylane przez sądy administracyjne - tłumaczy.
Aneta Fornalik, adwokat z Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych P.J. Sowisło & Topolewski, zaznacza jednak, że art. 67a par. 1 ordynacji podatkowej wskazuje na okoliczności uzasadniające udzielenie ulgi w zapłacie oraz rodzaje ulg.
- Wśród tych ulg nie ma jednak możliwości obniżenia kwoty zobowiązania, czyli sytuacji, że należność już z góry byłaby mniejsza. To zresztą nie byłaby ulga - wyjaśnia.
Tłumaczy, że w grę wchodzi jedynie - do tego „w przypadkach uzasadnionych ważnym interesem podatnika lub interesem publicznym” - odroczenie terminu płatności należności lub rozłożenie zapłaty na raty, odroczenie lub rozłożenie na raty zapłaty należności wraz z odsetkami za zwłokę oraz umorzenie w całości lub w części należności lub odsetek za zwłokę.
Brak wsparcia, złe rozwiązania
To, że przepisy nie dostrzegają rodzin wielopokoleniowych, ma uzasadnienie. W rodzinie wielodzietnej zwykle najwyżej dwie dorosłe osoby przynoszą dochód, w wielopokoleniowej zarabiających osób dorosłych może być więcej. Autor listu podkreśla jednak, że w jego gospodarstwie domowym tylko dwie osoby pracują, a reszta utrzymuje się z emerytur i rent socjalnych oraz świadczeń z pomocy społecznej, ponieważ nie są w stanie podjąć pracy ze względów zdrowotnych i rodzinnych (opieka nad niepełnosprawnymi członkami rodziny).
Czy gminy rzeczywiście mają związane ręce i nie mogą przyznać ulgi rodzinie wielopokoleniowej? Może jednak wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast po indywidualnym rozpatrzeniu sprawy mogliby zrobić wyjątek.
- Na gruncie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach możliwe jest wprowadzenie zwolnień z opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi jedynie wprost wymienionych w tej ustawie. Katalog ma tu charakter zamknięty i rada gminy nie może wprowadzać innych zwolnień - podkreśla Maciej Kiełbus z Kancelarii Prawnej Ziemski & Partners.
Nie zwalnia to jednak samorządów z odpowiedzialności. Miasta i gminy mają przecież możliwość elastycznego wyboru metod. Ostatnia nowelizacja ustawy czystościowej potwierdziła m.in., że w ramach metody od gospodarstwa domowego mogą ustalać stawki w różnej wysokości w zależności od jego liczebności. Nie jest to prosta metoda, ale w jej wyniku gospodarstwo dwuosobowe może płacić np. 50 zł, a trzyosobowe 60 zł.
Gdy stawki rosną, mieszkańcy znikają
- Będziemy analizowali możliwość objęcia szczególnymi rozwiązaniami sytuacje rodzin wielopokoleniowych. Do tej pory nie docierały do nas sygnały od mieszkańców w takiej sytuacji - deklaruje Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i środowiska.
Metoda od osoby obowiązuje w 85 proc. miast (patrz infografika). Katarzyna Kwiecień, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Oświęcim (który ją stosuje), zaznacza, że do tej pory miasto nie miało żadnych tego typu zgłoszeń od rodzin wielopokoleniowych. Dodaje, że z częściowego zwolnienia z opłat mogą korzystać osoby posiadające Kartę Dużej Rodziny. - Normalna stawka za odbiór śmieci w naszym mieście to 27 zł za osobę, członkowie rodzin wielodzietnych płacą o 5 zł mniej za osobę - wskazuje.
Doświadczenia samorządowców pokazują, że metoda od osoby jest „nieszczelna”. Wielu mieszkańców unika płacenia za odpady, np. nie składając nowych deklaracji, gdy rodzina się powiększy. Poza systemem są też zwykle pracownicy sezonowi i studenci wynajmujący mieszkania. Możliwe więc, że rodziny wielopokoleniowe nie zgłaszają problemów z metodą od osoby, bo rozwiązują je po swojemu, czyli zaniżając liczbę domowników.
Samorządy, które rezygnują z metody od osoby, tłumaczą, że robią to, bo przy każdej podwyżce stawki za wywóz odpadów z systemu śmieciowego uciekają kolejne osoby. Dla mieszkańców jest ona jednak wciąż najbardziej zrozumiała - to z kolei argument dla gmin, by metodę od osoby jako budzącą najmniej społecznych emocji jednak utrzymać.
- Oświęcim dostrzegł problem brakujących mieszkańców i od 1 stycznia tego roku urzędnicy korzystają z aplikacji, która porównuje dane z deklaracji śmieciowych z danymi o nieruchomościach - mówi Katarzyna Kwiecień.
Jak płacimy za odpady komunalne / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe