– Do banku wpłynęło dotychczas ponad 10 tys. wniosków, jednak nie wiemy jeszcze dokładnie, ilu klientów obejmuje ta liczba. Niektórzy z nich po kilka razy wysyłali ten sam wniosek, inni wysyłali wnioski dotyczące kilku kredytów. Dokładamy wszelkich starań, żeby jak najszybciej je rozpatrywać, ale prosimy wszystkich o cierpliwość i wyrozumiałość. Oczekiwanie na odpowiedź może trwać nawet trzy tygodnie – informuje Przemysław Przybylski, rzecznik Credit Agricole Bank Polska.

– Na ten moment pozytywnie rozpatrzyliśmy wnioski obejmujące ponad 5 proc. naszego portfela kredytowego. Wakacje kredytowe są dobrym rozwiązaniem dla tych klientów, którzy w tej chwili mają problem z płynnością. Natomiast osoby, które mogą dalej spłacać, powinny to kontynuować – mówi Alexander Fleischmann, szef polskiego oddziału Raiffeisen Bank International. Oddział zajmuje się obsługą portfela walutowych kredytów hipotecznych.

Podobnie mówi Piotr Rutkowski z biura prasowego mBanku: – Zainteresowanie jest zdecydowanie większe niż przed wybuchem epidemii. Zwracamy jednak uwagę, że korzystanie z karencji kredytu wiąże się ze wzrostem kolejnych rat kredytowych, więc zachęcamy klientów do przemyślenia, czy ich sytuacja wymaga skorzystania z tego rozwiązania.

źródło: DGP

Bankowcy podkreślają, że mechanizmy ulg dla klientów działały również w przeszłości. Teraz jedynie ułatwiono skorzystanie z nich i wydłużono okres, w którym można nie spłacać kredytu bez negatywnych konsekwencji.

– Nasi klienci zawsze mogli aplikować o wakacje kredytowe i bank od początku nie pobierał opłat za rozpatrzenie takiego wniosku. Obecnie, w związku z sytuacją kryzysową, dodatkowo uprościliśmy procedury i wydłużyliśmy okres odroczenia do trzech miesięcy. Nie jest też potrzebny żaden aneks do umowy – wskazuje Alexander Fleischmann.

Związek Banków Polskich, który w połowie marca ogłosił rekomendacje dla banków dotyczące „wakacji kredytowych”, zapowiadał, że będą one wynosiły trzy miesiące. Duża grupa banków wydłużyła jednak ten okres do pół roku.

O warunki zawieszenia spłaty zapytaliśmy kilkanaście banków komercyjnych. Żaden nie informował o pobieraniu opłat za „wakacje kredytowe”. Nie oznacza to jednak, że za ulgę w spłacaniu kredytu nie trzeba będzie zapłacić. Kredyt cały czas „żyje” – bank nalicza oprocentowanie. Jeśli klient nie spłaca odsetek, zostaną one doliczone do kapitału. Efekt: wyższa rata w przyszłości, zwłaszcza jeśli czas spłaty kredytu nie zostanie wydłużony. Rata urośnie również w sytuacji, gdy odsetki są płacone na bieżąco, a zawieszenie dotyczy tylko kapitału kredytu. Jeśli czas spłaty zostanie wydłużony, konieczne będzie też przedłużenie obowiązywania zabezpieczenia, np. modyfikacja wpisu w księdze wieczystej.

„Wakacje” dotyczące tylko części kapitałowej w przypadku długoterminowych kredytów wziętych niedawno oznacza przy tym stosunkowo niewielką ulgę. Przy kredytach spłacanych na zasadzie rat równych, w początkowym okresie część odsetkowa może być większa niż oddawany bankowi kapitał. Z kolei w przypadku, gdy do spłaty zostało niewiele rat (kończące się hipoteki, ale też kredyty konsumpcyjne), rozłożenie okresu ulgi na czas do końca spłaty może skutkować wyraźnym wzrostem kosztów obsługi długu.

– Fakt skorzystania przez klienta z „wakacji kredytowych” nie będzie miał negatywnego wpływu na historię kredytową klienta w BIK, nie obniży też scoringu BIK – deklaruje Aleksandra Stankiewicz-Billewicz, rzeczniczka Biura Informacji Kredytowej. Scoring to jednak tylko narzędzie w rękach banków. Decyzje co do zdolności kredytowej podejmują one we własnym zakresie.

W czwartek o zamiarze badania warunków ulg w spłacie informował Mariusz Golecki, rzecznik finansowy. – Część klientów obawia się skorzystania z tej oferty. Chodzi głównie o frankowiczów, którzy niepokoją się, że podpisując aneks do umowy, zablokują sobie możliwość dochodzenia prowadzenia postępowania sądowego związanego z abuzywnością niektórych zapisów – podkreśla Golecki.