Jak ustalił DGP, o problemie rozmawiali już szef MSWiA Joachim Brudziński oraz dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) Marek Kubiak. Obecnie trwa ustalanie terminu spotkania z największymi operatorami, którzy odpowiadają za dystrybucję rządowych ostrzeżeń do abonentów sieci komórkowych. Tymczasem samorządowcy coraz głośniej pytają, czy nie dublujemy niepotrzebnie systemów ostrzegania.
Chodzi o system Alert RCB, za pomocą którego Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozsyła ostrzeżenia przed różnymi zagrożeniami, zwłaszcza pogodowymi. Powstają one na podstawie informacji otrzymywanych z ministerstw i służb, np.: policji, straży pożarnej oraz urzędów i instytucji centralnych (np. IMiGW), a także urzędów wojewódzkich.
Jak zapewnia RCB, na alerty nie trzeba się specjalnie zapisywać. – Osoby, które znajdą się na obszarze potencjalnego wystąpienia sytuacji kryzysowej zagrażającej życiu, otrzymają na swój telefon komórkowy krótką wiadomość tekstową (SMS) z informacjami dotyczącymi rodzaju zagrożenia wraz z lokalizacją, a także źródłem ostrzeżenia – podaje RCB.