Przygotowanie raportów to nowy wymóg, wynikający ze znowelizowanej w zeszłym roku ustawy o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 994). Zgodnie z art. 28aa ust. 1 wójt co roku (do końca maja) musi przedstawić radzie raport o stanie gminy.

Prace nad raportami trwają…

Jak wynika z naszych rozmów z przedstawicielami największych miast, prace nad dokumentami już się rozpoczęły. Z reguły plany zakładają, że raporty zostaną przedłożone radnym w końcówce maja (zgodnie z ustawowym terminem), a ich omówienie jest planowane na czerwiec, gdy przez samorządy, jak co roku, przetoczy się fala sesji rad, podczas których włodarze będą walczyć o uzyskanie absolutorium od organów stanowiących.

Tak będzie np. w Olsztynie. – Prace nad raportem są już w toku. Ma zostać dostarczony radnym do 28 maja. Dokument będzie poddany pod głosowanie na czerwcowej sesji, na której rajcowie zdecydują też o ewentualnym absolutorium dla prezydenta – opowiada Marta Bartoszewicz, rzeczniczka urzędu miasta.

Raport i co dalej?

Raport i co dalej?

źródło: DGP

W Toruniu raport zostanie przedstawiony radnym 31 maja, a debatę na jego temat zaplanowano na sesji 27 czerwca. – Trwa etap przygotowywania poszczególnych informacji przez wydziały urzędu miasta i przekazywania materiałów do kancelarii prezydenta miasta – mówi Magdalena Stremplewska, rzeczniczka prezydenta Torunia.

W Urzędzie Miasta w Krakowie prace nad raportem są prowadzone już od początku roku. – Wykorzystane będą dane jakościowe i ilościowe gromadzone w systemie STRADOM (system informatyczny wspomagający zarządzanie w mieście na poziomie strategicznym i operacyjnym – red.), a także pozyskane i opracowane pozostałe dane z wydziałów urzędu, mniejszych jednostek organizacyjnych oraz spółek miejskich – wyjaśniają Piotr Wierzchosławski, wicedyrektor wydziału strategii, planowania i monitorowania inwestycji UMK.

…tylko co w nich będzie?

Z raportami o stanie gminy jest jednak jeden, zasadniczy problem – nie bardzo wiadomo, co konkretnie powinno się w nich znaleźć. Ustawa dość ogólnikowo mówi o „podsumowaniu działalności wójta w roku poprzednim, w szczególności realizacji polityk, programów i strategii, uchwał rady gminy i budżetu obywatelskiego”. Owszem, lokalni radni mogą określić (w drodze uchwały) szczegółowe wymogi dotyczące raportu, ale z reguły tego nie robią – dając tym samym wolną rękę organom wykonawczym.

– Ustawodawca nie przewidział dla ministra właściwego ds. administracji publicznej oraz wojewodów kompetencji w zakresie procedury opracowania i weryfikacji raportu o stanie gminy. Ustawodawca przyznaje radzie gminy uprawnienie do kształtowania szczegółowych wymogów raportu. Jest to uprawnienie realizowane w formie uchwały. Wymogi w niej będą więc określone wytycznymi skierowanymi do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta – wskazuje MSWiA.

W efekcie władze miast pokażą mieszkańcom to, co same uznają za słuszne. – Raport będzie miał formułę autorską. Poza wymogami określonymi ogólnie w ustawie będzie zawierał dodatkowe informacje: ogólne na temat rozwoju Krakowa i szczegółowe na temat rozwoju dziedzin zarządczych miasta – mówi Piotr Wierzchosławski z tamtejszego urzędu miejskiego.

A może według wzoru?

Z pomocą dla samorządów właśnie wyszedł Związek Miast Polskich (ZMP), który opracował wzór raportu o stanie gminy, którym posiłkować się mogą jego miasta członkowskie (Związek zrzesza ok. 300 miejscowości w kraju). Co zawiera ten wzorzec? Na wstępie – mocno krytyczny komentarz dotyczący art. 28aa ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym, nakazujący wójtom przedstawienie radnym raportu corocznie do końca maja. „Przepis jest wadliwie sformułowany, gdyż utożsamia stan gminy z działalnością wójta. To obrazuje prawdziwe intencje projektodawców, którzy widzą w nim bardziej podstawę do politycznego rozliczenia wójta niż do rzetelnej dyskusji o stanie gminy” – wynika z przygotowanego przez ZMP dokumentu.

Dalej są zawarte konkretne propozycje odnośnie tego, co w raporcie powinno się znaleźć. A więc m.in. informacje ogólne (demografia, rozwój gminy na tle innych, porównywalnych jednostek w ostatnich pięciu latach), informacje finansowe (stan finansów, wykonanie budżetu i wydatków inwestycyjnych, wieloletnia prognoza finansowa, realizacja budżetu obywatelskiego), informacja o stanie mienia komunalnego, informacja o „realizacji polityk, programów i strategii” (np. ład przestrzenny, zasoby materialne gminy i plan ich wykorzystania, rozwój transportu publicznego, programy ochrony środowiska, polityki społeczne) czy zestawienie prezentujące realizację uchwał rady miasta. Do tego załączniki – sprawozdanie z realizacji budżetu miasta, wyciąg z wieloletniej prognozy finansowej i inne.

Zdaniem Agaty Dąmbskiej z Forum Od-nowa propozycje ZMP są zbyt szerokie. – Mieszkańcom powinno się pokazywać nie tysiące danych liczbowych, ale kierunek rozwoju, słabe i silne strony gminy i problemy, z którymi się zmaga. To powinien być swoisty bryk dla mieszkańca, a nie jakaś opasła biała księga – radzi.

– Obawiam się, że raporty będą dublować już istniejące dokumenty urzędowe i informacje dostępne w biuletynach informacji publicznej. Inna sprawa, że jak każda gmina przygotuje raport po swojemu, w skali kraju będą one nieporównywalne. Nie wspominając już o groźbie, że włodarze nie będą chcieli w raportach pokazywać niewygodnych spraw – ocenia Agata Dąmbska.

Sceptycznie jest nastawiony także dr Stefan Płażek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Przez 30 lat samorządy funkcjonowały bez tego wynalazku i nie pamiętam, by ktoś oddolnie postulował jego utworzenie. Raporty powinny być wystandaryzowane, bo każdy pokaże w nich to, co będzie chciał. I z tego względu mogą okazać się na dłuższą metę bezużyteczne – dodaje.

W PiS słyszymy, że raporty o stanie gminy to zupełnie nowe narzędzia i nikt nie chciał niczego narzucać włodarzom. Oraz że jeśli okaże się, że nowe prawo to fikcja, trzeba będzie pomyśleć nad jego nowelizacją – zakładająca być może odgórne wskazania, co raporty powinny zawierać.