statystyki

Choroba samochodowa wciąż jest problemem w wielu miastach. Co blokuje transportową rewolucję na ulicach? [DEBATA]

autor: i Opracował Jakub Pawłowski, Jakub Pawłowski27.02.2019, 07:33; Aktualizacja: 27.02.2019, 07:47
korek

Chociaż prawo daje samorządom więcej narzędzi niż kiedykolwiek, wciąż mało kto wychyla się z pomysłami podwyżek opłat za parkowanie czy ograniczeń ruchu dla samochodów.źródło: ShutterStock

Chociaż prawo daje samorządom więcej narzędzi niż kiedykolwiek, wciąż mało kto wychyla się z pomysłami podwyżek opłat za parkowanie czy ograniczeń ruchu dla samochodów. Co blokuje transportową rewolucję na naszych ulicach – zastanawiali się uczestnicy debaty zorganizowanej w redakcji DGP.

Mija pół roku od wyborów samorządowych. Z ust kandydatów padało wiele deklaracji i zapowiedzi rychłego uporządkowania publicznego transportu. Jedni obiecywali darmową komunikację i akcentowali konieczność walki ze smogiem. Inni mówili o nowych inwestycjach. W jakim miejscu obecnie jesteśmy?

Przemysław Gorgol:

Po 20 latach pracy zauważam dziś jeden niepokojący trend. Dzięki łatwej dostępności funduszy unijnych dominowało u nas podejście preferujące tzw. twarde inwestycje. O transporcie publicznym czy zarządzaniu mobilnością mówiło się stosunkowo niewiele. Przez ostatnie lata budowaliśmy drogi, obwodnice i linie kolejowe. To oczywiście niezbędne działania. Ale trzeba też przyznać, że często są one najprostsze proceduralnie. Wymagają dużo mniej wysiłku organizacyjnego niż chociażby zoptymalizowanie siatki połączeń czy takie zarządzanie transportem miejskim, by zaspokajał on potrzeby jak największej grupy mieszkańców, a przy tym nie obciążał nadmiernie gminnego budżetu. Uważam, że dziś musimy już powoli odchodzić od „lania betonu” i zmienić podejście do inwestycji. Chciałbym, żeby powszechniejsze stały się wielowarstwowe analizy zapotrzebowania na mobilność miejską, które byłyby wdrażane nie tylko w dużych aglomeracjach, ale również w miastach średnich i małych. Chodzi o to, aby maksymalnie zwiększyć efektywność wydawania środków. Współpracujemy w tej kwestii z Ministerstwem Infrastruktury oraz Ministerstwem Inwestycji i Rozwoju, by stworzyć swojego rodzaju konsorcjum, które wesprze miasta w tym procesie analitycznym. Liczymy, że samorządy uzyskają dzięki temu pomoc i fachową wiedzę.

Adrian Mazur:


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • 24t(2019-02-27 12:40) Zgłoś naruszenie 00

    Na początek potrzeba nam dróg międzymiastowych i linii kolejowych dużych prędkości (i dużego obciążenia towarowego). Tylko w ten sposób możemy -z miast i wsi-sypialni dowieźć pracowników do zakładów pracy lub budować przedsiębiorstwa tam gdzie mamy pracowników - równolegle z niezbędną infrastrukturą. To jest warunek rozwoju kraju. Przykład - Katowice - potężny ośrodek dość dobrze skomunikowany- ale dojazd z Katowic do Sosnowca waha się od 20 minut samochodem bez korków do 1,5 godziny - min. 2 autobusami (z osiedla do dworca i z dworca do Sosnowca i kolejny na terenie Sosnowca). W tej sytuacji jesteśmy skazani na samochody.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane