Autopromocja

Asystenci rodziny nie chcą skupiać się na biurokracji. Wolą pracować

urzędnik praca
urzędnik praca ShutterStock
24 października 2018

Ich sprzeciw budzi zwłaszcza konieczność tworzenia obszernej dokumentacji oraz monitorowania przez trzy lata rodzin, z którymi zakończyli już prace.

Chodzi tu o regulacje, których nie było w pierwszej wersji projektu nowelizacji ustawy z 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 998 ze zm.) i znalazły się w nim po etapie konsultacji.

Obejmują one m.in. modyfikację jednego z podstawowych zadań asystenta, jakim jest opracowanie i realizacja planu pracy z rodziną, którą się zajmuje. Ma on zostać zastąpiony planem pracy z rodziną i dzieckiem, który asystent będzie pisał we współpracy z rodzicami i konsultował z pracownikiem socjalnym oraz dyrektorem placówki wsparcia dziennego – o ile małoletni z niej korzysta. Z kolei w przypadku, gdy dziecko zostało umieszczone w rodzinnej pieczy zastępczej, wspomniany plan powinien być konsultowany z jej koordynatorem oraz opiekunami zastępczymi. Jeśli zaś małoletni trafi do instytucjonalnej formy pieczy, to np. z dyrektorem domu dziecka. Co ważne, nie rzadziej niż co pół roku asystent będzie miał obowiązek oceniania – przy współudziale wspomnianych osób – tego, jak plan jest realizowany. Jednocześnie nowo dodawany do ustawy art. 15a określa siedem elementów, które w szczególności powinien on zawierać, podczas gdy obecne przepisy mówią jedynie ogólnie, co powinno się w nim znaleźć

– Te zapisy są bardzo niepokojące, asystentom przybędzie biurokratycznych obowiązków, które będą ich czynić urzędnikami – mówi Agnieszka Macyk, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Rodziny.

Dodaje, że dotychczasowy plan pracy z rodziną był prosty i czytelny, natomiast jego miejsce zajmie obszerny dokument, którego wypełnienie będzie wymagało sporo czasu. W jego ramach asystent będzie musiał dokonywać wielu analiz, oceniać ryzyko planowanych działań oraz określać oczekiwane rezultaty i efekty działań podejmowanych przez rodzinę oraz instytucje działające na jej rzecz.

Osoby wspierające opiekunów krytycznie oceniają propozycje zmian w przepisach dotyczących ich zadań

– To, co jest najważniejsze, czyli praca z rodziną mającą problemy opiekuńczo-wychowawcze, zejdzie na dalszy plan, bo asystent więcej czasu będzie musiał poświęcać na tworzenie dokumentacji i jeżdżenie po gminie czy powiecie w celu jej konsultacji z innymi instytucjami – podkreśla Agnieszka Macyk.

Kolejna zmiana, która budzi obawy asystentów, dotyczy wprowadzenia obowiązku monitorowania – przez okres nie krótszy niż trzy lata – funkcjonowania rodziny, po tym jak zakończą z nią pracę. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uzasadnia, że jego wprowadzenie jest konsekwencją innej zmiany. Przewiduje ona, że gmina będzie mogła odzyskać od powiatu część kosztów, jakie poniosła na utrzymanie dziecka w rodzinnej pieczy zastępczej, o ile praca wykonana z rodziną biologiczną była na tyle skuteczna, że małoletni mógł do niej wrócić i będzie pozostawał w środowisku rodzinnym przez okres minimum trzech lat.

– Dla środowiska asystentów taka formuła monitoringu, która jest uzasadniana kwestiami finansowymi, jest oburzająca. Może też prowadzić do absurdalnych sytuacji, gdy asystent będzie krócej pracował z rodziną, niż później ją odwiedzał – wskazuje Agnieszka Macyk.

Zwraca przy tym uwagę, że kierownicy ośrodków pomocy społecznej będą z pewnością wymagać, aby z takich wizyt sporządzano notatki służbowe, co oznacza jeszcze więcej dokumentów do wypełniania. Ponadto w projekcie znalazł się zapis, że rodziny monitorowane nie będą się wliczały do limitu 15 rodzin, którymi może zajmować się jeden asystent. W praktyce będzie to skutkować tym, że pod swoją opieką będzie miał o wiele więcej podopiecznych, niż gwarantuje mu ustawa.

– Taki kształt przepisów doprowadzi do paraliżu pracy asystentów i pogrzebania prawdziwej idei asystentury – podsumowuje Agnieszka Macyk. 

Projekt ustawy czekający na przyjęcie przez rząd

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.