Finansowanie programów, konsultacje, organizacja konkretnych wydarzeń – form współpracy samorządów z sektorem NGO jest wiele. Czy wykorzystujemy je w pełni?
Dlaczego samorządy i organizacje obywatelskie powinny współpracować? Najprostsza odpowiedź brzmi: bo tak stanowi prawo, a konkretnie ustawa z 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego, która w art. 5 stanowi, że „organy administracji publicznej prowadzą działalność w sferze zadań publicznych, o której mowa w art. 4, we współpracy z organizacjami pozarządowymi oraz podmiotami wymienionymi w art. 3 ust. 3, prowadzącymi, odpowiednio do terytorialnego zakresu działania organów administracji publicznej, działalność pożytku publicznego w zakresie odpowiadającym zadaniom tych organów”. To oczywiście tylko część odpowiedzi i to zapewne nie najistotniejsza. Najważniejsze jest, że mimo obserwowanej obecnie tendencji do centralizowania spraw publicznych nadal wytyczną jest zasada subsydiarności. Oznacza ona, że każdy szczebel władzy powinien się zajmować tylko tym, czego szczeble niższe nie mogą odpowiednio zrealizować. W przypadku samorządów oczywiste jest sięgnięcie do szczebla obywatelskiego. Choć nie trzeba nawet kodeksu zasad czy dobrych praktyk, by zrozumieć, że to obywatele wiedzą najlepiej, z czym mają problemy, a ich organizacje – jak te problemy najskuteczniej rozwiązywać. W każdym razie część organizacji.
Nałożone na lokalne samorządy zadania własne są bardzo obszerne (poświęciliśmy im osobny numer „Pereł Samorządu”). Naturalne jest więc, że lokalne władze sięgają w wykonywaniu niektórych z nich (np. zapobiegania bezdomności ludzi i zwierząt, organizacji działań kulturalnych, pomocy osobom upośledzonym społecznie, wspierania działań edukacyjnych czy prozdrowotnych itd.) do pomocy organizacji pozarządowych. Z drugiej strony obok wielkiego potencjału również jest chęć współpracy. Warto wiedzieć, że samych organizacji pożytku publicznego, a więc tych uprawnionych do zbierania 1 proc. podatku dochodowego, jest w Polsce obecnie 8891 (dane z 30 kwietnia 2018 r.). Do tej liczby dochodzą organizacje obywateli, które nie uzyskały statusu OPP bądź o ten status nie występowały. Możliwości wspólnych działań są ogromne. Co najważniejsze, ku obopólnej korzyści, a w ogólnym rozrachunku – dla mieszkańców.
Reklama
– Dla polskich organizacji pozarządowych samorząd lokalny jest ważnym partnerem. Niemal wszystkie stowarzyszenia i fundacje przynajmniej od czasu do czasu mają kontakt z przedstawicielami lokalnych władz, mniej więcej co druga organizacja kontaktuje się z nimi często i regularnie. Relacje te są szczególnie ważne w mniejszych ośrodkach. Dla organizacji z terenów wiejskich lub mniejszych miejscowości realizacja zadań publicznych na zlecenie samorządu stanowi jeden z podstawowych sposobów pozyskania środków finansowych na działalność. Jednak środki samorządowe są istotnym źródłem finansowania działań organizacji pozarządowych niezależnie od miejsca działania. W całym kraju korzysta z nich rokrocznie mniej więcej połowa organizacji, a w całym budżecie sektora pozarządowego stanowią one ok. 15 proc. – mówi Marta Gumkowska, koordynatorka Programu Badania Stowarzyszenia Klon/Jawor.
Według badań stowarzyszenia na dotacje najczęściej mogą liczyć organizacje zajmujące się branżami turystyczno-rekreacyjno-sportową (55 proc.), kulturalno-rozrywkową (44 proc.), pracujące w obszarze pomocy społecznej (44 proc.), ochrony zdrowia (43 proc.) i edukacji (38 proc.).

Reklama
Jak się okazuje, wbrew intuicji, to mniejsze ośrodki są silniej związane z NGO.
– Relacje organizacji z samorządem to nie tylko współpraca finansowa. Organizacje pozarządowe prowadzą z samorządem wspólne działania, a także uczestniczą w konsultacjach organizowanych na lokalnym szczeblu. Także te formy współpracy częstsze są w mniejszych ośrodkach. Tam, gdzie współpraca z samorządem jest bardziej intensywna (czyli na wsi i w małych miastach), stowarzyszenia i fundacje mają na jej temat lepsze zdanie, bardziej krytyczne są w Warszawie i innych dużych miastach – mówi Marta Gumkowska.
Z taką oceną nie do końca zgadza się Anna Zielińska, wiceprezes fundacji Viva! Polska i członek mazowieckiej Rady Pożytku Publicznego.
– Z naszych doświadczeń wynika, że współpraca pozafinansowa ma dobry charakter w dużych miastach. Tutaj faktycznie głos organizacji ma znaczenie i stanowi istotny element konsultacji społecznych. Dodatkowo przedstawiciele organizacji też są zapraszani jako eksperci do różnego rodzaju konsultacji. Dużo gorzej współpraca ta wygląda na poziomie małych gmin, gdzie często wójt czy burmistrz autorytarnie prowadzą lokalną politykę. Trzeba też pamiętać, że ustawa o pożytku publicznym i wolontariacie nakłada również na samorządy, obowiązek uchwalenia rocznego programu współpracy z organizacjami pozarządowym, regulujący właśnie relacje między władzami samorządu a NGO. Dobrymi przykładami współpracy, także nieformalnej, na terenie lokalnym są np. szkolenia dla służb gminnych i/lub policji z zakresu ustawy o ochronie zwierząt, gdzie właśnie inspektorzy organizacji pozarządowej jako eksperci i praktycy przekazują wiedzę specjalistyczną stróżom prawa. Takie szkolenia z udziałem naszej organizacji odbywały się w Warszawie, Mińsku Mazowieckim, a w najbliższym czasie odbędą się także w Poznaniu. W praktyce zaś niestety często podczas interwencji to właśnie brak wiedzy specjalistycznej u przedstawicieli organów ścigania jest poważnym problemem. Niestety dużo gorzej wygląda współpraca z jednostkami takimi jak powiatowe inspektoraty weterynarii czy dyrekcje schronisk dla zwierząt (szczególnie w sytuacjach konfliktowych i problemowych) – mówi.
– Miarą siły sektora pozarządowego, ale także probierzem współpracy jest skala zadań, powierzanych przez władze lokalne organizacjom. W Gdyni NGO realizują kilkadziesiąt zadań o charakterze strategicznym w oparciu o wieloletnie umowy. Dzięki temu miasto ma w nich wiarygodnych profesjonalnych partnerów w realizacji zadań publicznych, a organizacje dzięki stabilnemu finansowaniu mogą się skupić na rozwoju i doskonaleniu jakości usług – twierdzi Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji. – Gdyńskie Centrum Organizacji Pozarządowych, które działa już od 22 lat, to realizacja idei hubu dla organizacji pozarządowych. Jest to przedsięwzięcie prowadzone wspólnie przez urząd miasta i organizację pozarządową. To miejsce spotkań, galeria wystawiennicza, punkt poradnictwa, bank danych. To również centrum promocji aktywności obywatelskiej. Z lokalu centrum korzysta około 60 organizacji, które mają tu swoje regularne spotkania. W galerii co miesiąc odbywa się wernisaż kolejnej wystawy prezentującej malarstwo, fotografię lub inne techniki artystyczne. Autorami prac są artyści profesjonalni i amatorzy, podopieczni gdyńskich organizacji. W centrum odbywają się szkolenia, można tu również uzyskać wsparcie przy zakładaniu organizacji pozarządowej, a także poradę księgową, co jest dużą pomocą, szczególnie dla organizacji, które dopiero zaczynają swoją działalność – opowiada.
Kolejny konkretny przykład podaje Bartosz Bartoszewicz, wiceprezydent Gdyni ds. edukacji i zdrowia.
– Szerokim echem w Polsce odbił się eksperyment, w którym setka gimnazjalistów z Gdyni dobrowolnie poddała się abstynencji od komórek i przez trzy dni nie używała żadnych urządzeń mających dostęp do Internetu. W ramach tego samego projektu w 2016 r. została zorganizowana konferencja i opublikowany został raport o fonoholizmie w skali całej Polski. Nasza współpraca z fundacją trwa, przygotowywane są kolejne projekty, zdajemy sobie sprawę, że uzależnienie cyfrowe nie jest już tylko projekcją przyszłości, ale dzieje się tu i teraz, na naszych oczach. Wspólnie z fundacją „Dbam o Mój Z@sięg” identyfikujemy problemy i uwrażliwiamy uczniów i rodziców na ten narastający problem.
– Nasza fundacja prowadzi szerokie działania na terenie całej Polski. Na szczeblu lokalnym najbliżej współpracuje z jednostkami samorządu. W przypadku współpracy o charakterze finansowym chodzi o ubieganie się i korzystanie z wszelkiego rodzaju dotacji, małych grantów czy zadań zleconych. Szczególnie wolontariusze grup lokalnych opiekujących się zwierzętami bezdomnymi i wolnożyjącymi na danym terenie chętnie korzystają z konkursów ofert ogłaszanych przez urzędy gmin na opiekę nad zwierzętami bezdomnymi i wolnożyjącymi (obejmujące sterylizację/kastrację, leczenie) oraz na dokarmianie kotów wolnożyjących. Od lat z takich form wsparcia działań korzystają grupy działające np. w Warszawie, Gdyni, Rumii, Mińsku Mazowieckim. Często wolontariusze lokalni składają także wnioski na działania edukacyjne: zajęcia w szkołach, społeczne kampanie informacyjne np. dotyczące promocji sterylizacji jako najskuteczniejszej metody zapobiegania bezdomności. Organizacje często także zgłaszają swoje pomysły i projekty do budżetów partycypacyjnych. Na przykład wolontariusze łódzkiej grupy naszej fundacji złożyli właśnie do budżetu obywatelskiego projekt leczenia kotów wolnożyjących, zebrali poparcie tego projektu i jest on skutecznie realizowany. Innym rodzajem jest współpraca pozafinansowa, która najczęściej ma charakter opiniodawczo-doradczy. Najlepszym przykładem tego jest udział przedstawicieli organizacji w lokalnych komisjach dialogu społecznego (np. w Łodzi czy Warszawie), a także udział w pracach ciał dialogu jak np. Rada Pożytku Publicznego. To bardzo istotne z punku widzenia organizacji: mają one bezpośredni i bieżący dostęp do wiedzy na temat działań na ich terenie. Działania te mają charakter zarówno doradczy, jak i inicjatywny. Do ciał dialogu jak Komisje Dialogu Społecznego trafiają do zaopiniowania np. projekty konkursów ofert, programy zapobiegania bezdomności czy projekty uchwał lokalnych – relacjonuje Anna Zielińska. Zwraca też uwagę na jeszcze jeden szczebel działań.
– Współpracę prowadzą również wojewodowie, także przez ciała dialogu i rady pożytku. Często zapraszają do konsultacji przedstawicieli NGO. Przy urzędzie mazowieckim przez wiele lat istniało forum ochrony zwierząt (choć zakres ten nie leży bezpośrednio w zadaniach własnych wojewody). Forum powstało jako efekt współpracy pomiędzy organizacjami prozwierzęcymi, w tym naszą, w działaniach humanitarnych po ostatniej powodzi. Sytuacja wymagała udzielenia pomocy i zabezpieczenia wielu zwierząt, które także ucierpiały podczas powodzi. Na bazie tych doświadczeń organizacje prozwierzęce właśnie zostały zaproszone jako eksperci do tworzenia programu powodziowego, a także realizacji zadań zleconych z edukacji przeciwpowodziowej – przypomina.
Z badań Stowarzyszenia Klon/Jawor wynika, że ocena współpracy z samorządami przez przedstawicieli sektora pozarządowego wypada dość przeciętnie. Jako bardzo złą określiło ją zaledwie 2 proc. badanych, jako bardzo dobrą – 17 proc. Uśredniona ocena jakości współpracy z samorządami wyniosła 6,88 pkt (w skali 1–10).
– Jednak generalnie organizacje oceniają swoje relacje z samorządem raczej pozytywnie. Na skali pięciostopniowej jakość współpracy oceniana jest na trójkę z plusem – ocenia koordynatorka programu badania.