Wygląda na to, że państwo stworzyło nielegalny model finansowania zadań zlecanych samorządom. Od lat na linii władze lokalne – rząd istnieje konflikt o to, ile w rzeczywistości kosztuje realizacja zadań, które administracja centralna przerzuca na samorządy.
Lokalni włodarze twierdzą, że pieniędzy jest za mało i w związku z tym muszą dokładać z własnych budżetów. Kolejne rządy twierdzą jednak, że wszystko jest w porządku i jednocześnie przekazują gminom czy powiatom coraz więcej zadań do wykonania.
Poprzedni rząd PO-PSL podjął się dość karkołomnego zadania, by problem rozwiązać raz na zawsze. – Przyjęliśmy zasadę, że finansowanie zadań zleconych w całym kraju musi się odbywać według jednolitych zasad – mówiła ówczesna wiceminister finansów Hanna Majszczyk. Chodziło o to, by wypracować jednolite standardy wyceny kosztów realizacji poszczególnych zadań.