Mimo masowych wycinek drzew, m.in. w stolicy, resort środowiska na razie nie planuje nowelizacji kontrowersyjnych, obowiązujących od początku tego roku przepisów. Na specjalnie zwołanej konferencji ministerstwo przypomniało, że gminy mogą wprowadzić własne zasady wycinki drzew. Ale – jak podkreślają eksperci – tylko jeszcze bardziej łagodne, niż wynika to z ustawy o ochronie przyrody (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2134 ze zm.).
Reklama
Obowiązujące przepisy wskazują, że osoby fizyczne mogą wyciąć ze swojej nieruchomości każde drzewo, bez względu na jego obwód, pod warunkiem że cel ich usunięcia nie jest związany z prowadzeniem działalności gospodarczej. – Oba warunki (własność nieruchomości należąca do osoby fizycznej i określony cel usunięcia) należy spełnić łącznie – mówił Andrzej Szweda-Lewandowski, wiceminister środowiska, na wczorajszej konferencji.
Inne zasady dotyczą osób, które wyrąb planują w związku z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą. W tym wypadku o zgodę trzeba wystąpić do gminy. Chyba że zamierzają wyciąć drzewo, którego obwód pnia na wysokości 130 cm nie przekracza 100 cm w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego. W przypadku pozostałych gatunków drzew jest to 50 cm obwodu. Zwolnienie dotyczy też krzewów, które rosną w skupisku na powierzchni do 25 mkw.
Zdaniem ekologów obecne przepisy mogą doprowadzać do tego, że osoba, która chce sprzedać działkę np. deweloperowi, najpierw wytnie z niej wszystkie drzewa, aby ten nie musiał później płacić za ich wycinkę.
– To zgodne z prawem. Właściciel prywatnej działki ma do tego prawo. Nie sądzę natomiast, aby na podstawie tych przepisów dochodziło do tego, że deweloper tylko dla pozoru przekaże działkę osobie fizycznej, aby ta mogła wyciąć drzewa, aby uniknąć opłat. Ryzykuje wówczas, że później nie zostanie mu ona odsprzedana – uważa Andrzej Szweda-Lewandowski.
Dlatego też resort nie widzi potrzeby uszczelniania zapisów w tym zakresie. Wiceminister podkreślił, że przepisy dotyczące ochrony zabytków nie zostały uchylone. Działania, które mogłyby prowadzić do naruszenia zmiany wyglądu zabytku wpisanego do rejestru, nadal wymagają pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków. – Celem znowelizowanej ustawy o ochronie przyrody jest przeniesienie kompetencji do regulowania spraw związanych z usuwaniem drzew i krzewów na poziom lokalny. To gminy najlepiej wiedzą, w jaki sposób dbać o zieleń na swoim terenie – uważa Andrzej Szweda-Lewandowski.
Agata Legat radca prawny, Dr Krystian Ziemski & Partners Kancelaria Prawna / Dziennik Gazeta Prawna
OPINIA
Gminy mają związane ręce
Obszerny katalog wyjątków od obowiązku uzyskania zezwolenia na wycinkę drzew i krzewów zawiera art. 83f ustawy o ochronie przyrody. Rada gminy może ten ustawowy katalog w drodze uchwały zmodyfikować, ale tylko przez dodanie kolejnych wyjątków od obowiązku uzyskania zezwolenia na wycinkę (w oparciu o określone ustawą kryteria). Organy gminy nie mają natomiast kompetencji do tego, aby zaostrzać wymogi ustawowe, czyli np. wprowadzać obowiązek uzyskania zezwolenia na wycinkę drzew tam, gdzie ustawa z takiego obowiązku zwalnia. W istocie to na organie wykonawczym gminy spoczywają obowiązki kontrolne w zakresie przestrzegania ustawowych wymogów uzyskania zezwolenia. Mogą zatem jedynie sprawdzić, czy mieszkaniec spełniał warunki do wycięcia drzewa bez zezwolenia. W przypadku, gdy ustawa wprost z obowiązku uzyskania zezwolenia zwalnia, samorządy mają „związane ręce”.