- To nieuczciwe, że część portali zarabia na artykułach prasowych nie płacąc za to nic wydawcom i dziennikarzom – przekonywała na czwartkowej konferencji prasowej Izba Wydawców Prasy.

Internautów nie interesuje, gdzie przeczytają artykuł, liczy się bowiem dostęp do samej informacji. Mało kto zastanawia się nad tym, że stworzenie tekstu prasowego wiąże się z konkretnymi kosztami. Trzeba zapłacić dziennikarzowi, korekcie, sekretarzom redakcji, itd. Koszty te ponosi wydawca, który z oczywistych względów nie robi tego charytatywnie. Jeśli publikuje treści na swej stronie internetowej to najczęściej zarabia na reklamach wyświetlających się czytelnikom po wejściu na nią.

Problem w tym, że teksty te lub ich fragmenty są kopiowane przez inne serwisy internetowe, które zarabiają na ich wyświetlaniu nie płacąc nic wydawcom. Przykładem mogą być strony, które imitują linkowanie, a w rzeczywistości osadzają teksty z zewnętrznych portali w ramach własnego serwisu. Innym problemem, który gryzie wydawców jest agregowanie treści przez Google i prezentowanie fragmentów artykułów np. w ramach usługi Google News. Części internautów wystarczy przeczytanie tych fragmentów i nie zaglądają na strony portali.