Czas pracy lekarza nie może przekroczyć 48 godzin tygodniowo, ale tylko w ramach stosunku pracy. Gdy w grę wchodzą kontrakty, normy mogą zostać przekroczone. Stan ten może zlikwidować jedynie zmiana przepisów.
Reklama
Tygodniowy czas pracy lekarzy wynosi maksymalnie 37 godzin 55 minut, jednak w praktyce zdarza się, że trwa znacznie dłużej. Część lekarzy podpisuje bowiem klauzulę opt-out umożliwiającą pracę ponad unijną normę 48 godzin tygodniowo. Jak wynika z kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, coraz częściej lekarze zawierają też ze swoimi pracodawcami umowy cywilnoprawne lub pracują na podstawie różnych umów.
Normy ustawowe
Ostatnio czasem pracy lekarzy zajmował się Trybunał Sprawiedliwości UE (wyrok z 23 grudnia 2015 r., C-180/14). Sytuacja dotyczyła Grecji, gdzie lekarze poza normalnym czasem pracy pełnią dyżury niezbędne do prawidłowego funkcjonowania szpitala. Powoduje to, że pracują przeciętnie od 60 do 93 godzin tygodniowo. Trybunał uznał, że brak regulacji zapewniających lekarzom maksymalnie 48-godzinny tydzień pracy i możliwość odraczania do tygodnia odpoczynku po dyżurze narusza przepisy dyrektywy 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 4 listopada 2003 r. dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy (Dz.Urz. UE z 2003 r. L 299, s. 9).
– Trybunał wywiódł, że maksymalny tygodniowy wymiar czasu pracy stanowi zasadę prawa socjalnego Unii, która ma na celu zagwarantowanie ochrony zdrowia i bezpieczeństwa pracownika, i jako taka musi działać na jego korzyść – mówi dr Joanna Ostojska, adwokat z kancelarii Tomczak i Partnerzy.
Tymczasem polska ustawa z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 618 ze zm.) ustala czas pracy pracowników placówek leczniczych na 7 godzin 35 minut na dobę i 37 godzin 55 minut na tydzień w pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym. Określa ona również limit nieprzerwanego dobowego odpoczynku na 11 godzin, a tygodniowego na 35 godzin, przy czym 11-godzinny odpoczynek powinien być udzielony bezpośrednio po zakończeniu pełnionego dyżuru.
– Polskie regulacje dotyczące czasu pracy lekarzy czynią zadość regulacjom unijnym i z tego punktu widzenia trudno wywodzić, że wyrok wydany przez TSUE w sprawie Grecji może mieć wpływ na polską praktykę – twierdzi mecenas Ostojska.
Wyrok w sprawie Grecji nie przekłada się więc na polskie realia, gdy weźmiemy pod uwagę czas pracy lekarzy na podstawie stosunku pracy. W przypadku wykonywania przez nich działalności leczniczej na innych podstawach, normy wynikające z dyrektywy również mogłyby zostać uznane za przekroczone.
Opt-out i kontrakt
Czas pracy lekarzy określony w ustawie o działalności leczniczej dotyczy tylko lekarzy pracujących na podstawie umowy o pracę, którzy nie podpisali klauzuli opt-out (wyłączającej stosowanie dyrektywy). Klauzula ta umożliwia pracę z przekroczeniem dopuszczalnych norm przewidzianych dyrektywą, tj. 48-godzinnego tygodnia pracy (według polskich regulacji 37 godzin 55 minut tygodniowo plus maksymalnie 150 nadgodzin rocznie) w przyjętym okresie rozliczeniowym.
– Taki tryb pracy nie wynika bowiem z nakazu ustawodawcy czy polecenia pracodawcy i wymaga zgody lekarza wyrażonej na piśmie – zaznacza mecenas Ostojska.
Zgoda taka może być cofnięta (także w formie pisemnej) z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia. Lekarz nie ma przy tym obowiązku podawania powodów swojej decyzji.
– Szpital nie może wymusić na lekarzu zgody na opt-out, a odmowa jej podpisania nie może być przyczyną nierównego traktowania – mówi Katarzyna Strzałkowska, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej. – Trzeba też pamiętać, że podpisanie klauzuli opt-out oznacza jedynie zgodę lekarza na pracę ponad maksymalny limit 48 godzin tygodniowo i nie oznacza zrzeczenia się przez niego prawa do należnego mu odpoczynku dobowego i tygodniowego.
Coraz częstszą formą zatrudniania lekarzy są jednak umowy cywilnoprawne, w ramach których strony wzajemnie określają swoje prawa i obowiązki. Potwierdzają to m.in. wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy za 2014 r. Liczba pracowników zatrudnionych w skontrolowanych szpitalach i przychodniach na podstawie własnej działalności wzrosła w ciągu roku o 83 proc. (w 2013 r. było to 8840 osób na 56,6 tys. pracowników zatrudnionych w kontrolowanych placówkach, rok później – 16 245 osób na 45,9 tys.). Inspekcja wskazuje, że dotyczyło to głównie lekarzy i pielęgniarek.
– Gwarancje dotyczące czasu pracy, zarówno te określone w dyrektywie, jak i te obowiązujące w krajowym porządku prawnym, nie odnoszą się zatem do lekarzy współpracujących ze szpitalem na podstawie kontraktu, w którym strony mogą dowolnie określić czas wykonywania usług i pozostawania przez lekarza w dyspozycji podmiotu leczniczego – mówi mecenas Ostojska.
Kontraktowe formy zatrudnienia doprowadziły – jak zauważają inspektorzy – do wykonywania przez pracowników szpitali (głównie lekarzy) ciągłej pracy w tej samej placówce na podstawie kilku stosunków prawnych. Zdarzały się przypadki, gdy lekarze świadczyli pracę, pełnili dyżury medyczne oraz pozostawali w gotowości do udzielania świadczeń zdrowotnych, kiedy byli wzywani do szpitala, nieprzerwanie – jak czytamy w sprawozdaniu – nawet przez kilkadziesiąt godzin bez wymaganego odpoczynku.
Problem w ocenie
Zdarza się, że szpitale rozpisują konkursy na pełnienie dyżurów. W większości z nich lekarze nie pełnią wówczas dyżurów na podstawie przepisów ustawy o działalności leczniczej. Dyżury po godzinach pracy, w niedziele, święta i dni wolne świadczą wówczas podmioty zewnętrzne (zatrudniające lekarzy pracujących w szpitalu) lub lekarze na podstawie indywidualnych kontraktów.
Zdaniem rzeczniczki Naczelnej Izby Lekarskiej jest to trudne do jednoznacznej oceny. – Z jednej strony normy czasu pracy obowiązujące lekarzy pełniących dyżur medyczny stworzono po to, aby chronić ich przed nadmiernym wysiłkiem. I cel przepisów zdaje się przemawiać przeciwko pozostawaniu przez lekarza po godzinach pracy na dyżurze nie w charakterze pracownika, lecz w charakterze przedsiębiorcy – mówi. – Z drugiej jednak strony lekarz po godzinach pracy ma prawo prowadzić praktykę lekarską i wykonywać świadczenia zdrowotne w dowolnym wymiarze czasowym, na rzecz dowolnie wybranych podmiotów. Lekarz w tym wypadku jest przedsiębiorcą i sam odpowiada za podejmowane przez siebie działania – zaznacza Katarzyna Strzałkowska.
W jej ocenie, z punktu widzenia prawa nie ma zatem formalnych przeszkód, aby lekarz pełnił dyżury na podstawie kontraktu ze szpitalem, zwłaszcza jeśli szpital rozpisał konkurs na wykonywanie świadczeń dyżurowych i lekarz wziął udział w tym konkursie.
Postulaty zmian
Państwowa Inspekcja Pracy rekomenduje jednak zmiany legislacyjne zmierzające do stworzenia mechanizmu uniemożliwiającego wykonywanie pracy w tej samej placówce na podstawie różnych stosunków prawnych, bez zachowania prawa do wypoczynku. Inspekcja chce też określenia, że czas pozostawania w gotowości do udzielania świadczeń zdrowotnych nie może naruszać prawa do odpoczynku.
– Czas pracy lekarzy powinien być przypisany do osoby, a nie do etatu czy kontraktu – mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. – Tak jak to ma miejsce w przypadku kierowców, gdy czas pracy jest liczony niezależnie od tego, czy kierowca zmienia pojazd lub przedsiębiorstwo, dla którego pracuje – dodaje. – Tak jak na kierowcy ciąży odpowiedzialność za bezpieczeństwo innych uczestników ruchu, tak na lekarzu – odpowiedzialność za pacjentów – zaznacza.
Czy jednak takie ograniczenie jest możliwe? Polska należy do krajów, gdzie liczba lekarzy przypadających na mieszkańców należy do najniższych w Europie. Na każdy 1 tys. mieszkańców w Polsce przypada 2,2 lekarza, podczas gdy w Austrii – 4,83, we Włoszech – 4,61, w Hiszpanii – 4,1, w Niemczech – 3,84.
Według danych NIL z grudnia ubiegłego roku w Polsce jest ok. 131 tys. lekarzy wykonujących zawód, a co roku szkoły medyczne opuszcza ok. 2,5 tys. absolwentów. Nie ma danych o tym, ilu z nich wyjeżdża. W roku ubiegłym taki zamiar zadeklarowało ponad 830 osób (dane na podstawie liczby zaświadczeń o postawie etycznej wydanych lekarzom ubiegającym się o uznanie kwalifikacji w innych krajach Unii Europejskiej). Nie znaczy to jednak, że wszyscy oni faktycznie wyjechali.
PIP rekomenduje zmiany legislacyjne zmierzające do stworzenia mechanizmu uniemożliwiającego wykonywanie pracy w tej samej placówce na podstawie różnych stosunków prawnych, bez zachowania prawa do wypoczynku