Dowódcy jednostek wojskowych za dwa tygodnie będą mieli pełne ręce roboty. Od 15 sierpnia do 15 października w armii rozpocznie się po raz drugi coroczne opiniowanie służbowe żołnierzy. Znaczący wpływ na całościową ocenę wojskowego ma nota ze sprawdzianu sprawności fizycznej. Ci, którzy go nie zaliczą, mogą liczyć tylko na ocenę dostateczną.

Nie chcą zaliczać

Do sprawdzaniu powinno przystąpić ok. 96 tys. osób, bo tyle jest mundurowych na etatach. Z danych resortu obrony wynika jednak, że w 2014 r. z tego obowiązku wywiązało się niewiele ponad 86 tys. mundurowych. Reszta dostarczała zwolnienia lekarskie lub zasłaniała się realizacją ważnych zadań. Nie napawa to optymizmem, podobnie jak wyniki osób, które przystąpiły do testu. Co roku średnio nie zalicza go 1800 osób.

– W bieżącym roku egzamin sprawnościowy przeprowadzony był od 13 maja do 30 czerwca. Dla osób, które z przyczyn służbowych lub zdrowotnych nie przystąpiły do niego, wprowadzony został dodatkowy termin – wyjaśnia płk Jacek Sońta, rzecznik prasowy MON.

– Obecnie zbierane są meldunki i dopiero we wrześniu będziemy dokładnie wiedzieć, ilu żołnierzy w tym roku nie przystąpiło do sprawdzianu – dodaje.

Z nieoficjalnych informacji od dowódców wynika, że do ćwiczeń nie przystępują wciąż te same osoby. Zdaniem byłego wiceministra obrony narodowej Janusza Zemke armia powinna walczyć z tą patologią, np. pozbawiać wszelkich świadczeń uznaniowych mundurowych, którzy bez jasnej przyczyny uchylają się od podstawowych obowiązków, jakim jest utrzymywanie sprawności psychofizycznej.

Wymagania dotyczące żołnierzy zawodowych

Wymagania dotyczące żołnierzy zawodowych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Szef resortu powinien zalecić dowódcom, aby ci motywowali żołnierzy do zaliczania sprawdzaniu z WF – dodaje Janusz Zemke.

Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej i wicepremier w rozmowie z DGP stwierdził, że zdolność fizyczna mundurowych jest zadowalająca.

– Oczywiście zawsze mogą wystąpić jakieś sytuacje losowe, które utrudniają żołnierzom przystąpienie do testów – wtóruje generał Mieczysław Bieniek. – Trzeba też wziąć pod wagę to, że w każdej jednostce znajdą się osoby, którym po prostu nie chce się uczestniczyć w sprawdzanie. Trochę się im dziwię, przecież żołnierze w ramach służby mają dwukrotną przerwę w ciągu tygodnia na udział w zajęciach z WF – podkreśla.

Nie ćwiczą

Szczegółowe zasady korzystania w czasie pracy z zajęć sprawnościowych określa rozporządzenie z 16 czerwca 2014 r. w sprawie zajęć z zakresu wychowania fizycznego i sportu realizowanych w komórkach organizacyjnych Ministerstwa Obrony Narodowej oraz jednostkach organizacyjnych podległych ministrowi obrony narodowej lub przez niego nadzorowanych (Dz.U. z 2014 r. poz. 890).

– To tylko teoria. Część żołnierzy nawet jeśli chciałaby chodzić na WF, to nie puszczają ich dowódcy, którzy wyznaczają im inne zadania. Z kolei w małych garnizonach nie ma odpowiedniej infrastruktury, aby spokojnie przez cały rok ćwiczyć kondycję przed sprawdzianem – tłumaczy nam major z Wojskowej Komisji Uzupełnień na Mazowszu.

Przyznaje, że osoby, które systematycznie ćwiczą, nie mają problemów z zaliczeniem. – Przy czym nie wiem, jakim cudem zaliczają ten sprawdzian wojskowi z widoczną otyłością. A przecież stanowią oni ok. 13 proc. – dodaje major.

Testy, przynajmniej oficjalnie, najlepiej zalicza kadra oficerska. – W ubiegłym roku średnia ocena ze sprawdzianu wyniosła 4,29. A w rozbiciu na korpusy oficerowie uzyskali odpowiednio 4,53, podoficerowie – 4,39 i szeregowi – 4,39 – wylicza płk Jacek Sońta.

Z tego wynikałoby, że najsprawniejsi są starsi żołnierze w stopniach oficerskich, a nie szeregowi, którzy na co dzień powinni biegać po poligonie. Jednak zdaniem niektórych wojskowych nie jest to do końca prawda. Oficerowie – przede wszystkim generałowie i pułkownicy – są traktowani ulgowo. Na taką taryfę nie mają co liczyć osoby z najniższymi rangami.

W całej sprawie pocieszające jest to, że z roku na rok spada liczba żołnierzy, którzy nie zaliczają sprawdzianu. W ubiegłym roku nie udało się to 1,5 tys. osób. Ponad 9 tys. zaliczyło test na minimalnym poziomie.

Tajemnicza opinia

Uchylanie się od sprawdzianów wpływa automatycznie na ocenę służby – jego niezaliczenie lub nieprzystąpienie do niego powoduje, że mundurowy może liczyć tylko na notę dostateczną. Resort obrony nie chciał jednak podać zbiorczych danych odnośnie do ocen z opinii służbowej z ubiegłego roku.

– Z uwagi na to, że opiniowanie służbowe jest formą procedury wewnętrznej i jest to sprawa indywidualna każdego żołnierza, uzyskane oceny ogólne nie mogą podlegać upowszechnianiu – tłumaczy kmdr Janusz Walczak, szef zespołu prasowego Centrum Operacyjnego MON. – Mogę tylko powiedzieć, że w ubiegłym roku i latach poprzednich zdecydowana większość żołnierzy otrzymała ogólne oceny na poziomie dobrym. W 2014 r. ocena wzorowa miała charakter elitarny i wystawiana była tylko w wyjątkowych przypadkach. Liczba wystawionych ocen niedostatecznych i dostatecznych w jednostkach organizacyjnych wyniosła tylko kilka procent – zapewnia.