statystyki

Studia są passé. Młodzi wybierają pracę

autor: Urszula Mirowska-Łoskot14.04.2015, 07:26; Aktualizacja: 14.04.2015, 10:03
młodzi, młodzież

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pomyliło się w swoich wyliczeniach – nie ma złudzeń Główny Urząd Statystyczny. I podaje, że obecnie studiuje 1,46 mln osób.źródło: ShutterStock

Obecnie na uczelniach kształci się 1,46 mln osób – o ok. 90 tys. mniej, niż zakładał resort nauki. Do młodzieży dotarło, że dyplom nie jest gwarancją sukcesu. Tylko w ciągu czterech lat liczba studentów spadła o ok. 400 tys. osób. Część szkół wyższych zniknie z rynku, części pomogą obcokrajowcy

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pomyliło się w swoich wyliczeniach – nie ma złudzeń Główny Urząd Statystyczny. I podaje, że obecnie studiuje 1,46 mln osób. – Na błąd w wyliczeniach wpływ miało kilka czynników, których resort mógł nie wziąć pod uwagę – twierdzi Paweł Zygarłowski, prezes Centrum Rozwoju Szkół Wyższych TEB Akademia. I dodaje, że głównym z nich jest spadek liczby maturzystów decydujących się na kontynuację nauki.

– Od kilku lat w mediach mówi się o bezrobotnych absolwentach, bezużyteczności dyplomu licencjata czy magistra. Teraz teza ta zbiera swoje żniwa. Młodzi zamiast zdobywać tytuły, wolą się kształcić w konkretnych zawodach albo od razu podjąć pracę – uważa Zygarłowski.

O tym, że liczba chętnych do studiowania spada, świadczą również statystyki rekrutacyjne. W ostatnich dwóch latach liczba 19-latków zmniejszyła się o 8,8 proc., podczas gdy liczba kandydatów na studia spadła o 15,6 proc. – Innymi słowy, spada współczynnik skolaryzacji, to jest zmniejsza się odsetek osób podejmujących dalszą naukę. Pod tym względem zmierzamy w kierunku średnich wartości europejskich – uważa Zygarłowski. Zgadza się z nim nawet Ministerstwo Nauki.

– Tworząc prognozę, zakładaliśmy stabilizację współczynnika. Tymczasem faktycznie ma on tendencję spadkową – przyznaje Łukasz Szelecki, rzecznik resortu. I zwraca uwagę, że wpływ na to ma bardzo dużo rzeczy, jak np. postrzeganie uczelni wyższych przez opinię publiczną, atrakcyjność innych ścieżek kariery czy oferta szkół technicznych i zawodowych.

Ostatnie dane GUS pokazują, że obecnie w szkołach wyższych kształci się zaledwie 1,469 mln osób. Tymczasem z prognoz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) wynika, że liczba studentów miała spaść poniżej 1,5 mln dopiero w roku akademickim 2016/2017.


Pozostało 62% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • wiadro zimnej wody(2015-04-14 17:50) Zgłoś naruszenie 00

    W Polsce, najważniejszym i najbardziej uświęconym elementem życia naukowca pracujacego na uczelni, są ZAJĘCIA ze studentami (w sumie, JAKIE to zajęcia, to mniejszy problem, najważniejsze jest to, że w ogóle... SĄ).

    Aby bowiem dostac etat na uczelni, nalezy spełnić zasadę wypełnienia pensum dydaktycznego:

    NIE MA DOPOWIEDNIEJ ILOŚCI ZAJĘĆ, KTÓRE MOGŁ(A)BY POPROWADZIĆ PAN(I) X. ZAINTERESOWANY ETATEM PRACOWNIKA NAUK.-DYDAKT. W DANEJ JEDNOSTCE NA UCZELNI => NIE MA DLA PANA(PANI) X., ETATU W TEJ JEDNOSTCE.

    A teraz UWAGA:

    polski system edukacji i oświaty "produkował" i "produkuje" nadal, INTELEKTUALNYCH IMPOTENTÓW w zakresie dziedzin przyrodniczych i ścisłych, ci są zaś "zasysani" przez drugi system: nauki i szkolnictwa wyższego, wskutek czego, wielu z nich ląduje w pojemniku o nazwie "kierunki humanistyczne i społeczne", więc prowadzącym tam zajęcia, tych zajęć nie brakuje. ZUPEŁNIE INACZEJ jest w przypadku ludzi, prowadzących zajęcia na kierunkach ścisłych (z wyjatkiem informatyki).

    Od razu zatem widać, jakie dziedziny nauki jest najłatwiej w Polsce uprawiać, zwłaszcza, gdy jest się zatrudnionym na uczelni wyższej.

    Odpowiedz
  • Adam(2015-04-27 12:37) Zgłoś naruszenie 00

    Studia w Polsce muszą zostać głęboko zreformowane pod katem praktycznej nauki zawodu i przygotowywania do rynku pracy. Część uczelni niepublicznych już to zrobiła. Ja studiuję w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie, która jest całkowitym zaprzeczeniem tezy, że takie placówki słabo kształcą. Wręcz przeciwnie! Grupy są małe, dydaktycy to osoby z praktycznym doświadczeniem, jest bardzo dużo zajęć projektowych, wszyscy zachęcają do praktyk i staży, można wyjechać na Erazmusa. Nie ma też problemów z pogodzeniem nauki i pracy. To jest zupełnie inny model edukacyjny niż w uczelniach publicznych, gdzie studenci się praktycznie nie liczą i wszyscy na nich psioczą.

    Odpowiedz
  • aaaa(2015-04-22 19:26) Zgłoś naruszenie 00

    uczelnia niech przestanie zarabiać na studentach. Niech zwiększy ilość miejsc na studiach dziennych bezpłatnych, i powrócić do studiów wieczorowych płatnych a zlikwiduje studia zaoczne.
    Co zrobić? żeby dyplom polskiej uczelni miał wartość w PL, ale przede wszystkim miał znaczenie w UE.

    Odpowiedz
  • Przedsiębiorca(2015-04-29 09:46) Zgłoś naruszenie 00

    Młodzi wybierają pracę, bo okrada ich własne państwo i "elita", która nie potrafi zreformować umów śmieciowych, nie potrafi wziąć się za prawo pracy i zmniejszyć podatków dla przedsiębiorców. Zasypują nas zagraniczni inwestorzy, bo opłaca im się robić tu biznesy i zatrudniać Polaków za 5 zł na godzinę w hipermarketach.

    Osobiście problemów z pracą nie miałem - zrobiłem studia w Lublinie na WSPA (zarządzanie), otworzyłem własną firmę i pracuję sam na siebie, zatrudniam kilka osób, które są zadowolone zarówno z pensji jak i możliwości rozwoju. Jednak nie jest mi łatwo i krew mnie zalewa kiedy porównuję możliwości polskich przedsiębiorców a zagranicznych na własnej polskiej ziemi... Nie narzekam na pieniądze, ale rozważam przeniesienie się do cywilizowanego kraju gdzie podatki nie zabijają przedsiębiorców i gdzie lokalni przedsiębiorcy napędzają gospodarkę. W Polsce niestety jest odwrotnie. Natomiast młodzi ludzie mają ogromny potencjał i chcą się zarówno uczyć jak i pracować. Jedno nie wyklucza drugiego i sam tak zaczynałem, ale studia były jednym z najbardziej rozwojowych okresów w moim życiu i nie żałuję ani czasu, ani pieniędzy zainwestowanych w nie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane