Biznes się skarży, że na rynku brakuje wykwalifikowanych robotników. Zwracają na to także uwagę inwestorzy zagraniczni - na przykład z Niemiec. Podkreślają, że często łatwiej znaleźć inżyniera niż na przykład montera czy spawacza.

Szef Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Tomasz Sadzyński podczas ostatniego spotkania w Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej też mówił o tym problemie. Zaznaczył, że Strefa stara się animować szkolnictwo zawodowe. Jak dodał - najmniej kłopotów jest ze znalezieniem specjalistów po wyższych studiach, a najwięcej na średnim szczeblu.

Zastępca dyrektora generalnego Grupy Kęty Piotr Wysocki zaznacza, że firma próbuje ten problem rozwiązać między innymi przez współpracę z różnego typu technikami. I jak inni podkreśla, że dziś znalezienie specjalisty jest bardzo trudne.

Z problemu zdaje sobie sprawę ministerstwo gospodarki. Szef tego resortu Janusz Piechociński podkreśla, że rozwój szkolnictwa zawodowego jest bardzo ważny. Dodał, że zabezpieczono duże środki - tak, by w ciągu dwóch lat je odbudować.

Reklama