Równość płci: Debata w oparciu o dane. Jak statystyki zniekształcają rzeczywistość?

autor: Lucas van der Velde11.03.2019, 08:10; Aktualizacja: 15.03.2019, 11:38
Niektórzy, widząc piętrzące się trudności w metodach i porównywalności danych, mówią: nie ma sensu zagłębiać się w różnice płac ze względu na płeć, szczególnie na potrzeby porównań międzynarodowych.

Niektórzy, widząc piętrzące się trudności w metodach i porównywalności danych, mówią: nie ma sensu zagłębiać się w różnice płac ze względu na płeć, szczególnie na potrzeby porównań międzynarodowych.źródło: ShutterStock

W piątek po raz kolejny z pompą odbył się Międzynarodowy Dzień Kobiet. Jak dyniowe latte w listopadzie, serduszka w połowie lutego i grzyby po deszczu, w mediach tradycyjnych i społecznościowych pojawiło się mnóstwo rankingów (nie)równości ze względu na płeć, w tym w szczególności na rynku pracy.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • ab(2019-03-11 16:18) Zgłoś naruszenie 30

    W firmie A na określonym stanowisku pracy płaci się 3 tys miesięcznie. W firmie B na tym samym stanowisku płaci się już 4,5 tys miesięcznie. Obydwie firmy zatrudniają pracowników obojga płci, ale tak się złożyło, że w firmie A na tym stanowisku pracuje 60% kobiet, a w firmie B (lepiej płacącej) już tylko 40% kobiet. Po wyliczeniu średniej płacy obydwu firm wyjdzie więc, że kobiety zarabiają mniej na tym samym stanowisku, ale będzie to wynik zafałszowany. W rzeczywistości bowiem zarówno w firmie A, jak i w firmie B kobiety i mężczyźni zarabiają dokładnie tyle samo. Dodatkowy czynnik: w firmie B płaci się więcej, bo firma ma lepsze wyniki rynkowe. Czego jednak nie widać w statystyce to, że lepszy wynik okupiony jest większą presją na pracowników i mniej komfortową atmosferą pracy. Z tą presją gorzej radzą sobie kobiety, które częściej rezygnują z lepiej płatnej, ale obarczonej kosztem stresu pracy w firmie B, na rzecz gorzej płatnej ale spokojniejszej pracy w firmie A. W konsekwencji więcej jest mężczyzn zarabiających lepiej, ale nie jest to wynikiem dyskryminacji, tylko naturalnej konsekwencji podejmowanych przez pracowników decyzji co do priorytetów życiowych. Skąd ten obsesyjny fetysz "równości" za wszelką cenę? Nierówność jest negatynwa tylko wówczas, kiedy wynika z dyskryminacji w identycznych warunkach, w przeciwnym przypadku jest normalną konsekwencją zróżnicowania środowiska gospodarczego i decyzji ludzkich.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane