W Ministerstwie Finansów i jednostkach mu podległych kobiety zarabiają średnio mniej niż mężczyźni i rzadziej pełnią kierownicze stanowiska.
Tak wynika z odpowiedzi MF na interpelację posłów Pawła Bańkowskiego, Krzysztofa Gadowskiego i Tomasz Piotra Nowaka. Powodem jej skierowania były ostatnie analizy GUS w zakresie nierówności płci pod względem zawodowym, w tym również w instytucjach publicznych. Z publikacji ”Kobiety i mężczyźni na rynku pracy„ wynika, że problem ten dotyczy także przedstawicieli władz publicznych, wyższych urzędników oraz kierowników.
– Jest to grupa zawodowa z najwyższą dysproporcją – wynagrodzenie kobiet jest o 26 proc. niższe niż mężczyzn – wskazali autorzy interpelacji.
Reklama
W związku z tym wystosowali do MF pytania, m.in. o to, czy pracownicy resortu i jednostek im podległych otrzymują wynagrodzenia równej wysokości za pracę tego samego rodzaju (bez względu na płeć) oraz czy stosowane w tych instytucjach procedury rekrutacji nie dyskryminują kobiet. Z danych przekazanych przez MF (wg stanu na 31 stycznia 2019 r.) wynika, że średnie wynagrodzenie kobiet zatrudnionych w resorcie było o 2,8 proc. niższe od tego otrzymywanego przez mężczyzn (wyniosły odpowiednio 6705,59 zł i 6897,32 zł). Większe różnice odnotowano w jednostkach Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). W ich przypadku dysproporcja wyniosła 7,1 proc. (kobiety zarabiały średnio 4339,45 zł, a mężczyźni 4669,66 zł). Różnice na niekorzyść pracownic jeszcze bardziej uwidoczniają dane dotyczące awansu zawodowego. W MF kobiety stanowią 60,4 proc. ogółu zatrudnionych, ale zajmują tylko 45 proc. stanowisk kierowniczych. W KAS wskaźniki te wynoszą odpowiednio 65,9 proc. oraz 55,1 proc. (w tych jednostkach zatrudnionych jest 40,6 tys. kobiet oraz 21 tys. mężczyzn).

Reklama
– Pomimo wiedzy o luce płacowej te dane jednak wywołują zdziwienie. Wydawało się, że w administracji publicznej, a więc jednostkach, w których jasno określone są kryteria naboru, warunki zatrudnienia kobiet i mężczyzn powinny być podobne – tłumaczy Karolina Kędziora, prezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA).
Podkreśla, że do różnicowania sytuacji zatrudnionych mogło dochodzić na późniejszych etapach pracy.
– Na przykład przy podejmowaniu decyzji o awansowaniu. Mężczyźni częściej awansują nawet w sfeminizowanych zawodach. Mechanizm szklanego sufitu, czyli barier w realizowaniu kariery zawodowej ze względu na płeć, dotyczy też instytucji publicznych – dodaje.
W odpowiedzi na interpelację MF podkreśla, że wobec wszystkich kandydatów do pracy są stosowane takie same procedury i kryteria naboru. Z kolei ustalanie wynagrodzeń lub uposażeń dla pracowników i funkcjonariuszy odbywa się z poszanowaniem zasady równego traktowania i niedyskryminowania m.in. ze względu na płeć.
– Ewentualne różnice w wynagrodzeniach pracow ników i funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej zajmujących stanowiska z tej samej grupy wynikają z obiektywnych kryteriów, takich jak zakres zadań i stopień ich skomplikowania, a także zakres odpowiedzialności oraz kwalifikacje wymagane do jego zajmowania. Płeć nie stanowi kryterium przy ustalaniu wysokości wynagrodzeń – podkreślił resort.
– Wątpliwości budzi to, w jaki sposób oceniono, że zróżnicowanie wynagrodzeń tak dużej grupy pracow ników nastąpiło z obiektywnych przyczyn. Rzetelna weryfikacja każdego przypadku byłaby bardzo trudna. Jednocześnie te dane wywołują pytanie o podział obowiązków pracowniczych, bo wskazują, że to mężczyznom powierza się zadania bardziej skomplikowane i odpowiedzialne – zauważa Karolina Kędziora.
Podkreśla, że dane statystyczne mogą być pomocne dla tych osób, które decydują się na dochodzenie roszczeń z tytułu ewentualnej dyskryminacji. – Pracownik nie musi udowodnić, a jedynie uprawdopodobnić fakt gorszego traktowania. Informacje statystyczne wskazujące na to, że wynagrodzenia w całej instytucji są zróżnicowane ze względu na płeć nie przesądzają o tym, że w konkretnym przypadku doszło do dyskryminacji, ale to uprawdopodabniają – podsumowuje prezeska PTPA.