Trzy lata temu Małgorzata przeszła zawał, a gdy wychodziła ze szpitala, pielęgniarka wręczyła jej rachunek za leczenie. – Okazało się, że szefowa nie płaciła moich składek przez pięć lat. Miesięcznie zarabiałam od 900 do 1,3 tys. zł. Nie miałam żadnych oszczędności, a na głowie dwójkę dzieci i rachunek na 9 tys. – wspomina.
Na szczycie piramidy potrzeb Małgorzata umieściła jedzenie i leki. Gdy zaczyna brakować na nie pieniędzy, ratuje się, klikając w internecie na szybką krótkoterminową pożyczkę albo dzwoni do koleżanki. Na buty i odzież dla młodszego syna odkłada z 500+. Żeby zarobić na lodówkę i kuchenkę, wyjechała na miesiąc do Niemiec, gdzie opiekowała się parą seniorów. Teraz musi się opiekować chorą matką, więc nie może wyjechać na długo. Spokój jest dla niej równie ważny co gotówka – nie chce zdradzać dzieciom, że dzieje się coś złego. Trzy lata temu przeszła zawał, a gdy wychodziła ze szpitala, pielęgniarka wręczyła jej rachunek za leczenie. – Okazało się, że szefowa nie płaciła moich składek przez pięć lat. Miesięcznie zarabiałam od 900 do 1,3 tys. zł. Nie miałam żadnych oszczędności, a na głowie dwójkę dzieci i rachunek na 9 tys. – wspomina Małgorzata.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.