11 marca będzie pierwszą wolną niedzielą w handlu. Za ladą będą mogli jednak stać m.in. właściciele placówek, ajenci, pracownicy kiosków i stacji paliw. Nowe obostrzenia są tak nieostre, że na pewno nieczynne będą jedynie sklepy wielkopowierzchniowe.
Dziś wchodzi w życie ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni (Dz.U. z 2018 r. poz. 305). Uchwalone zaledwie 1,5 miesiąca temu przepisy w znaczący sposób zmieniają nie tylko warunki zatrudniania, ale też sposób funkcjonowania całej branży, która daje zarobek 2,3 mln osób. Tak duże znaczenie społeczne i gospodarcze nowej ustawy niestety nie zadziałało otrzeźwiająco na ustawodawcę – przyjęte przepisy są niejasne, pełne luk i w praktyce dają uprawnienia prawotwórcze inspekcji pracy (to ona będzie musiała je interpretować i egzekwować). W rezultacie z nowej ustawy nikt nie jest do końca zadowolony.
Związki zawodowe liczyły, że obejmie ona nie tylko sklepy, ale też centra logistyczne i magazynowe oraz handel internetowy. Pracodawcy od początku sprzeciwiali się jej uchwaleniu, bo może ograniczyć obroty i doprowadzić do przetasowań w branży. Cieszą się pracownicy, ale sen z powiek spędzają im plany firm na zrekompensowanie ograniczeń – ewentualne wydłużanie pracy w piątki i soboty oraz wprowadzenie zmiany nocnej w poniedziałek (od godz. 00.00). Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, już zapowiedziała, że jeśli ustawa będzie wywoływać problemy, to zostanie znowelizowana.