Pomimo kolejnych obostrzeń w prawie zatrudniający wciąż czują się bezkarni i oferują płace poniżej ustawowego minimum.
4,50 zł – taką stawkę godzinową za wykonywanie obowiązków w styczniu 2017 r. zaproponowała swojemu pracownikowi agencja ochrony z woj. lubuskiego (nazwa do wiadomości redakcji). To płaca o ponad połowę niższa od ustawowego minimum dla zatrudnionych na umowie o pracę (około 11–12 zł na godzinę) i o 2/3 niższa od tej przewidzianej dla zleceniobiorców i samozatrudnionych (13 zł). Ta druga, obowiązująca od tego roku, została wprowadzona po to, aby ograniczyć oferty zatrudniania za rażąco niskie stawki. Zdarzało się bowiem, że płaca na umowach cywilnoprawnych wynosiła po kilka złotych za godzinę (jedna z firm ochroniarskich oferowała nawet stawkę 5 gr. za pierwsze godziny pracy; wraz z kolejnymi przepracowanymi godzinami stawka rosła, co miało zachęcać do długiej pracy i jednocześnie zniechęcać do odchodzenia z firmy w trakcie danego miesiąca). Jak wskazuje przykład lubuskiej agencji, nie wszyscy pracodawcy przejęli się ustawowymi wymogami.
Duże straty