Jeżeli jego wykładnię podzieli Naczelny Sąd Administracyjny, to skorzystają na tym przede wszystkim Polacy, którzy pracowali w Stanach Zjednoczonych bądź Australii. Wprawdzie lokalne podatki dochodowe są pobierane również np. w Kanadzie (patrz ramka), ale w umowie międzynarodowej z tym krajem, nie przewiduje się odliczania zagranicznego podatku dochodowego.

Dwie metody

Zasadniczo emigranci, którzy zachowali związek z Polską (mają tu dom, rodzinę, planują powrót itd.), powinni rozliczyć się w naszym kraju ze wszystkich dochodów, także uzyskanych za granicą. Podwójnemu opodatkowaniu w obu krajach mają zapobiegać dwustronne umowy. W każdej z nich jest przewidziana jedna z dwóch metod unikania podwójnego opodatkowania.

Według pierwszej zagraniczny dochód jest wolny od polskiego PIT, ale nasz fiskus uwzględnia go przy wyliczaniu podatku od krajowych dochodów. To oznacza, że emigrant, który nie zarobił w kraju ani złotówki, nie musi nawet składać w Polsce zeznania rocznego. Taka metoda – wyłączenia z progresją – jest przewidziana m.in. w umowie z Niemcami.

Druga metoda (przewidziana np. w umowie z USA) zakłada, że emigrant może proporcjonalnie odliczyć od polskiego PIT kwotę równą podatkowi dochodowemu zapłaconemu w obcym państwie (metoda zaliczenia proporcjonalnego).

W tej drugiej metodzie chodzi – zdaniem urzędników fiskusa – jedynie o daniny pobierane na poziomie centralnym.

W niektórych krajach, np. USA, Kanada czy Australia, pobierane są jednak również prowincjonalne i municypalne podatki dochodowe. Nie są one wprost objęte postanowieniami umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, ale niewątpliwie są podatkiem dochodowym zapłaconym w innym państwie.

Czy można je więc odliczyć od polskiego PIT?

Zapłacił, chce odzyskać

Chciał tak postąpić mężczyzna, który w 2017 r. pracował w USA w stanie Kalifornia. W polskim zeznaniu PIT odliczył proporcjonalnie zarówno podatek stanowy, jak i federalny. Zrezygnował też z ulgi abolicyjnej w PIT (mającej na celu wyrównanie skutków pomiędzy metodą zaliczenia proporcjonalnego a korzystniejszą metodą wyłączenia z progresją).

Argumentował, że wprawdzie umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania nie mówi wprost o lokalnych podatkach dochodowych, ale zakaz odliczania daniny stanowej stawiałby w gorszej sytuacji podatników, którzy zarabiają w krajach federalnych i ponoszą w związku z tym wyższe obciążenia.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że mężczyzna mógł odliczyć jedynie kwotę podatku federalnego. Tylko on jest bowiem „podatkiem zapłaconym w innym państwie” w rozumieniu polsko-amerykańskiej umowy.

Z tą interpretacją nie zgodził się WSA w Rzeszowie. Przyznał rację podatnikowi, że stanowe podatki dochodowe to realne obciążenie fiskalne, a umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania nie zakazuje wprost odliczania innych danin niż federalna. Literalnie czytając przepisy, nie można więc założyć, że „podatek dochodowy zapłacony w obcym państwie” to tylko ten, który został zapłacony na rzecz jego rządu, a nie również inne daniny ponoszone w krajach o strukturze federalnej – orzekł WSA (wyrok z 16 października br., sygn. akt I SA/Rz 745/18, nieprawomocny).

To logiczne stanowisko

Z wyrokiem zgadza się Józef Banach, radca prawny w In Corpore Banach Szczypiński i Partnerzy. – Skoro ustawodawca daje w ustawie o PIT możliwość odliczenia każdego podatku dochodowego, to nie można uznać, że takie uprawnienia będą ograniczone w umowie międzynarodowej – mówi ekspert. Tym bardziej że – podkreśla – w takiej sytuacji podatnik poniósłby większe obciążenia, niż gdyby osiągnął dochody w kraju, z którym Polska nie podpisała umowy.

Podatki stanowe w USA

Podatki stanowe w USA

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Podobnie uważa Cezary Krysiak, doradca podatkowy z PATH Augustyniak, Hatylak i Wspólnicy. – Interpretacja organu prowadziłaby do absurdu: podatnik uzyskujący dochód w państwie, z którym Polska nie zawarła umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, miałby szerszy zakres stosowania metody zaliczenia proporcjonalnego niż podatnik, z którym Polska co prawda zawarła umowę, ale w ograniczonym zakresie – komentuje.

Jego zdaniem skoro w umowie brak jest regulacji dotyczących stanowych podatków dochodowych, to w tym zakresie przysługuje podatnikowi możliwość proporcjonalnego zaliczenia podatku zapłaconego za granicą na poczet podatku do zapłacenia w Polsce.

Nie uwzględnia wszystkich okoliczności

Bardziej krytyczny w ocenie wyroku rzeszowskiego WSA jest Janusz Fiszer, radca prawny i doradca podatkowy, wspólnik w Kancelarii GESSEL i docent UW. Jego zdaniem stanowisko sądu jest co prawda zgodne z wykładnią czysto literalną, ale pomija wykładnię systemową i celowościową zasad i metod unikania podwójnego opodatkowania.

– Metoda zaliczenia powinna być stosowana do podatków pobieranych na tym samym poziomie administracji skarbowej, niejako o analogicznej hierarchii w systemie podatkowym – tłumaczy ekspert.

Dlatego – jego zdaniem – skoro w Polsce nie ma lokalnych podatków dochodowych, to wszystkie umowy zawierane z państwami o strukturze federalnej odnoszą się tylko do podatków pobieranych na szczeblu federalnym (poza Szwajcarią, gdzie wprost zastrzeżono, że dotyczy ona także danin kantonalnych i municypalnych).

– Systemowo właściwe jest więc obejmowanie metodą zaliczenia jedynie podatków „państwowych”, federalnych, a nie np. municypalnego podatku dochodowego zapłaconego w Los Angeles – uważa Janusz Fiszer.

Zdaniem Cezarego Krysiaka warto byłoby też doprecyzować treść art. 27 ust 9 i 9a ustawy o PIT w taki sposób, aby uniknąć wątpliwości interpretacyjnych w przyszłości.