Sędziowie delegowani do resortu sprawiedliwości będą jednak mogli kandydować do Krajowej Rady Sądownictwa. Minister sprawiedliwości zmienia projekt nowelizacji.

Jak pisaliśmy na łamach DGP, niektóre propozycje resortu sprawiedliwości, które znalazły się w projekcie nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, wzbudziły wątpliwości w samym rządzie. Chodziło m.in. o odebranie pewnym grupom sędziów prawa do kandydowania do KRS i do udzielania poparcia tym, którzy zechcą w tym organie zasiadać. Uwagi w tym względzie zgłaszali Rządowe Centrum Legislacji oraz Maciej Berek, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów.

W odpowiedzi na te wątpliwości minister sprawiedliwości złagodził nieco reguły dotyczące biernego prawa wyborczego do KRS. Są i inne zmiany.

Selekcja mniej surowa

Minister sprawiedliwości w odpowiedzi skierowanej zarówno do Macieja Berka, jak i do RCL przyznaje, że należało „wnikliwie rozważyć, czy pozbawienie niektórych sędziów biernego prawa wyborczego i prawa do poparcia zgłoszenia kandydata do KRS jest konieczne i celowe dla zapewnienia zgodnego z konstytucją składu tego organu (…)”. Po dokonaniu takiej analizy Adam Bodnar uznał, że z grona sędziów, którzy mieliby zostać pozbawieni tych praw, należy wykluczyć tych, którzy będą albo w okresie trzech lat przed dniem ogłoszenia wyborów byli delegowani do MS, innej jednostki organizacyjnej podległej ministrowi sprawiedliwości lub przez niego nadzorowanej, kancelarii prezydenta lub urzędu obsługującego ministra właściwego ds. zagranicznych.

– Status takich osób budzi wątpliwości, gdyż przebywając na delegacjach, nie mogą orzekać. Powstaje więc pytanie, czy rzeczywiście powinny one brać udział w wyłanianiu nowej KRS – komentuje Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Zaraz jednak dodaje, że tacy sędziowie stanowią niewielki procent wszystkich sędziów, więc na ewentualny wynik wyborów i tak nie ma to wielkiego wpływu.

Minister sprawiedliwości odstąpił również od rozwiązań, które ograniczały możliwość łączenia funkcji członka rady z zajmowaniem stanowiska prezesa sądu, prezesa izby, wiceprezesa sądu, zastępcy prezesa sądu, rzecznika dyscyplinarnego i zastępcy rzecznika dyscyplinarnego.

– Jako stowarzyszenie uważamy, że taki zakaz powinien zostać wprowadzony. Funkcjonowanie obecnej KRS, w której zasiadają niemal sami prezesi sądów, pokazało, że prowadzi to do patologicznych sytuacji. Należy bowiem pamiętać, że o tym, kto zostanie prezesem, decyduje minister sprawiedliwości – podkreśla sędzia Przymusiński. Ponadto, zauważa nasz rozmówca, obowiązki w KRS są tak absorbujące, że ich członkowie nie są w stanie efektywnie poświęcać się innej działalności.

– Zatem brak zakazu łączenia funkcji członka KRS z funkcją prezesa czy wiceprezesa sądu odbije się zapewne negatywnie na zarządzaniu sądami – kwituje rzecznik Iustitii.

Resort utrzymuje natomiast zakaz startu w pierwszych wyborach do KRS i udzielania poparcia kandydatom do tego organu dla tych, którzy urząd sędziowski objęli z rekomendacji obecnej KRS.

Bez wygaszania mandatów

Kolejną zmianą jest rezygnacja z pojawiającego się w pierwotnej wersji projektu sformułowania, zgodnie z którym mandaty członków obecnej KRS wygasają z dniem ogłoszenia wyników wyborów do KRS ukształtowanej projektowaną ustawą. „Projektodawca doszedł bowiem do wniosku, że nie sposób uznać, by osoby te zostały prawidłowo wybrane do zasiadania w KRS, a tym samym, by istotnie sprawowały w niej mandaty” – pisze Adam Bodnar, odpowiadając ministrowi Berkowi.

– To bardzo dobra i istotna zmiana. Tej kwestii dotyczyła kluczowa uwaga, jaką sformułowaliśmy, oceniając projekt. Od początku bowiem stoimy na stanowisku, że nigdy nie doszło do objęcia mandatów członków KRS przez osoby, które zostały do tego organu wybrane niezgodnie z konstytucją – podkreśla sędzia Przymusiński.

Z kolei prof. Maciej Gutowski uważa, że poprawa projektu w tym zakresie de facto niczego nie zmieni, jeśli chodzi o rozwiązanie problemu obecnej KRS.

– Dla oceny tego, z czym tak naprawdę mieliśmy do czynienia, jeśli chodzi o wybór obecnych członków KRS, to, co MS napisze w projekcie, nie ma żadnego znaczenia. To bowiem niczego nie przesądza i ma charakter wtórny – uważa prof. Gutowski. Jego zdaniem znaczenie ma, po pierwsze, to, czy przy wyborze 15 sędziów do neo-KRS mieliśmy do czynienia z naruszeniem normy konstytucyjnej i, po drugie, to, jakie są konsekwencje tego naruszenia. Jeśli uznać, że wystąpiła konstytucyjna nieważność, to mogłaby ją stwierdzić uchwała Sejmu, jeśli zaś inna wadliwość (co do tej pory w doktrynie dominowało) – to Trybunał Konstytucyjny, który dziś też jest kwestionowany, gdyż sam został ukonstytuowany z naruszeniem ustawy zasadniczej.

– Wydaje się, że skoro to Sejm był odpowiedzialny za wybór obecnej sędziowskiej części KRS, to uchwała sejmowa mogłaby się odnosić do nieważności konstytucyjnej w zakresie wyboru sędziowskiego trzonu neo-KRS, co oznaczałoby, że z mocy prawa mandaty nigdy nie zaistniały – tłumaczy nasz rozmówca. I dodaje, że podjęta 20 grudnia 2023 r. przez Sejm uchwała w sprawie KRS takich elementów nie zawierała.

– Znalazło się w niej jedynie wezwanie, aby osoby wybrane do tego organu z naruszeniem konstytucji zaprzestały w niej działalności. Jak jednak wiemy, tak się nie stało i trudno się spodziewać, żeby to się zmieniło ze względu na takie, a nie inne zapisy w projekcie – kwituje prof. Gutowski.

Skutkiem braku w projekcie przepisu o wygaszaniu mandatów obecnych członków KRS może być za to m.in. wyeliminowanie ryzyka, że takie osoby będą się skutecznie skarżyć do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Na takie niebezpieczeństwo zwracało uwagę Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jego zdaniem rozwiązaniem mogłoby być zapewnienie byłym członkom KRS możliwości odwołania się do sądu. Jak jednak twierdzi MS, rezygnacja z konstrukcji wygaszenia mandatów powoduje, że taka potrzeba nie zachodzi. A to dlatego, że „brak jest substratu uzasadniającego wniesienie odwołania, jak również odnoszenia się do zagadnienia skracania kadencji osób, które – wybrane przez Sejm – nie posiadały mandatu do pełnienia funkcji członka Krajowej Rady Sądownictwa”.

Minister sprawiedliwości zmodyfikował plany co do zmian w regulaminie urzędowania sądów powszechnych. Z grupy sędziów, którzy mają być wyłączani z losowania w sytuacji, gdy sprawa dotyczy zbadania niezawisłości tzw. neosędziów, wyeliminował m.in. asesorów sądowych (patrz: grafika). ©℗

Wyznaczanie składów orzekających w sprawach dotyczących neosędziów / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe