Trzeba przywrócić państwo prawa – twierdzą zgodnie eksperci. Takiej zgody nie ma już natomiast co do metod, jakie mogą zostać w tym celu użyte.

Jak przywrócić legalność działania Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa? Podczas zorganizowanej na Uniwersytecie SWPS konferencji pt. „Restytucja praworządności RP” starły się dwie wizje – szybka i radykalna oraz niekontrowersyjna, lecz czasochłonna.

Spór o uchwały

Tak jak kryzys praworządnościowy w Polsce rozpoczął się od rozmontowywania Trybunału Konstytucyjnego, tak i jego naprawę należy zacząć od zmian w tym organie. Zwłaszcza że legalność jego działania jest kwestionowana nie tylko zewnętrznie, np. z powodu tzw. sędziów dublerów, lecz także wewnątrz samego trybunału (część zasiadających w TK osób nie uznaje Julii Przyłębskiej jako prezesa TK). W sprawie sędziów dublerów sytuacja jest jasna o tyle, że wypowiedział się na ten temat sam Trybunał Konstytucyjny w poprzednim składzie (sygn. akt K 34/15) oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka (w sprawie Xero Flor). Tyle że do tej pory orzeczenia te nie zostały wykonane.

Jak wskazywał prof. Marek Chmaj, jeden z uczestników konferencji, skoro nie ma co liczyć ani na honorowe odejście z TK osób nieprawidłowo wybranych, ani na zmianę konstytucji w celu wyboru nowego organu spełniającego funkcję sądu konstytucyjnego, to trzech dublerów powinno być jak najszybciej odwołanych za pomocą uchwał Sejmu stwierdzających, że ich wybór do TK w 2015 r. był wadliwy.

– Uważam, że tak samo powinno być jak najszybciej odwołanych 15 sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa, ponieważ zostali oni wybrani w niekonstytucyjnym trybie. Następnie Sejm musi uchwalić ustawę, która będzie przewidywać legalny, zgodny z konstytucją sposób wyboru sędziowskich członków KRS, po to, by ten organ mógł zweryfikować wszystkich neosędziów, nie stosując jednak odpowiedzialności zbiorowej, ale indywidualną – dodawał prof. Chmaj.

Przed taką drogą przestrzegał prof. Andrzej Wróbel z Polskiej Akademii Nauk, który niegdyś był zarówno sędzią Sądu Najwyższego, jak i Trybunału Konstytucyjnego.

– Restytucja praworządności musi się dokonywać środkami konstytucyjnymi – mówił prof. Wróbel, wskazując, że choć na gruncie orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (zgodnie z którym sposób wyłaniania sędziów przez KRS w obecnym kształcie narusza prawo jednostki do sądu ustanowionego ustawą) dopuszczalne są rozwiązania systemowe, to należy uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą. Jego zdaniem o wiele bardziej adekwatnym sposobem rozwiązania problemu neosędziów będzie droga dyscyplinarna.

W podobnym tonie wypowiadał się prof. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, który wskazywał, że w gestii Sejmu w ogóle nie mieści się stwierdzanie, że akt wyboru sędziego TK nie miał miejsca. Tymczasem taką decyzję podjął Sejm IX kadencji, chcąc unieważnić wybór trzech sędziów TK dokonany przez poprzedni skład izby niższej.

– Gdy teraz będziemy stwierdzać, że z kolei ten akt nie miał miejsca, to stworzymy lawinę niepewności – argumentował prof. Zaleśny.

Polityka czy prawo

Profesor Jacek Zaleśny wskazywał na niebezpieczeństwa związane z tym, że władza polityczna lubi myśleć, że wygrana wyborów daje uprawomocnienie do swobodnego działania.

– To nie jest tylko spór o procedury, kompetencje i metody działania, ale spór pomiędzy prawem a polityką. Spór, w którym metody działań politycznych zdominowały działalność prawnie dopuszczalną i konstytucyjnie przyzwoloną – zaznaczał prof. Zaleśny. Jak wskazywał, choć naruszenia dotyczą wszystkich obszarów stosunków ustrojowych (nie tylko TK i sądownictwa, lecz także prokuratury czy zarządzania mieniem publicznym etc.), to trzeba wykorzystywać w tym celu narzędzia w postaci prokuratury i sądów.

Innego zdania była prof. Teresa Gardocka.

– Jestem głęboko przekonana, że my dzisiaj musimy użyć podobnych metod, jakich używano wobec nas. Mój mąż (prof. Lech Gardocki – red.) twierdzi, że nie można uczyć się złych metod od przeciwnika. I ja się zgadzam, że nie można. Ale trzeba. Inaczej my z tego nie wybrniemy – przekonuje prof. Gardocka.

– Nie podzielam poglądu, że skoro doszło do nadzwyczajnego naruszania prawa, to można stosować nadzwyczajne środki – ripostował prof. Wróbel.

Z kolei Marek Zubik, sędzia TK w tanie spoczynku, podkreślał, że już Pascal zastanawiał się, jak uczynić, aby to, co silne, było sprawiedliwe, a to, co sprawiedliwe, silne.

– Pięć wieków minęło i chyba wciąż nie znaleźliśmy rozwiązania. Ale próbujmy – pointował.

Ręczne sterowanie

Uczestnicy spotkania dyskutowali również o prokuraturze. Jak podkreślał prof. Zaleśny, ta do tej pory, choć jej zadaniem jest m.in. stanie na straży praworządności, nie spełniała tej roli, co było widać m.in. po tym, że nie podejmowała działań, mimo że powinna to robić z urzędu, a kierowane do niej zawiadomienia często kończyły się umorzeniem albo wręcz odmową wszczęcia postępowania.

Podobnego zdania była prof. Gardocka, która zauważała, że w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości prokuratura zaczęła działać na zasadzie ręcznego sterowania, stąd pomysł, by wrócić do rozdziału funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

– To wcale nie jest oczywiste, że rozdział tych funkcji jest lepszy niż połączenie – zauważała jednak prof. Teresa Gardocka, dodając, że w niektórych krajach unijnych taka unia personalna występuje i nie jest to dysfunkcjonalne.

– Tylko że u nas takie rozwiązanie nie funkcjonowało dobrze – skwitowała.©℗

ikona lupy />
Skład KRS i TK / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe