Postępowanie dyscyplinarne wobec Adama Synakiewicza ma swoje źródło w wydanym przez sędziego w sierpniu ub.r. wyroku, w którym oparł się on na orzeczeniu ETPC w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce. Rozpatrując wówczas w Sądzie Okręgowym w Częstochowie odwołanie od wyroku w sprawie karnej, sędzia uchylił wyrok ze względu na nienależytą obsadę sądu. W I instancji w sprawie orzekał bowiem sędzia powołany na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa wybranej w 2018 r. po przerwaniu kadencji jej dotychczasowych członków. W reakcji na orzeczenie minister sprawiedliwości odsunął sędziego od orzekania na 30 dni.
Po tym okresie sędzia mógł wrócić do orzekania, jednak w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego nadal toczyło się wobec niego postępowanie. W związku z tym trybunał w Strasburgu w marcu br. nakazał Polsce informowanie samego trybunału, jak i sędziego o planowanych posiedzeniach i rozprawach przed ID SN z co najmniej 72-godzinnym wyprzedzeniem. Taki środek był spowodowany obawą o możliwość rozpoznania sprawy przez ID na nagle zwołanej rozprawie, bez odpowiednio wczesnego zawiadomienia.
Reklama
Ponieważ 15 lipca br. Izba Dyscyplinarna przestała istnieć, a to do niej odnosiło się postanowienie ETPC, pełnomocnicy sędziego z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka złożyli wniosek o zmianę środka tymczasowego w ten sposób, by dostosować go do nowego kształtu ustawy o SN nadanego nowelizacją (Dz.U. z 2022 r. poz. 1259). Prawnicy HFPC argumentowali, że nadal istnieje zagrożenie, że sprawa zostanie rozpoznana przez wadliwie powołanych sędziów. To dlatego, że w skład formowanej Izby Odpowiedzialności Zawodowej, która zastąpiła Izbę Dyscyplinarną, mogą wejść sędziowie powołani na wniosek zreorganizowanej KRS.
ETPC podzielił to stanowisko i zdecydował, że obowiązek zawiadamiania z wyprzedzeniem o kolejnych krokach w sprawie będzie odnosił się teraz do nowej izby SN.