W sprawie chodzi o art. 1002 Kodeksu cywilnego, który ogranicza możliwość dziedziczenia roszczenia o zachowek. Zgodnie z tym przepisem roszczenie z tytułu zachowku przechodzi na spadkobiercę osoby uprawnionej do zachowku tylko wtedy, gdy spadkobierca ten należy do osób uprawnionych do zachowku po pierwszym spadkodawcy.

W środę Trybunał Konstytucyjny rozpoczął rozpatrywanie tej sprawy na rozprawie. W swoich stanowiskach przedstawiciele Prokuratora Generalnego i Sejmu wnieśli o uznanie zaskarżonego przepisu za zgodny z konstytucją. Poseł PiS Marek Ast przekonywał podczas rozprawy, że w tym wypadku ustawodawca działa w zakresie swobody regulacyjnej. "Brzmienie tego artykułu mieści się i jest zgodne z zasadą proporcjonalności - powiedział Ast.

Z kolei zdaniem zastępcy Prokuratora Generalnego Roberta Hernanda, nie ma konstytucyjnego prawa podmiotowego do dziedziczenia roszczenia o zachowek. "Zaskarżona regulacja jest elementem zwartego i spójnego pod względem legislacyjnym i aksjologicznym systemu zachowku (...) Eliminacja jednej z norm tworzących ten system mogłaby spowodować jego dezintegrację" - przekonywał prok. Hernand.

Reklama

Po przedstawieniu stanowisk stron postępowania, prezes TK Julia Przyłębska zdecydowała o odroczeniu rozprawy w tej sprawie bez terminu.

Skarga do TK trafiła w wyniku postępowania spadkowego po zmarłym mężczyźnie. W sprawie tej trzy ustawowe spadkobierczynie wniosły o zasądzenie zachowku od spadkobierców testamentowych. Jednak z uwagi na śmierć jednej z nich, sąd zawiesił postępowanie. W konsekwencji dwie spadkobierczynie zmarłej powódki, które nie należały do ustawowych spadkobierców po mężczyźnie, wniosły o przyłączenie się do postępowania, starając się tym samym o zachowek.

Sąd rejonowy oddalił jednak to powództwo, powołując się na zakwestionowany później art. 1002 Kc. Sąd uznał wtedy, że roszczenie do zachowku wygasło w dniu śmierci powódki i nie może być skutecznie dochodzone przez skarżące kobiety z uwagi na to, że nie należą do kręgu osób uprawnionych do zachowku po mężczyźnie. Stanowisko to poparł sąd rozpatrujący apelację.

Ostatecznie kobiety te wniosły w tej sprawie skargę do TK. Według skarżących ogranicza to ich konstytucyjne prawo do dziedziczenia. Jak argumentowały, ograniczenie to nastąpiło poprzez użycie w kwestionowanym przepisie Kodeksu cywilnego sformułowania "tylko wtedy". "Z mocy prawa skarżące zostały pozbawione prawa do dziedziczenia, stało się tak wbrew zasadzie ochrony prawa dziedziczenia" - powiedział podczas rozprawy pełnomocnik skarżących mec. Grzegorz Orman. Zwrócił przy tym uwagę, że zakwestionowana norma wywodzi się z ustroju socjalistycznego PRL i nie ma - jego zdaniem - podstaw do stosowania w dzisiejszej Polsce.

Sprawę rozpatruje Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie pod przewodnictwem prezes Przyłębskiej. Sprawozdawcą jest sędzia Andrzej Zielonacki.(PAP)

autor: Mateusz Mikowski