Sprawa dotyczyła sędziego, który jadąc samochodem do sądu, podczas manewru omijania, otarł inne auto. Kierowcy zaraz po tym zdarzeniu wysiedli z pojazdów. Sędzia stwierdził jednak, że się spieszy i poprosił o zrobienie zdjęć uszkodzonego samochodu i wezwanie policji, po czym sam zaparkował na parkingu sądu. Na miejsce zostali wezwani funkcjonariusze, którzy ustalili dane sprawcy szkody. Po ok. godzinie od zdarzenia, po zakończeniu rozprawy, do czekających policjantów zszedł sędzia, który oświadczył, że całą winę za zarysowanie weźmie na siebie i przyjmie mandat. Następnie poszedł na kolejną rozprawę. Po niej funkcjonariusze rutynowo zbadali go na zawartość alkoholu. Badania wykazały w wydychanym powietrzu ok. 0,6 promila. Sprawą zajęła się prokuratura, która wystąpiła do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o uchylenie sędziemu immunitetu.

We wniosku o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej wskazano na dwa czyny: prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz przekroczenie uprawnień z uwagi na uczestniczenie w rozprawach pod wpływem alkoholu.

Reklama

Sąd przychylił się tylko do pierwszej części wniosku. Uznał, na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, że zachodzi dostatecznie uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości i zezwolił na pociągnięcie sędziego od odpowiedzialności karnej, zawieszeniu go w czynnościach służbowych oraz obniżeniu wynagrodzenia.

ID SN uznała jednak, że nie doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. W uzasadnieniu uchwały wskazano, że „polski ustawodawca jak do tej pory nie zdecydował się na penalizację orzekania sędziego pod wpływem alkoholu tak jak to ma miejsce w przypadku kierowania samochodem będąc w stanie nietrzeźwości. Znamiona przepisu art. 231 k.k. nie są z gumy, które dają się rozciągać na wszelkie karygodne zachowania z punktu widzenia określonych norm społecznych”.

Reklama

Przytoczony zarzut, w ocenie sądu, spełnia za to wymogi deliktu dyscyplinarnego polegającego na uchybieniu godności sędziego.

Opinia

Dr Jan Sobiech, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie

Niniejszą uchwałę należy ocenić zasadniczo pozytywnie. Na jej kanwie zarysowują się je dwie istotne kwestie. Czy wyrok wydany przez sędziego w stanie nietrzeźwości może być w jakikolwiek sposób zakwestionowany? Wydaje się, że na to pytanie należy odpowiedzieć przecząco. Tego rodzaju okoliczność nie stanowi ani bezwzględnej, ani nawet względnej przyczyny odwoławczej. Nie wydaje się także możliwe wznowienie postępowania w oparciu o tego rodzaju przesłankę.

Druga kwestia dotyczy rozciągnięcia odpowiedzialności karnej sędziego na czyny, które noszą znamiona jedynie deliktu dyscyplinarnego. Czy faktycznie sędzia powinien odpowiadać karnie nawet za najcięższe przewinienia dyscyplinarne, które nie noszą jednak znamion czynów zabronionych z punktu widzenia prawa karnego? Wydaje się, że na tak postawione pytania również należałoby odpowiedzieć przecząco, choć z pewnymi zastrzeżeniami. Bezwzględnie należy uznać, że orzekanie, nawet podczas największego upojenia alkoholowego, nie wypełnia znamion przestępstwa nadużycia uprawnień przed funkcjonariusza publicznego. Odmienna koncepcja prowadziłaby do kuriozalnego wniosku, że każde zachowanie funkcjonariusza publicznego (niekoniecznie tylko sędziego), podjęte w stanie nietrzeźwości oraz w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych, byłoby przestępstwem.

Należy jednak podkreślić, że sędzia, który prowadzi rozprawę i wykonuje czynności orzecznicze, realizuje w ten sposób swoje obowiązki służbowe. Oczywiście, z punktu widzenia zarówno powagi urzędu, jak i faktycznego kształtowania rzeczywistości poprzez wydawanie wyroków, odpowiedzialność za tego rodzaju przewinienie dyscyplinarne nie może być zrównana z odpowiedzialnością pracownika, znajdującego się w zwykłym stosunku pracy.

Uchwała Izby Dyscyplinarnej z dnia 15 lutego 2022 r., sygn. I DI 3/22