"Sąd w analizowanej sprawie bez wątpienia rażąco naruszył standardy rzetelności proceduralnej. Przeprowadził postępowanie dowolnie, z pominięciem bezwzględnie obowiązujących przepisów proceduralnych. Uniemożliwił stronom udział w postępowaniu odwoławczym w sprawie tak istotnej, jak rozwiązanie małżeństwa i ocena winy w rozkładzie pożycia" - zaznaczono w komunikacie Biura RPO informującym o złożeniu tej skargi.

Jak zrelacjonowało Biuro Rzecznika, w tej sprawie po wyroku I instancji sprawa trafiła do sądu apelacyjnego. Ten sąd rozpoznał sprawę na posiedzeniu niejawnym i bez udziału stron, mimo że jedna ze stron złożyła wniosek o rozpoznanie sprawy na rozprawie.

Jak zauważył RPO, nawet gdyby sąd działał na podstawie nadzwyczajnych przepisów związanych z trwającą pandemią - na co jednak akta nie wskazują - to powinien był przekazać stronom informację o skierowaniu sprawy na posiedzenie niejawne i umożliwić złożenie sprzeciwu od takiej decyzji.

Reklama

"Tym samym strona została pozbawiona możliwości działania w swojej sprawie, zaś ostatecznie apelacja została rozpoznana na jej niekorzyść" - zaznaczył RPO.

Rzecznik wskazał, że "rozwodzący się małżonkowie mieli prawo zakładać, że postępowanie jest prowadzone zgodnie z wszelkimi zasadami i w zgodzie z przepisami, wydane zaś orzeczenie w sposób niewadliwy i ostateczny rozstrzyga w przedmiocie rozwiązania ich małżeństwa".

Jak przypomniał rozpoznanie sprawy na posiedzeniu niejawnym "jest niedopuszczalne, jeżeli strona w apelacji lub odpowiedzi na apelację złożyła wniosek o przeprowadzenie rozprawy, chyba że cofnięto pozew lub apelację albo zachodzi nieważność postępowania".

Tymczasem - jak zaznaczono - od wyroku w sprawie o rozwód nie przysługuje skarga kasacyjna, w sprawie upłynął też termin na skargę o wznowienie postępowania. "Zaskarżone postanowienie nie może być uchylone lub zmienione w trybie nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Został zatem zrealizowany warunek dopuszczalności skargi nadzwyczajnej" - uzasadniło Biuro Rzecznika.

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o SN, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Skargi takie mogą dotyczyć prawomocnych wyroków zapadłych nawet w końcu lat 90. Kilka miesięcy temu termin na wnoszenie skarg od takich dawnych orzeczeń został przedłużony do początków kwietnia 2024 r. W Sądzie Najwyższym rozpoznawaniem tych skarg zajmuje się Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował dotychczas do SN ponad 80 skarg nadzwyczajnych. Najczęściej dotyczą one spraw o zapłatę oraz sprzecznych orzeczeń spadkowych, w sprawach związanych z postępowaniami rozwodowymi są one rzadkością. Zgodnie bowiem z ustawą o SN "skarga nadzwyczajna nie jest dopuszczalna od wyroku ustalającego nieistnienie małżeństwa, orzekającego unieważnienie małżeństwa albo rozwód, jeżeli choćby jedna ze stron po uprawomocnieniu się takiego orzeczenia zawarła związek małżeński".

W komunikacie Biura RPO wskazano także, że "Rzecznik na koniec zwraca uwagę na wątpliwości dotyczące statusu sędziów wchodzących w skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN". W obliczu wyroków ETPC i TSUE rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych przez tą Izbę (...) może rodzić obawy o późniejsze podawanie w wątpliwość rzetelności postępowania sądowego, a nawet mocy wiążącej orzeczeń, w postępowaniach toczących się przed tymi trybunałami". "RPO wnosi zatem, aby SN rozważył konsekwencje orzekania w sprawach skarg nadzwyczajnych przez sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej" - poinformowano. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński