Swoje wątpliwości dotyczące rozwiązań skutkujących tym, że w okresie pandemii i w rok po jej ustaniu niemal wszystkie sprawy cywilne w sądach powszechnych są rozpoznawane w składzie jednego sędziego, Sąd Okręgowy w Katowicach przedstawił Sądowi Najwyższemu. Zrobił to, choć ma świadomość, że poruszone przez niego zagadnienia mogą uzasadniać skierowanie pytania do Trybunału Konstytucyjnego.
- Wybrałem taką ścieżkę ze względu na trwający w naszym kraju kryzys konstytucyjny oraz realną możliwość daleko idących wadliwości postępowania przed TK - tłumaczy Krystian Markiewicz, sędzia SO w Katowicach, autor pytania do SN.
Obniżenie standardu
Sąd okręgowy zadał pytanie prawne SN, rozpoznając apelację na wydane postanowienie. Na początku sprawa toczyła się przed składem trzech sędziów zawodowych. Kiedy jednak weszła w życie nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego (Dz.U. z 2021 r. poz. 1090), miała być dalej prowadzona już w składzie jednoosobowym.
Katowicki sąd powziął jednak wątpliwości, czy w takiej sytuacji nie powinien jednak pominąć kontrowersyjnych przepisów. Na podstawie art. 390 par. 1 k.p.c. (patrz: grafika) odroczył więc rozpoznanie zawisłej przed nim sprawy i przedstawił zagadnienie prawne SN. SO uważa, że przyjęte pod pretekstem COVID-19 przepisy rządzące obecnie procesem kształtowania składów orzekających są sprzeczne z wieloma zasadami procesowymi.
- Nie ulega wątpliwości, że przez ustawę zmieniającą dochodzi do ingerencji władzy politycznej w zasadę ciągłości i niezmienności składu sądu rozpoznającego sprawę - uważa Krystian Markiewicz.
A to z kolei prowadzi do obniżenia standardu ochrony prawnej ustalonego m.in. w Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Karcie praw podstawowych UE.
- Powszechnie przyjmuje się, że skład kolegialny sądu zapewnia wyższy standard orzeczniczy, a tym samym realizuje na wyższym poziomie zapewnienie stronom prawa do sądu - tłumaczy Markiewicz.
Podkreśla, że skład orzekający jednoosobowo jest bardziej narażony na ewentualne naciski oraz inne próby bezprawnego wywierania wpływu na treść rozstrzygnięcia.
Co lepsze - trzy czy jeden?
Podobnie uważa Adam Zwierzyński, adwokat, partner w Kancelarii Radzikowski, Szubielska i Wspólnicy. Jego zdaniem skład wieloosobowy przyczynia się do bardziej wnikliwego rozpoznania sprawy i zmniejsza ryzyko błędów. - Jest stare powiedzenie, że trzech słabych sędziów może stworzyć dobry zespół orzekający. Orzeczenia kolegium są bowiem efektem ścierania się poglądów, stanowią rezultat dyskusji, różnych spojrzeń na te same kwestie - podkreśla.
Najwyraźniej na innym stanowisku stoi Ministerstwo Sprawiedliwości. Uzasadniając potrzebę wprowadzenia kontrowersyjnych zmian, podkreślało, że „nie ma obiektywnych i sprawdzalnych danych pozwalających na przyjęcie, że wyrok wydany w składzie jednego sędziego jest mniej sprawiedliwy niż wydany w poszerzonym składzie, ani że sprawa została mniej wnikliwie zbadana przez jednego sędziego niż trzech”.
- To tłumaczenie to nieudana próba zaprzeczenia doświadczeniom praktyki i nauki prawa. Jest rzeczą oczywistą dla wszystkich poza twórcami projektu ustawy, że skład kolegialny zapewnia większy profesjonalizm oraz poziom gwarancji wymaganych zarówno w sprawach szczególnych, np. o ubezwłasnowolnienie, jak i w sprawach w postępowaniu odwoławczym - uważa autor pytania do SN.
Co do naruszania przez kontrowersyjną nowelę zasady niezmienności składu orzekającego, sędzia Markiewicz przypomina, że zasadę tę wraz z losowym przydziałem spraw sędziom wprowadziła obecna ekipa rządząca - pod hasłami zwiększenia transparentności i bezstronności sądu.
- Teraz, cztery lata po wprowadzeniu tych zmian, pod pretekstem walki z COVID-19 ustawodawca zwija wysoko zawieszone sztandary z hasłem: „zasada niezmienności składu” - podkreśla autor pytania do SN.
Zauważa, że działo się to w czasie, gdy rządzący rezygnowali z innych obostrzeń covidowych. - Trudno więc doszukiwać się racjonalnych i proporcjonalnych przyczyn wprowadzenia takich zmian ustrojowych naruszających prawo do sądu właściwego ustanowionego przez ustawę - kwituje Markiewicz.
Prezesi i ławnicy
Katowicki sąd pyta SN także o rolę prezesów sądów przy ustalaniu składów orzekających. Zakwestionowana regulacja daje im bowiem możliwość zarządzenia procedowania w składzie trzech sędziów, gdy uznają to za wskazane ze względu na szczególną zawiłość lub precedensowy charakter sprawy. To oznacza, że zachowanie standardu rozpoznania spraw w składach kolegialnych jest uzależnione od arbitralnej decyzji prezesa sądu, a więc czynnika administracyjnego powoływanego przez ministra sprawiedliwości.
- Takie regulacje w aktualnej sytuacji ustrojowej, przy uwzględnieniu pozycji ministra sprawiedliwości będącego jednocześnie prokuratorem generalnym, stwarzają możliwość nadmiernego wpływu czynnika administracyjnego i władzy wykonawczej na konstytucyjny i europejski standard, jakim jest rozpoznanie sprawy przez sąd w składzie ustanowionym ustawą - uważa sędzia Markiewicz.
Dodaje, że kompetencje prezesa sądu jako czynnika administracyjnego powinny ograniczać się do czynności natury administracyjnej, a taką nie jest zagadnienie właściwego składu sądu.
Niejako na marginesie SO w Katowicach zauważa również, że kwestionowane regulacje wyeliminowały z udziału w procesie orzekania ławników. Jak pisaliśmy w DGP, ustawa została już zaskarżona pod tym kątem do Trybunału Konstytucyjnego przez jeden z rejonowych sądów katowickich.
Resort sprawiedliwości jednak i w tym zakresie nie widzi problemu. Jak wynika z odpowiedzi, jakiej resort udzielił grupie posłów, nie ma mowy o naruszeniu ustawy zasadniczej. MS wskazał, że art. 182 konstytucji mówi jedynie o tym, że udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości określa ustawa. „Swoboda ustawodawcy w określeniu rodzajów i rangi tych spraw jest szeroka” - stwierdził Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości.
DGP poprosił resort sprawiedliwości o ustosunkowanie się do zarzutów zawartych w pytaniu prawnym katowickiego SO. Na odpowiedź czekamy. ©℗
Co mówią przepisy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe