Przygotowany przez fundację raport „Ocena polskiego sądownictwa w świetle badań vol. 3. Bilans efektów reform polskiego wymiaru sprawiedliwości w latach 2017-2020” DGP publikuje jako pierwszy.
Jak zaznaczają jego autorzy - Bogna Kociołowicz-Wiśniewska i Bartosz Pilitowski - nadal utrzymują się negatywne tendencje, sygnalizowane dwa lata temu w poprzedniej edycji raportu, „przez co ogólny bilans społecznych efektów zmian (...) należy uznać za ujemny”.
Jak wskazano, subiektywne wrażenia użytkowników polskiego wymiaru sprawiedliwości przynoszą bardzo negatywną ocenę sprawności polskich sądów. Przewlekłość postępowania jest najczęściej wymienianym problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości według badań CBOS. - Efektywność sądownictwa gospodarczego jest jednym z najniżej ocenianych elementów składających się na klimat inwestycyjny w naszym kraju według przedstawicieli blisko stu zagranicznych firm przebadanych przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu - podkreślono.
Wpływ pandemii
- Z powodu znacznego spadku wpływu spraw w 2020 r. sądy są w stanie nadrabiać zaległości z lat ubiegłych. Na razie trudno ocenić, na ile wpłynęła na to pandemia, a na ile zmiany w prawie. Utrzymanie się tego trendu może w dłuższej perspektywie przełożyć się na skrócenie średniego czasu postępowań - wskazano. Z raportu wynika też, że postępowania sądowe w I instancji trwają dłużej (średnio 7 miesięcy w 2020 r. w porównaniu do 5,8 w 2019 r.), choć pod tym względem nasz kraj nadal nie wyróżnia się na tle UE.
Autorzy raportu zwracają też uwagę na to, że pandemia spowodowała kryzys przestrzegania jawności postępowań sądowych. - W 142 sądach publiczność i media nie miały wstępu do sądów mimo braku ustawowej podstawy takich ograniczeń - podają.
Poza tym 3 lipca br. weszła w życie nowela kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. poz. 1090), która odbiera stronom prawo zgłoszenia sprzeciwu wobec skierowania sprawy cywilnej na posiedzenie niejawne.
- Wszystko to przekłada się na poważne zagrożenie dla społecznej kontroli władzy sądowniczej przez publiczność imedia - podkreślają eksperci.
Niezależność i zaufanie
- Zarówno na poziomie obiektywnych wskaźników, jak i subiektywnej oceny badanych, poziom niezależności sądów i niezawisłości sędziów w Polsce spadł - wskazuje raport. Według jego autorów negatywnie o niezależności polskich sądów wypowiada się już 55 proc. Polaków, wskazując przede wszystkim na naciski polityczne na sędziów, działania grup interesu oraz niedostateczne gwarancje niezależności.
Zgodnie z raportem prawie tyle samo badanych deklaruje zaufanie do sądów (42 proc.), co jego brak (45 proc.). Jednocześnie negatywne oceny działalności sądów jeszcze bardziej zwiększyły swoją przewagę nad pozytywnymi.
Na przykład w kontekście wymiaru sprawiedliwości w sprawach cywilnych wzrosły oceny przystępności finansowej, braku dyskryminacji, braku korupcji oraz braku nieuzasadnionej zwłoki. Odnotowano jednak spadki wskaźników dotyczących niedopuszczalnego wpływu rządowego, skuteczności egzekwowania prawa oraz niezależności i efektywności alternatywnych metod rozwiązywania sporów.
Nieco gorzej niż w poprzedniej edycji badania eksperci i mieszkańcy największych polskich miast ocenili niektóre parametry funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych: efektywność śledztw, terminowość i efektywność orzeczeń oraz brak niedopuszczalnego wpływu rządowego.
Poza tym, czytamy w opracowaniu, konkursy na wolne stanowiska sędziowskie nadal rozstrzygane są wedle niejasnych kryteriów, a odpowiedzialna za selekcję kandydatów Krajowa Rada Sądownictwa ma bardzo niskie zaufanie społeczne.
Polacy, zaznaczono, są niemal idealnie podzieleni w swych opiniach na temat reform wymiaru sprawiedliwości na trzy grupy - tyle samo osób je popiera (30 proc.); częściowo popiera, a częściowo nie (30 proc.); co jest im przeciwna (31 proc.).
Nowela kodeksu pozwoliła przetrwać pandemię
O ocenę wpływu zmian wprowadzonych w ostatnim czasie na efektywność sądów poprosiliśmy Rafała Krawczyka, sędziego Sądu Okręgowego w Toruniu.
- W odniesieniu do spraw apelacyjnych i zażaleniowych nowela k.p.c. uchwalona w 2019 r. pozwoliła sądom odwoławczym przetrwać okres pandemii nie tylko bez pogorszenia efektywności, ale nawet polepszając ją - podkreśla.
Jego zdaniem to efekt możliwości rozpatrywania apelacji na posiedzeniach niejawnych. - Z mojej praktyki wynika, że strony bardzo rzadko korzystają z uprawnienia do wnioskowania o rozprawę, co pokazuje, że - wbrew obiegowym opiniom - priorytetem dla nich jest szybkość rozstrzygnięcia - zaznacza sędzia Krawczyk.
W jego ocenie pomagają też ograniczenie liczby uzasadnień, szczególnie w sprawach zażaleniowych i wprowadzenie ich odpłatności. - Najgorszym nowym rozwiązaniem, dezorganizującym wręcz pracę sądów odwoławczych i drastycznie obniżającym efektywność, było losowanie składów trójkowych - uważa. Jak dodaje, epizodyczne przepisy wprowadzające na czas epidemii jednoosobowe składy pomogły, ale gdy przestaną obowiązywać, zasady losowania składów odwoławczych powinno się zmienić, gdyż szybko pogorszą sprawność rozpatrywania apelacji.
Pozytywnie ocenia też zdalne rozprawy. - Nie czekając na koniec epidemii należy, po modyfikacjach, przenieść przepisy o zdalnych rozprawach do k.p.c., a co najmniej wprowadzić dla sądu nakaz umożliwienia stronie lub pełnomocnikowi, który zgłasza taki wniosek, połączenia się zdalnie z sądem na każdej rozprawie odbywającej się w formie stacjonarnej. Pozwoliłoby to uniknąć tysięcy spraw spadających z wokand z powodu kolizji terminów pełnomocników - postuluje sędzia Krawczyk.
Raport opiera się na wynikach krajowych i międzynarodowych badań dotyczących różnych aspektów funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości. Przy jego sporządzaniu brane są pod uwagę m.in. badania: World Justice Project, Światowego Forum Ekonomicznego, Centrum Badania Opinii Społecznej, własne badania Fundacji Court Watch Polska; dane urzędowe Ministerstwa Sprawiedliwości i Komisji Europejskiej. Deklarowanym przez autorów celem przedsięwzięcia jest „wielowymiarowa ocena stopnia realizacji w Polsce prawa do sądu”.
Przypomnijmy, że w niedawnym wywiadzie dla DGP wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski podkreślał, że zmiany wprowadzone przez rząd przynoszą efekty. - Jestem przekonany, że konkretne działania podejmowane z inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości przyczynią się do poprawy kondycji wymiaru sprawiedliwości - mówił.
opinia

Resort chwali się na wyrost

Bartosz Pilitowski, prezes zarządu Fundacja Court Watch Polsk
Pandemia nie przyniosła zawału w sądownictwie. Głównie dlatego, że w 2020 r. do sądów powszechnych trafiło o 4 mln spraw mniej niż rok wcześniej. Ministerstwo Sprawiedliwości chwali się wzrostem efektywności sądów trochę na wyrost. Wskaźnik pokrycia wpływu liczy się, dzieląc liczbę załatwionych spraw przez liczbę tych, które wpłynęły. Wskaźnik pokrycia uległ poprawie tylko dzięki spadkowi wpływu. Nie mówi się także o tym, że spadła liczba załatwionych spraw i to aż o 2 mln.
Martwi nas to, że do nadrabiania zaległości z ostatnich lat ministerstwo sięga po sztuczki, np. zezwolenie sędziom na rozpatrywanie wszystkich spraw poza karnymi na posiedzeniach niejawnych oraz rezygnacja ze składów wieloosobowych.
W najbliższym czasie najważniejszym problemem wymiaru sprawiedliwości będą jednak zastrzeżenia do niezawisłości i bezstronności sędziów powołanych z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa wybranej w większości przez Sejm. Kolejne orzeczenia trybunałów europejskich zachęcają do kwestionowania właściwości lub bezstronności sądu powołanego w ten sposób. Dla ogromnej rzeszy osób może to oznaczać niepewność wyroku, który będzie kwestionowany przez drugą stronę już nie tylko z powodów merytorycznych, albo prawnych, ale także ze względu na obsadę sądu. Konieczność badania właściwości, niezawisłości i bezstronności sądu, w tak wielu sprawach może ostatecznie sparaliżować sądy. Dlatego priorytetem rządu powinno być wyjście z inicjatywą ustawodawczą, która przecinałaby ten węzeł gordyjski i oddalała problem niepewności.