Co z orzeczeniem TK, co z niego wynika ?

Konstytucja RP jednoznacznie stanowi, że orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Jako sędzia zostałam powołana do SN, a wcześniej do sądu powszechnego na podstawie tej właśnie Konstytucji i ślubowałam wierność jej postanowieniom. Tylko ze względu na poszanowanie dla przepisów Konstytucji, jestem jako sędzia zobowiązana do stosowania prawa europejskiego. Wyrok TK odnosił się do konkretnych zagadnień, jednak usytuował je w szerszym kontekście. Ten szerszy kontekst to przypomnienie, że Rzeczpospolita Polska przekazała Unii swoje kompetencje do stanowienia norm obowiązujących na jej terytorium, jedynie w bardzo określonym zakresie. Mówi o tym wyraźnie art. 5 TUE, który wskazuje, że UE ma tylko te kompetencje, które zostały jej wyraźnie przyznane. I w tym kontekście, TK stwierdził, że kompetencje dotyczące organizacji wymiaru sprawiedliwości nie zostały przyznane Unii. TK stwierdził, że unormowania unijne nie mogą podważać konstytucyjnych zasad, które obowiązywały w polskim systemie prawnym od zawsze, a od których niektórzy chcą odstąpić w obecnej sytuacji. Chodzi o to, że sądy polskie, poza kompetencjami ustawowo przyznanymi SN, nie mogą kontrolować legalności procedury powołania sędziego, a zwłaszcza aktu powołania sędziego przez Prezydenta i nie mogą odmawiać uznania za sędziego osoby powołanej tym aktem. To są podstawy niezależności i niezawisłości sądów oraz konsekwencja obowiązywania zasady trójpodziału władz. O tym kto sprawuje władzę sądowniczą decyduje demokratycznie legitymowany Prezydent z pewnym udziałem środowiska sędziowskiego, które ma większość w KRS, ale nie same sądy.