Uwagę na tę kwestię zwróciła adwokat Monika Strus-Wołos na jednej z grup na Facebooku, wywołując burzliwą dyskusję, która nie milknie od kilku dni. Obserwacje prawniczki potwierdziło w komentarzach wielu innych adwokatów. Szybko pojawiły się też informacje o konkretnych sądach, w których miały miejsce takie przypadki. Wymieniano sądy rejonowe w Koninie i Elblągu, sąd rejonowy oraz okręgowy w Rzeszowie (jeden z komentujących wskazał nawet, że powoli robi się to regułą) oraz rejonowy w Sosnowcu. W apelacjach warszawskiej, gdańskiej i katowickiej pełnomocnicy nie spotkali się z tym problemem.

Zmiana wykładni

– Obecnie nie można składać środka odwoławczego wprost. Trzeba najpierw wnioskować o uzasadnienie wyroku. Ale przecież przepis dotyczący doręczania pism procesowych stronie przeciwnej się nie zmienił – podkreśla dr Monika Strus-Wołos. – Zmieniła się natomiast z dnia na dzień, o 180 stopni wykładnia, bez zmiany podstawy prawnej, bo nagle kilka sądów uznało, że utrwalone od kilkunastu lat orzecznictwo Sądu Najwyższego można przekreślić. Jedynym argumentem ma być rzekoma zmiana otoczenia prawnego. Cokolwiek to znaczy – dodaje.
Ekspertka uważa, że to oczywiste naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu, które musi być rzeczywiste, a nie tylko formalne. – Nie wolno utrudniać ludziom skorzystania z dwóch instancji. Strona nie może być zaskakiwana zmianą wykładni utrudniającą wniesienie środka odwoławczego, mimo że stan prawny nie uległ zmianie – zaznacza Monika Strus-Wołos.
Sam zwrot pisma nie rodzi poważnych konsekwencji. Choć sąd zwraca pismo bez wezwania do uzupełnienia braków, w ciągu siedmiu dni można wnieść je ponownie. Może jednak się zdarzyć, że pełnomocnik nie wniesie wniosku w tym terminie albo jedynie uzupełni braki przez dodanie brakującego dokumentu (w tym wypadku oświadczenia o doręczeniu pisma drugiej stronie), a niektóre sądy uznają, że należy ponownie wnieść całe pismo. Wówczas termin przepada i nie otrzymuje się uzasadnienia, a bez tego nie można wnieść odwołania od wyroku.

Zmęczony sąd

Adwokaci zwracają też uwagę na hipokryzję w podejściu sądów. Chodzi o to, że jeśli strona występuje bez pełnomocnika, to na sądzie spoczywa obowiązek doręczenia jej odpisów pism procesowych. A nikt z komentujących nie słyszał, by doręczano odpis wniosku o uzasadnienie.
– Czemu więc miałoby się wymagać od pełnomocników tego, czego od samego siebie nie – pyta dr Monika Strus-Wołos.
Podkreśla, że zarządzenie Sądu Rejonowego w Koninie, w którym wskazano, że taki wniosek „niepotrzebnie angażuje sąd i sekretariat”, jest antyobywatelskie. – Ktoś może pomyśleć, że niedługo zaczną być zwracane pozwy, bo to angażowanie sądu – ironizuje.

Konin pyta SN

Sąd w Koninie, chcąc rozwiać wszelkie wątpliwości, skierował do Sądu Najwyższego zagadnienie prawne. Chce wiedzieć, „czy w aktualnym stanie prawnym ustanowiony w treści art. 132 par. 1 k.p.c. obowiązek doręczania w toku sprawy przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej odpisów pism procesowych z załącznikami (…) i towarzyszący mu obowiązek zamieszczenia w treści pisma procesowego wnoszonego do sądu oświadczenia o doręczeniu odpisu pisma drugiej stronie albo o jego nadaniu przesyłką poleconą, pod rygorem zwrotu pisma bez wzywania do usunięcia tego braku – dotyczy również składanego w formie pisma procesowego żądania doręczenia wyroku z uzasadnieniem?” (sygn. akt III PZP 6/20, sprawa czeka na rozstrzygnięcie).
Tymczasem, przypominają prawnicy, Sąd Najwyższy już dawno uznał, że wniosek o uzasadnienie nie podlega doręczeniu przeciwnikowi, tym bardziej że nie ma on możliwości na nie odpowiedzieć. Może natomiast sprawdzić w portalu informacyjnym albo dzwoniąc do sądu, czy wyrok się uprawomocnił. Sam wniosek o uzasadnienie nie zawsze jest też zapowiedzią apelacji, gdyż po jego otrzymaniu strona może stwierdzić, że nie ma szans w drugiej instancji i szkoda pieniędzy na dalsze procesowanie się.
W uzasadnieniu zarządzenia o zwrocie oraz pytania prawnego skierowanego do SN, Sąd Rejonowy w Koninie wskazał jednak, że wniosek o uzasadnienie ma obecnie znaczenie dla strony przeciwnej. Wiedząc o jego złożeniu, powstrzyma się ona bowiem od składania wniosku o nadanie klauzuli wykonalności. Wiedząc natomiast, że wniosek dotyczy tylko niektórych rozstrzygnięć wyroku, może od razu wnioskować o klauzule wykonalności dla pozostałych.

Adwokaci nieprzekonani

– Czy wniosek o wydanie kserokopii, zmianę terminu lub przyspieszenie rozpoznania sprawy też mam doręczać drugiej stronie? To też przecież wnioski, więc podchodząc rygorystycznie, spełniają wymogi pisma procesowego – pyta Monika Strus-Wołos.
Według niej po prostu zabrakło tu zdrowego rozsądku. – To stworzenie kolejnej przeszkody, na której strona może się przewrócić, a sąd będzie miał mniej pracy – pointuje prawniczka.
Zdaniem adwokatów w omawianej sytuacji pełnomocnik powinien wnieść zażalenie na zwrot. Jest to o tyle zasadne, że zwrot może nastąpić tylko wtedy, gdy złożonemu pismu nie można nadać dalszego biegu wskutek niezachowania warunków formalnych (mówi o tym art. 1301a par. 1 kodeksu postępowania cywilnego). Nie wydaje się zaś, by brak informacji o doręczeniu odpisu drugiej stronie uniemożliwiał napisanie uzasadnienia. ©℗
To stworzenie kolejnej przeszkody, na której strona może się przewrócić, a sąd będzie miał mniej pracy