Chodzi o serwis Vinted.pl (i powiązaną z nim aplikację), który umożliwia sprzedaż używanych ubrań. Dzięki intensywnej reklamie zdobył on wielu użytkowników z Polski. Od pewnego czasu serwis żąda od nich przesłania kopii (w praktyce najczęściej zdjęcia) dowodu osobistego, paszportu czy prawa jazdy. Wiele osób uznało to za zbyt duże zagrożenie dla swych danych, dlatego odmówiło. Jak wynika z licznych wpisów na forach internetowych, zablokowano im możliwość wypłaty środków za już sprzedane ubrania. Użytkownicy radzą sobie wzajemnie, by zamazywać wszystkie informacje poza imieniem i nazwiskiem oraz datą urodzenia. Inni piszą jednak, że w takiej postaci kopia z dowodu nie jest akceptowana przez Vinted. Sam serwis zaznacza, że dokument musi być wyraźnie widoczny i kompletny.
„Wszystkie kopie dokumentów są przekazywane naszemu dostawcy płatności Adyen, który bezpiecznie je przetwarza. (…) Mówiąc wprost, możesz zostać poproszona/y o potwierdzenie, że to rzeczywiście ty dokonujesz płatności lub wypłaty środków. W ten sposób upewniamy się, że nikt inny nie ma możliwości wykonać tych czynności, podszywając się pod ciebie. Weryfikacja pozwala nam też przetwarzać twoje bieżące i nachodzące płatności” – tak serwis tłumaczy powód żądania kopii na swej stronie internetowej.