W środę na posiedzeniu Senatu trwają prace nad ustawą o KRS, którą Sejm uchwalił w piątek w zeszłym tygodniu. Większość rządząca po raz drugi próbuje przeforsować nowelizację przepisów, której celem jest uregulowanie statusu Krajowej Rady Sądownictwa, tak, by nie mnożyć wątpliwości dotyczących statusu sędziów, którzy uzyskali przed nią awanse. Na razie te są zablokowane, jednak problem dotyczący skutków dotychczasowych uchwał KRS (na który odpowiedzieć ma inny ministerialny projekt), pozostał.

Swoją opinię do ustawy wydało senackie Biuro Legislacyjne, wskazując m.in. na „ścisły merytoryczny związek” obu projektów – czyli uchwalonej już ustawy o KRS oraz projektu ustawy praworządnościowej, w przypadku której na razie zaplanowano tylko wysłuchanie publiczne, które ma odbyć się 10 lutego. W pierwszej kolejności legislatorzy wskazali, iż zasadnym byłoby oczekiwanie, by obie ustawy zostały uchwalone w tym samym czasie - i w konsekwencji w podobnym czasie trafiły do podpisu prezydenta.

Legislatorzy zwrócili też uwagę, że wbrew twierdzeniom projektodawcy ustawa tylko częściowo realizuje wyrok ETPC w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce (skarga nr 50849/21). - Dwie kwestie poruszone przez Europejski Trybunał Praw Człowieka i wyszczególnione w uzasadnieniu projektu opiniowanej ustawy, tj. „uregulowanie statusu wszystkich sędziów powołanych w wadliwej procedurze z udziałem KRS w składzie ukształtowanym ustawą zmieniającą z 2017 r. oraz orzeczeń wydanych z udziałem tych sędziów” oraz „zapewnienie skutecznej kontroli sądowej uchwał KRS, w których proponuje się kandydatów do powołania na urzędy sędziowskie przez Prezydenta RP, w tym również kandydatów do Sądu Najwyższego” , nie są objęte zakresem jej regulacji – wskazano.

Każdy sędzia ma prawo kandydować do KRS

Wątpliwości wzbudzają przepisy dotyczące niemożności pełnienia przez członków KRS funkcji w sądownictwie oraz wymóg określonego stażu. Zgodnie z nowelą kandydaci do Rady będą musieli mieć co najmniej 10 lat doświadczenia, w tym pięć w sądzie, w którym aktualnie orzekają - co figurowało w ustawie od początku. Przepisy, zgodnie z którymi sędzia KRS nie będzie mógł pełnić funkcji w sądownictwie ani zgłosić swojej kandydatury na wolne stanowisko sędziowskie, dodano natomiast krótko przed tym, jak projekt trafił na posiedzenie rządu.

Tymczasem, jak wskazują senaccy legislatorzy, w wyroku TK w sprawie K 25/07 wskazano, iż konstytucja wyraźnie określa, że członkami KRS mogą być sędziowie wybierani przez sędziów, nie wskazując żadnych dodatkowych cech, które warunkowałyby ich członkostwo w Radzie.

- Konstytucja wymienia organy konstytucyjne, których dotyczy zasada niepołączalności urzędów czy też funkcji (…). Nie przewiduje (…) tego ograniczenia w stosunku do KRS. Przepisy konstytucji zezwalają każdemu sędziemu na kandydowanie i wybór do KRS – każdy sędzia może też zostać powołany na stanowisko prezesa albo wiceprezesa sądu, w którym zasiada – czytamy.

Rozkładając wymóg stażu na czynniki pierwsze, senackie Biuro Legislacyjne wytyka projektodawcom wyśrubowane wymagania, bowiem 10-letni staż wymagany jest także w przypadku sędziów SN i NSA. - Pamiętać przy tym trzeba, że art. 11f ust. 2 wprowadza podwójne kryterium stażowe. W konsekwencji nie da się wykluczyć sytuacji, że dany sędzia będzie spełniał przesłanki, od których zależy powołanie na stanowisko sędziego sądu apelacyjnego albo nawet na stanowisko sędziego w jednym z dwóch najwyższych sądów w naszym państwie, ale w tym samym czasie nie będzie mu przysługiwało bierne prawo wyborcze do Krajowej Rady Sądownictwa z powodu braku wymaganego pięcioletniego stażu na danym stanowisku – wskazano.

Dodatkowo wymóg ten pozbawia możliwości kandydowania do KRS osób wywodzących się z innych zawodów prawniczych bądź młodych sędziów, którzy wcześniej pracowali jako referendarze czy asystenci sądowi.

Problematyczna rola KRS i NSA

Senackie Biuro Legislacyjne wyraziło tez wątpliwości w stosunku do zapisów, zgodnie z którymi to PKW, jako organizator wyborów do KRS, powinna m.in. określić wzór zgłoszenia kandydata na członka Rady, karty do głosowania czy protokołu głosowania. Ponieważ uchwały PKW nie zaliczają się do źródeł prawa powszechnie obowiązującego, zdaniem legislatorów należałoby zastanowić się, czy to faktycznie Komisja powinna regulować kwestie, które wykraczają poza samo stosowanie prawa, "zwłaszcza że adresatami tych regulacji nie są podmioty pozostające z PKW w relacji podległości organizacyjnej".

Wreszcie zastrzeżenia dotyczą także przepisów, które – bez szerszego uzasadnienia – nakładają na NSA kontrolę prawidłowości postanowień oraz uchwał PKW. Jak wskazano, ponieważ do tej pory kontrola prawidłowości rozstrzygnięć PKW podejmowanych w ramach procedur wyborczych oraz ważności wyborów należała do kognicji Sądu Najwyższego, trudno przyjąć, że istnieją merytoryczne racje przemawiające za oddaniem tych spraw Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu.