Właściciel sklepu udostępniający darmową sieć WiFi nie odpowiada za to, że klienci przesyłają za jej pośrednictwem pirackie pliki. Sąd może go jednak zobowiązać do założenia hasła, które będzie udostępniał dopiero po sprawdzeniu tożsamości użytkowników.

Czwartkowe rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej może w perspektywie oznaczać koniec anonimowych sieci WiFi w centrach handlowych czy restauracjach. Zgodnie z nim wytwórnie muzyczne czy filmowe mogą bowiem domagać się wydania nakazu zabezpieczenia łącza internetowego. Administrator WiFi musiałby wówczas założyć hasło, które udostępniałby klientom dopiero po spisaniu ich danych. Zdaniem Trybunału ma to zapobiegać przesyłaniu przez sieci WiFi pirackich plików.

Sprawa dotyczyła obywatela Niemiec Tobiasa McFaddena, który prowadzi sklep ze sprzętem estradowym. Udostępniał w nim darmowe i niezabezpieczone hasłem WiFi. Ktoś przez tę sieć rozpowszechnił piracki plik z piosenką, do której prawa ma Sony Music Entertainment Germany. Wytwórnia zażądała odszkodowania od właściciela sklepu. Ten tłumaczył, że nie miał nic wspólnego z piractwem i nie może ponosić odpowiedzialności za czyny użytkowników, którym udostępniał swe łącze.