- Ustawodawca chce doprowadzić do przymusowego wyzucia państwa z jego własności i to za ułamek wartości - uważa adwokat Maciej Górski, Instytut Badań nad Prawem Nieruchomości.
Zdaje się, że resort infrastruktury słucha uwag. Projekt przekształcający z mocy prawa użytkowanie wieczyste pod blokami we własność mocno skorygowano.
To prawda. Resort podzielił słuszne uwagi deweloperów i wyeliminował zapisy, zgodnie z którymi istniało poważne ryzyko, że po wejściu w życie ustawy nie będzie możliwa zmiana celu umowy użytkowania wieczystego. To oznaczałoby, że inwestycje mieszkaniowe będą mogły być realizowane na prawie użytkowania wieczystego tylko wtedy, gdy grunt przed 1 stycznia 2017 r. był oddany w użytkowanie na cele budownictwa mieszkaniowego. Odróżnić bowiem należy przeznaczenie planistyczne danej nieruchomości, wynikające z decyzji o warunkach zabudowy czy miejscowego planu, od celu wynikającego z umowy. Obecnie bardzo często występuje między nimi niezgodność. Te przepisy mogły bezpodstawnie zamrozić realizację wielu inwestycji mieszkaniowych, które często powstają na terenach pierwotnie przeznaczonych w umowach o ustanowienie użytkowania na cele np. przemysłowe. Wiele takich umów nie definiuje wprost celu, na jaki oddaje się w użytkowanie daną nieruchomość. Efekt byłby taki, że deweloperzy, którym nie udałoby się do końca tego roku zmienić celu użytkowania swoich gruntów na mieszkaniowy, byliby w kropce. Skorygowanie projektu w tym zakresie było więc jak najbardziej słuszne. Nie zmienia to jednak faktu, że ministerstwo zdaje się nadal nie przejmować możliwą niekonstytucyjnością proponowanych przepisów.