statystyki

Polityka mieszkaniowa: Dobre pomysły i pięć zagrożeń

05.07.2016, 07:41; Aktualizacja: 05.07.2016, 09:20
blok mieszkanie nieruchomości

Po transformacji kurs politykom wyznaczał tzw. Ład Mieszkaniowy, który dążył do stopniowego zwiększania udziału mieszkań własnościowych, komunalnych i socjalnych w strukturze rynku.źródło: ShutterStock

Nie da się płynąć pod wiatr. Wszyscy, którzy kiedykolwiek postawili stopę na pokładzie żaglówki wiedzą, że aby dopłynąć do wybranego celu trzeba czasem zmienić hals i ustawiać kurs pozornie daleki od pożądanego. Podobnie jest z polityką mieszkaniową, która by mieć realny wpływ na kształt rynku nieruchomości musi być stabilna, długofalowa i uwzględniać preferencje ludności. Przy czym te ostatnie są siłą napędową wszelkich zmian i bez ich uwzględnienia żadne reformy nie są możliwe.


Po transformacji kurs politykom wyznaczał tzw. Ład Mieszkaniowy, który dążył do stopniowego zwiększania udziału mieszkań własnościowych, komunalnych i socjalnych w strukturze rynku. W latach 90. próbowano też pobudzać rozwój prywatnego rynku najmu, ale z mizernym skutkiem. I trzeba dodać od razu jasno, że bez gigantycznych nakładów finansowych byłoby to wówczas niemożliwe. Ludzie pragnęli własności, bali się wynajmu, bo zbytnio kojarzył się ze słusznie minionymi czasami i poczuciem niepewności, a restrykcyjne umowy najmu odstraszały inwestorów instytucjonalnych.

Z początkiem kolejnej dekady polityka mieszkaniowa spadła na dalszy plan i poszczególne programy wsparcia finansowego stopniowo likwidowano – od ulg podatkowych dla oszczędzających na mieszkanie, aż po dofinansowanie dla budownictwa społecznego. W rezultacie rynek zaczął dryfować, a zdane na siebie społeczeństwo zaczęło zaspokajać swoje potrzeby mieszkaniowe sięgając po coraz szerzej dostępne kredyty hipoteczne, najpierw w krajowej, a potem także w zagranicznej walucie, nie zdając sobie sprawy z kosztów – ekonomicznych i społecznych – swoich decyzji. Dziesiątki tysięcy ludzi zostało uwiązanych do zbyt ciasnych mieszkań, do niespłacalnych kredytów, a często także do eks-żon i eks-mężów, bo mimo rozwodu nie są w stanie samodzielnie spłacać rat zaciągniętego na lata zobowiązania.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Rankingi i raporty

Galerie