„Dostrzegając wagę problemu związanego z różnymi zasadami określania powierzchni użytkowych lokali, zwróciliśmy się do resortu infrastruktury o przeanalizowanie sprawy” – poinformowało nas biuro Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii. Chodzi o opisany przez DGP bałagan legislacyjny, dotyczący określania powierzchni użytkowej nowo powstałych lokali posiadających antresole.
Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego (Dz.U. z 2012 r. poz. 462 ze zm.) – aktu wykonawczego m.in. do ustawy deweloperskiej (Dz.U. z 2011 r. nr 232, poz. 1377 ze zm.) – powierzchnię antresoli należy wliczyć w 100 proc. do powierzchni użytkowej lokalu, jeśli jej wysokość przekracza 2,20 m (jeśli wynosi od 1,40 m do 2,20 m, wliczana ma być w 50 proc.). Do tej zasady stosują się m.in. architekci projektujący mieszkania z tego typu kondygnacjami; powierzchnia antresoli wliczana jest także na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę.
Reklama

Reklama
Sprawa się jednak komplikuje, gdy inwestor wybuduje już obiekt i chce go umieścić w ewidencji. Zgodnie z par. 63 ust. 3 rozporządzenia w sprawie ewidencji gruntów i budynków (Dz.U. z 2015 r. poz. 542) pole powierzchni użytkowej lokalu oraz pomieszczeń przynależnych do niego na potrzeby ich ujawnienia w operacie ewidencji gruntów i budynków ustala się zgodnie z zasadami określonymi w art. 2 ust. 1 pkt 7 o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego (Dz.U. z 2014 r. poz. 150). Ustawa wyraźnie przy tym wskazuje, że za powierzchnię użytkową lokalu nie uważa się balkonów, tarasów, loggii i właśnie antresoli.
Ta niespójność przepisów sprawiła, że jeden z deweloperów miał problem z założeniem ksiąg wieczystych dla wzniesionych mieszkań z antresolami. Pojawiło się w efekcie ryzyko, że będzie musiał wypłacać klientom odszkodowania za opóźnienia.
– Przedstawione powyżej rozbieżności dotyczą przepisów prawnych, w zakresie których główny geodeta kraju, będąc centralnym organem administracji rządowej właściwym w sprawach geodezji i kartografii, nie jest podmiotem wiodącym – podkreśla Jakub Giza, starszy specjalista w Głównym Urzędzie Geodezji i Kartografii.
Niemniej jednak główny geodeta kraju – dostrzegając wagę problemu – wystąpił już w tej sprawie do ministra infrastruktury i rozwoju. Zaapelował o przeanalizowanie stanu prawnego i ewentualne zainicjowanie działań legislacyjnych w celu usunięcia wskazywanych rozbieżności.