Oczekiwania BGK co do tempa rozwoju Funduszu Mieszkań na Wynajem od początku były zbyt optymistyczne
Bank Gospodarstwa Krajowego latem ubiegłego roku ogłosił plan utworzenia Funduszu Mieszkań na Wynajem, który ma inwestować w lokale ze stawkami czynszów niższymi niż rynkowe. Przedstawiciele banku informowali wówczas, że już w 2014 r. fundusz może wprowadzić na rynek kilka tysięcy mieszkań kupionych w wybudowanych już inwestycjach deweloperskich. Nastawiali się na kupno całych budynków.
Reklama

Reklama
Już wtedy zapowiadaliśmy, że to niemożliwe, bo budynków spełniających oczekiwania funduszu na rynku po prostu nie ma. Dlatego nie jestem zdziwiony ostatnimi informacjami, że z powodu braku ciekawych, gotowych inwestycji BGK skoncentruje się na budowie zupełnie nowych obiektów. Prezes zapowiada teraz, że nie jest wykluczone, iż fundusz jeszcze w I półroczu dokona pierwszej inwestycji w budynek, który ma powstać na jego zamówienie.
Moim zdaniem takie oczekiwania po raz kolejny są zbyt optymistyczne. Bank nie opracował jeszcze warunków technicznych, jakie powinny spełniać budynki, i zasad współpracy z deweloperami, co uniemożliwia oszacowanie kosztów inwestycji i jej opłacalności. Dopóki do tego nie dojdzie, nie spodziewam się, aby fundusz miał realną szansę na podpisanie jakiejkolwiek umowy inwestycyjnej.
Według informacji, które PZFD otrzymał od BGK, standardy techniczne mają być gotowe w II kw. tego roku. Deweloperzy będą potrzebowali potem kilku tygodni na oszacowanie wszystkich kosztów, a co najmniej kolejne kilka tygodni zajmie prawdopodobnie negocjowanie z funduszem ostatecznej umowy. Jeśli pierwsze umowy zawarte zostaną w ciągu trzech miesięcy od opracowania warunków technicznych, będzie to naprawdę duży sukces. Spodziewam się, że przy takim scenariuszu pierwsze budynki dla funduszu mogą być gotowe najwcześniej w 2016 r. Będzie to możliwe jednak tylko w przypadku tych deweloperów, którzy już w momencie podpisywania umowy będą właścicielami gruntu i większości pozwoleń związanych z budową wielorodzinną.
Niezależnie od tego, w jakim tempie funduszowi uda się przeprowadzić pierwsze inwestycje, jego idea jest niewątpliwie słuszna. Spadek stawek najmu powinien przyczynić się do zwiększenia mobilności Polaków w poszukiwaniu pracy, a wejście na ten rynek dużych instytucji może doprowadzić do zwiększenia bezpieczeństwa najmu i wypracowania standardu relacji między wynajmującym a najemcą. Dla deweloperów oznacza to jednocześnie pojawienie się nowego rodzaju kontrahentów. Co prawda, budując na zamówienie konkretnego klienta, nie będą sprzedawać lokali po takich cenach jak dla klientów indywidualnych, ale nie będą musieli ponosić kosztów marketingu, mniejsze będą ich koszty finansowe. Według informacji PZFD deweloper będzie musiał sam ponieść koszty budowy, a cała płatność ma nastąpić po zakończeniu inwestycji. To oznacza, że przy początkowo wysokich nakładach deweloper szybko będzie otrzymywał ich zwrot, bez konieczności rozkładania na kilka lat kosztów inwestycji i odsetek od kredytów.