Taki pomysł powstał w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Dziś o tym, kto wybiera prezesa kooperatywy, decyduje statut. Najczęściej jest to kompetencja zastrzeżona dla rady nadzorczej.
Efekt? Mieszkańcy nie mają realnego wpływu na to, kto zarządza spółdzielnią. Gdy bowiem wybiorą członków rady nadzorczej raz na kilka lat, tracą wpływ na to, co się dzieje później.