Popyt na nowe mieszkania wciąż jest rekordowy. Rosnąca sprzedaż zaostrza apetyt spółek mieszkaniowych na wyższe zyski.
Popyt na nowe mieszkania wciąż jest rekordowy. Rosnąca sprzedaż zaostrza apetyt spółek mieszkaniowych na wyższe zyski.
Najwięksi w kraju deweloperzy sprzedali do końca września tego roku ponad 13,7 tys. lokali. To o 35 proc. więcej niż w tym samym okresie 2016 r. Jeszcze lepiej wygląda sam III kw., w którym sprzedaż 12 czołowych firm deweloperskich skoczyła aż o 40 proc. – do ponad 5 tys. mieszkań. Największym wzrostem, o 155 proc. do 222 lokali, może pochwalić się grupa Inpro. Tylko jeden deweloper, warszawska Victoria Dom, zakończył kwartał na lekkim minusie, z 9-procentowym pogorszeniem wyniku.
– Należy pamiętać, że rynek deweloperski rośnie nieustannie od IV kw. 2013 r. i w pewnym momencie nastąpi koniec tego trendu. Wydaje się, że powoli zbliżamy się do tego momentu – ocenia Waldemar Wasiluk, wiceprezes Victoria Dom.
Na razie jednak w branży panuje duży optymizm i oczekiwanie na nowy rekord sprzedaży. Popyt na nowe mieszkania wciąż podsycają niskie stopy procentowe, coraz lepsza sytuacja gospodarcza, rosnące zarobki i spadek bezrobocia. – Sprzedają się lokale w segmencie ekonomicznym i wyższy standard. Wciąż bardzo silny jest popyt inwestycyjny, ale też na własne potrzeby, m.in. wśród rodzin, które dysponują finansami na zakup kolejnego, większego lokalu. To grupa ustabilizowanych zawodowo 40-latków – wskazuje Katarzyna Kuniewicz z firmy doradczej Reas, działającej na rynku nieruchomości. Deweloperzy wskazują, że kupujący coraz częściej traktują mieszkania jako zabezpieczenie na emeryturę.
Wzrostowi sprzedaży coraz częściej towarzyszą wzrosty cen. Według Reas w ostatnich dwóch kwartałach na rynku dochodziło do maksymalnie 4–5-procentowych podwyżek. Tę tendencję potwierdzają deweloperzy. O kilkuprocentowym wzroście cen w porównaniu do 2016 r. informuje m.in. Dom Development. O ich częstej aktualizacji, nawet raz w miesiącu i rzędu 1–2 proc., mówi także Ronson. W dobrze sprzedających się projektach w Warszawie i we Wrocławiu firma widzi potencjał do dalszych podwyżek. – To efekt między innymi dużego popytu, ale też rosnących kosztów budowy, w tym wynagrodzeń – tłumaczy Michał Tokarz, dyrektor działu rynku pierwotnego w firmie Home Broker.
O rosnących kosztach wykonawstwa mówi m.in. Lokum Deweloper. – W skali roku szacowałbym ten wzrost na kilka procent i ta tendencja zapewne się utrzyma. Wzrost cen w naszych inwestycjach wynosi ok. 1–3 proc., czym staramy się zrekompensować większe koszty robót budowlanych – deklaruje Bartosz Kuźniar, prezes spółki.
Niektórzy na wyższych o kilka procent cenach nie zatrzymywali się. Specjalistka Reas wskazuje, że są deweloperzy, którzy w ostatnich dwóch kwartałach podnieśli stawki nawet o 10 proc. – I nie spotkała ich za to kara, czyli spowolnienie sprzedaży. Sądzę, że w najbliższym czasie wyjaśni się, czy na rynku pierwotnym dojdzie do pompowania bańki cenowej, która zakończy się gwałtowniejszym spadkiem sprzedaży, czy branża postawi na w miarę stabilne ceny, co pozwoli na utrzymanie wysokiego popytu – ocenia Katarzyna Kuniewicz.
Jej zdaniem o tym, że ryzyko wykreowania bańki cenowej jest poważne, będzie świadczył m.in. wzrost średniej ceny mieszkań znajdujących się w ofercie deweloperów – a nie tylko nowo wprowadzanych na rynek.
O tym, że gorączka na rynku mieszkaniowym rośnie, może świadczyć też inne zjawisko. Branża po raz pierwszy zanotowała próby spekulacyjnych zakupów pakietów mieszkań przez grupy inwestorów na etapie budowy, z zamiarem ich sprzedaży po wyższej cenie. – Jednak popyt na pojedyncze mieszkania jest na tyle silny, że deweloperzy niechętnie decydują się na takie transakcje – dodaje Katarzyna Kuniewicz.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama