statystyki

Rozłucki: Dopiero się rozpędzamy

autor: Marek Tejchman25.09.2015, 07:04; Aktualizacja: 25.09.2015, 07:28
Wiesław Rozłucki prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych w latach 1991–2006, prezes Rady Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (od 2013)

Wiesław Rozłucki prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych w latach 1991–2006, prezes Rady Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (od 2013)źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dobiega końca okres budowania w Polsce gospodarki rynkowej, której mocną siłą napędową były niskie płace. Ale sama podwyżka płac nie wymusi innowacyjności

Czy polska gospodarka wkroczyła w nowy etap? Wielu ekspertów twierdzi, że jej dalszy rozwój i sukces nie mogą być już oparte na niskich płacach.

Na początek zastrzeżenie: płace w Polsce nie są niskie. Nie ma też żadnych danych, które pozwalałyby na stwierdzenie, że rzeczywiście są one niższe niż w innych krajach regionu. Przeciwnie – parytet siły nabywczej naszych wynagrodzeń, według danych OECD, jest u nas wyższy niż w Czechach czy na Węgrzech. Pamiętajmy, że niski udział płac w PKB nie oznacza niskich poziomów płac. W naszej gospodarce ich udział jest niewielki, bo mamy wysokie samozatrudnienie oraz znaczną liczbę osób pracujących w rolnictwie, czyli de facto niemających przychodów w formie płac.

Zatem nic, mimo kryzysowych zawirowań, w naszej gospodarce nie uległo zmianie?

Zgadzam się z tym, że generalnie dobiega końca okres budowania gospodarki rynkowej, której mocną siłą napędową były niskie płace. Choć w niektórych branżach, a dotyczy to zwłaszcza polskich podwykonawców międzynarodowych firm, ten stan może się utrzymywać jeszcze dość długo. Ale nie zgadzam się z tezą, że sztuczne podwyższanie płac wymusi szybki rozwój i idącą za tym innowacyjność gospodarki, bo przedsiębiorcy w ten sposób będą próbowali niwelować skutki podwyżki. Bo innowacyjność zależy od wielu czynników – to zmiana cywilizacyjna, która musi zaistnieć na wielu obszarach. Trzeba też pamiętać o tym, że wielu przedsiębiorców, gdy nie jest w stanie sprostać szybko zmieniającym się warunkom działania, bankrutuje. To oznaczałoby spory problem, bo ich miejsce zająłby obcy kapitał, który jest w stanie taniej i dłużej pozyskiwać pieniądze. A nie jestem pewien, czy tego chcemy. W Polsce niebawem pojawi się poważny deficyt siły roboczej, więc płace wzrosną. Jednak nie będzie to stanowić prostej drogi do wzrostu innowacyjności na masową skalę. Należy więc innowacyjność budować w sposób skoordynowany i mądry, nie oczekując przy tym szybkich rezultatów. Potrzebne są rozwiązania prawne – choćby włączenie wydatków na B+R (badania i rozwój) do podatkowych kosztów księgowych. A płace winny rosnąć wraz z wydajnością pracy – tak jak w tej chwili. Nie wierzę w reakcję odwrotną. Polska debata o nowym etapie w polskiej gospodarce często opiera się na mitach.

Skąd te mity się biorą?

Podzielam osąd prof. Andrzeja Rycharda, że skończyła się obietnica transformacji opierająca się na trzech filarach: demokracji, wolnym rynku i integracji europejskiej. Dwa ostatnie poddawane są w ostatnim czasie negacji. Wciąż pozostaję euroentuzjastą, jednak nie jest tajemnicą, że z członkostwem w Unii wiążą się pewne zobowiązania, o których wcześniej nie wiedzieliśmy. Widać też zagrożenia płynące z wolnorynkowej gospodarki. Gdy cele przestały być widoczne, zaczął się seans nienawiści względem kapitalizmu. Często pisze i mówi się nieprawdę, wbrew faktom, byle tylko udowodnić swoją tezę. Kłamstwem jest, np. że na pierwszej sesji „cena giełdowa akcji ukształtowała się na poziomie przekraczającym cenę emisyjną 7-krotnie”. Doskonale pamiętam, iż nic takiego nie miało miejsca. Giełdy też nie sprzedano w obce ręce, tak jak to niektórzy sądzą. Jest polska. Nie dostrzega się naprawdę wielkiego sukcesu polskiej transformacji. Co gorsza, jej krytycy nie potrafią wskazać alternatywy wobec ówczesnych działań.

To kwestia nastroju?

Nastrój jest kluczowy, gdy chodzi o trendy. Wiem, co mówię, bo przecież przez wiele lat kierowałem giełdą. Niegdyś liberalizm był w modzie, jednak po krachu 2008 r. postuluje się wprowadzenie nowych regulacji i większej kontroli, bo w popularnym przekazie rynek zawiódł. Już zapomniano, jak skończyła się wszechwładza państwa oraz centralne planowanie. Zresztą nie trzeba szukać tak jaskrawych przykładów. Popatrzmy na ratowanie sektora węglowego pieniędzmi innych publicznych spółek. Nie wspominając już o nepotyzmie. Choć mówiąc szczerze – akceptuję to, że politycy otaczają się kompetentnymi znajomymi. Jednak zaznaczam – kompetentnymi.

Antyliberalne poglądy są bezpodstawne?

Każde zjawisko ma swoje przyczyny. Z tym, że mogą być one niewystarczające lub błahe, a mimo to wywołać ogromną falę. Uważam, że poziom płac w Polsce nie jest zatrważająco niski – zmienię zdanie, jeśli ktoś to potwierdzi rzetelnymi badaniami. Oczywiście, może być niewielki dla osób rozpoczynających pracę lub określonych grup, np. klasy średniej. Nie stanowi to jednak uzasadnienia dla tak wielkiego zamieszania. To problem wysokich aspiracji rozmijających się z rzeczywistością. Często porównujemy się do najbogatszych państw w Europie, przez co potęgujemy rozczarowanie. Tymczasem, patrząc na kraje podobne do nas, sytuacja wygląda całkiem dobrze.

Liberałowie nie są w stanie odeprzeć argumentów drugiej strony?


Pozostało jeszcze 53% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Poczekajmy z tymi Płacami....(2015-09-25 09:47) Zgłoś naruszenie 00

    Niech już Wszyscy wyemigrują...

    A Pan Rozłucki na starość zostanie bez opieki bo już teraz brak opiekunek do osób starszych.
    Obserwuje tych Naszych pracowników zoombie... i nie sądzę by ta wynędzniała biedota nadawała się do innowacyjnej produkcji.

    Polska w ruinie...to prawda i dotyczy całej masy pracowników z kategorii 1 tys netto.

    Odpowiedz
  • Cyklon(2015-09-26 10:30) Zgłoś naruszenie 00

    Niech już wreszcie wszyscy Polacy stąd wyemigrują - zrobimy sobie tu drugi Israel - Judeopolin. Aj- waj, ser Rozłucki.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane