Banki komercyjne mają otrzymywać od NBP wsparcie, dzięki któremu mogłyby udzielić małym i średnim firmom kredytów wartych nawet 220 mld zł – planuje PiS. Zwiększyłyby więc swoje aktywa, a te można by opodatkować.
Zaangażowanie banków w finansowanie inwestycji w gospodarce to jeden z głównych punktów programu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości. Eksperci PiS nazwali tę część „Finansowanie dla rozwoju”. Przypomina ona trochę program LTRO prowadzony przez Europejski Bank Centralny (nisko oprocentowane trzyletnie pożyczki dla banków komercyjnych) albo system finansowania wprowadzony na Węgrzech (zresztą nazywa się tak samo jak jego węgierski odpowiednik). Tamtejszy bank centralny refinansuje bankom komercyjnym kredyty udzielane firmom, udzielając bankom komercyjnym nieoprocentowanych pożyczek. To pomysł węgierskich władz na wzrost akcji kredytowej, która mocno podupadła po całej serii rządowych decyzji uderzających bezpośrednio w zyski banków, m.in. wprowadzeniu podatku bankowego i restrukturyzacji kredytów walutowych.
Główny zarzut stawiany PiS przez bankowców: „z jednej strony aspirująca do władzy partia liczy na wsparcie kredytowe gospodarki. Z drugiej zamierza obłożyć podatkiem aktywa bankowe, które są w dużej części kredytami udzielonymi przez banki, co jest sprzecznością”.