Niewiele ponad połowa spółek składa obowiązkowe roczne sprawozdania finansowe. Takim kulejącym podmiotom potrzebny jest jeden kurator o dobrze wyważonych kompetencjach – uważają eksperci.
Kuratorzy mogą się pojawić w 4 proc. spółek handlowych. / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Jaki będzie ostateczny kształt kurateli potrzebnej spółkom, które nie składają sprawozdań finansowych w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) czy wręcz utraciły zarządy i wspólników, zdecyduje nowelizacja ustawy o KRS. Na razie trwa dyskusja, jaki powinna przybrać kształt.

Reklama

Niekompatybilne regulacje

Przepisy dotyczące kuratorów dla spółek handlowych są dziś wielotorowe. Ustawa o KRS (Dz.U. z 1997 r. nr 121, poz. 769 ze zm.) w art. 26–32 pozwala ustanowić taką osobę, gdy spółka, mimo że ma organy, a więc przede wszystkim zarząd, nie wywiązuje się z obowiązków rejestrowych. Polega to przede wszystkim na nieskładaniu – mimo sądowego postępowania przymuszającego – rocznych sprawozdań finansowych. A problem jest palący, ponieważ – jak wynika z ostatnich szacunków Ministerstwa Sprawiedliwości – obowiązek ten wypełnia zaledwie 54,68 proc. przedsiębiorców.
Kiedy natomiast osoba prawna, np. spółka z o.o., nie może prowadzić swoich spraw z powodu braku organów, sądowi wolno ustanowić dla niej kuratora materialnego. Dzieje się to na podstawie art. 42 kodeksu cywilnego.
Zdarza się jednak, że po powołaniu kuratora rejestrowego wychodzi na jaw, iż spółka nie ma organów, ponieważ członkowie zarządu dawno złożyli rezygnację lub upłynęła im kadencja. Należałoby więc ustanowić kuratora materialnego, bo kurator rejestrowy nie może nawet sam złożyć dokumentów spółki w sądzie. Stąd m.in. wzięła się konieczność nowelizacji przepisów dotyczących kuratorów w spółkach. Właśnie został przygotowany projekt założeń ustawy o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw.

Rozproszone kompetencje

Dla przedsiębiorców kuratorzy materialni mają nieporównanie większe znaczenie niż rejestrowi. Według szacunków bowiem (elektroniczny system rejestracji spółek nie pozwala precyzyjnie wychwycić tych danych) co najmniej 4 proc. wszystkich zarejestrowanych podmiotów może nie mieć organów. A nie da się bagatelizować porzucania spółek – podkreślają zgodnie prawnicy. Bywa to skutek tego, że wspólnicy zawarli umowę na czas nieokreślony, a przedsiębiorstwo zakończyło interesy po kilku latach. Czasem zmienia się koniunktura albo skłóceni udziałowcy tracą zainteresowanie współpracą. Najdotkliwsza dla kontrahentów jest jednak sytuacja, w której właściciele i zarząd spółki narobili długów i nie mają z czego ich spłacić. Starają się więc, przynajmniej na kilka lat, umknąć z pola widzenia wierzycieli. Spółka opuszcza siedzibę, zamyka rachunek bankowy, a członkowie zarządu zmieniają adresy i numery telefonów. W takich sytuacjach zarówno organy skarbowe, jak i kontrahenci potrzebują kuratora. Najlepszy byłby taki, który łączyłby różne uprawnienia.
– Dlatego nie rozumiem, dlaczego nie pomyślano do tej pory nad zebraniem w jednej ustawie uprawnień kuratorów, rozrzuconych w wielu aktach prawnych – mówi sędzia Witold Olech, kierownik sekcji rejestru przedsiębiorców Sądu Rejonowego w Rzeszowie.
No bo przecież prócz kuratora rejestrowego i materialnego mamy też kuratorów w procesie czy ustanawianych do postępowania upadłościowego.
– Należałoby określić szczegółowo kompetencje jednego kuratora sprawującego pieczę nad osobą prawną – uważa sędzia Olech.
Projekt założeń nowelizacji ustawy o KRS mówi jednak tylko o konieczności wyposażenia kuratora rejestrowego w kompetencję umożliwiającą mu zastąpienie podmiotu w wykonaniu obowiązku rejestrowego tak, by miał dostęp do potrzebnych mu dokumentów.
– Gdyby tym miało się skończyć, byłoby to legislacyjne lekceważenie symptomów złej kondycji spółek nonszalancko traktujących sądy rejestrowe. A przecież właśnie niebezpieczeństwo bankructwa powinno być lepiej sprawdzane – uważa prof. Tomasz Siemiątkowski, adwokat w kancelarii Głuchowski Siemiątkowski Zwara.
Zaletą nowej regulacji ma być wprowadzenie uproszczonej formuły likwidacji niewydolnej czy porzuconej spółki. Procedura nie wymagałaby powoływania likwidatora odpowiadającego za długi spółki niczym członek zarządu. W nowym stanie prawnym miałby wystarczyć kurator materialny.
– Dla mnie wadą planowanej nowelizacji jest pomysł poszerzenia kompetencji kuratora, z jego dążenia do powołania organów albo do likwidacji spółki, na prowadzenie spraw takiego przedsiębiorcy – mówi Mariusz Korpalski, radca prawny z poznańskiej kancelarii Komarnicka Korpalski.
– Prowadzenie spraw spółki wiąże się bowiem z odpowiedzialnością za jej zobowiązania. Taką, jakiej podlegają członkowie zarządu, którzy np. w porę nie złożyli wniosku o upadłość zadłużonego przedsiębiorcy. Tymczasem kuratora można powołać z urzędu. Jak wobec tego według projektodawców miałaby wyglądać taka odpowiedzialność łamiąca wszystkie zasady państwa prawa – pyta dalej mec. Korpalski.
Sceptyczni są i inni.
– Przepisy poszerzające kompetencje kuratorów trzeba będzie stosować bardzo ostrożnie, ponieważ jego działania mają wywierać bezpośredni wpływ na sytuację prawną podmiotu po przywróceniu go do normalnego funkcjonowania. Dlatego znowelizowana ustawa, a potem również orzeczenia sądów będą musiały te uprawnienia dookreślić – uważa Maciej Gawroński, radca prawny z kancelarii Bird & Bird.

Do osiągnięcia celu liczą się koszty

Niezwykle istotną kwestią są koszty działania kuratora materialnego. Dziś niełatwo jest o chętnych, ponieważ za ich pracę ma płacić spółka. Także porzucona. Dlatego propozycja nowej regulacji przewiduje, że kiedy kurator pojawiałby się u przedsiębiorcy na wniosek np. kontrahenta, to właśnie ta osoba płaciłaby za jego pracę.
– Obawiam się, że w takiej sytuacji, jeżeli spółka nie będzie winna komuś milionów, wniosek o ustanowienie kuratora okaże się nieopłacalny – ocenia mec. Gawroński.
Kiedy natomiast kurator byłby powoływany z urzędu do doprowadzenia do powołania organów spółki lub do jej likwidacji, koszty jego działania miałyby solidarnie obciążać spółkę i osoby, które doprowadziły do takiego stanu rzeczy, czyli wspólników. I – jak podkreślają twórcy projektu – nie będzie to wynikało z istoty praw udziałowych, ale z przyjętego świadomie przez wspólników obowiązku wyboru zarządu.
Etap legislacyjny
Projekt założeń w konsultacjach