Na koniec 2013 r. było 408 tys. zawieszonych firm, co oznacza, że w ciągu całego roku przybyło ich 56,3 tys. (mowa o spółkach i zakładach osób fizycznych) – wynika z rejestru podmiotów gospodarki REGON, czyli oficjalnego spisu wszystkich firm prowadzonego przez GUS. W tym samym czasie wyrejestrowano 265,1 tys. przedsiębiorstw, zatem można przyjąć, że de facto z przedsiębiorczej mapy Polski zniknęło ponad 321 tys. podmiotów – najwięcej od kryzysowego 2009 r.

– Niepewna sytuacja gospodarcza sprzyja podejmowaniu decyzji o zaprzestaniu działalności albo o podejmowaniu nowej – ocenia Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

Część przedsiębiorców nie zdecydowała się na wyrejestrowanie z REGON, a jedynie zawiesiła działalność. Czyli zachowała możliwość szybkiego powrotu na rynek. Oznaczać to może, że optymistycznie patrzą w przyszłość.

Zdaniem analityków stosunkowo duża liczba firm zawieszających działalność związana jest również z tym, że w ostatnich latach duże przedsiębiorstwa najchętniej zatrudniały pracowników nie w ramach umów o pracę, lecz kontraktów. Jednak część z samozatrudnionych straciła je w efekcie cięcia kosztów w dużych firmach, związanych ze słabą koniunkturą gospodarczą (głównie w pierwszej połowie 2013 r.). W takim wypadku zawieszenie działalności uchroniło jednoosobowe firmy przed ponoszeniem kosztów związanych z ich utrzymaniem – nie musiały na przykład odprowadzać składek na ZUS.

Wśród firm, które zawiesiły działalność, lub tych, które zostały wyrejestrowane, dominowały przedsiębiorstwa handlowe i budowlane. To nie przypadek. W handlu kurczy się liczba małych firm, bo nie wytrzymują one konkurencji ze strony supermarketów i dyskontów. Na liczbę firm w budownictwie wpływa nie tylko koniunktura, lecz także sezonowość pracy.

Ten medal ma również jaśniejszą stronę – w ubiegłym roku wzrosła liczba nowo zarejestrowanych podmiotów: spółek, spółdzielni i osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Łącznie powstało ich 348 tys., czyli o 6,9 proc. więcej niż w roku poprzednim i jednocześnie najwięcej od 2010 r. Bilans jest dodatni – w 2013 r. przybyło nam 27 tys. przedsiębiorstw.

Wzrost wynikał m.in. z tego, że urzędy pracy miały więcej środków na finansowe wsparcie bezrobotnych chcących założyć własny biznes – tylko przy pomocy pośredniaków powstało ponad 46 tys. firm (o 15 proc. więcej niż w roku poprzednim). Do tego dochodzą podmioty założone za pieniądze z funduszy unijnych. Zdaniem ekspertów wiele osób postanowiło się sprawdzić w prowadzeniu własnego biznesu, bo nie miały innego wyjścia – przy wysokim bezrobociu szanse na znalezienie zatrudnienia na etacie okazały się mizerne. Osoby te wolały spróbować zarabiać na własny rachunek, niż wyciągać rękę do opieki społecznej czy pracować w szarej strefie.

Pytanie, czy podołają wyzwaniu. Jeżeli wierzyć ekspertom, mają na to spore szanse, bo koniunkturalny dołek nasza gospodarka ma już za sobą i teraz będziemy szli do góry. A to zwiększa prawdopodobieństwo pozyskania klientów i zawarcia kontraktów przez firmy.