Pod pretekstem ochrony praw konsumentów Stowarzyszenie Alekto próbuje wymuszać opłaty od firm, które – jego zdaniem – wpisują do umów z klientami niedozwolone klauzule. W przypadku odmowy grozi skierowaniem sprawy do sądu. W ten sposób Alekto i inne firmy-widma wykorzystują nieznajomość prawa.
O takiej sytuacji zaalarmowała „DGP” agencja interaktywna Aurelius. Jej klienci dostali e-meile, w których stowarzyszenie zajmujące się rzekomo ochroną praw konsumentów zarzuca im stosowanie klauzul niedozwolonych w umowach. Co więcej, informuje o skierowaniu sprawy do sądu i domaga się wypłaty niemal 2 tys. zł lub zawarcia ugody.
Właściciel Aureliusa Robert Kuryłowicz próbował skontaktować się ze stowarzyszeniem, jednak bezskutecznie. Na telefony i e-maile nikt nie odpowiedział. Pisma do firm, wysłane z darmowego konta na Gmailu, nie są podpisane nazwiskiem. – Poradziliśmy klientom, by je zignorować, umieściliśmy też ostrzeżenia na naszym blogu – mówi Kuryłowicz. Pod koniec listopada stowarzyszenie zażądało usunięcia wpisu pod groźbą skierowania sprawy do sądu.