Tempo dzisiejszy biznes zawdzięcza cyfryzacji. Im więcej da się dzięki niej zdziałać, tym szybciej rozwijają się firmy i cała gospodarka. Polskie firmy, z różnych branż, mają wielki potencjał i spore szanse na dobre pozycje w międzynarodowym wyścigu konkurencyjnym. Warunkiem koniecznym przekucia tych szans na wymierne rezultaty jest digitalizacja: mądrze i skutecznie przeprowadzona cyfrowa transformacja biznesu. A tego nie da się dziś zrobić, nie korzystając z chmury obliczeniowej.

Tak jak na początku XX w. skończyły się czasy, w których każda fabryka miała swoją elektrownię, tak teraz kończą się czasy własnych serwerowni. Znacznie bardziej efektywne są zasoby współdzielone w chmurze: dobrze skonstruowana umowa zapewnia optymalizację kosztów w zamian za najbardziej efektywne wykorzystanie mocy obliczeniowej i pamięci. Płacimy dokładnie za to, czego używamy. Jeśli rośnie zapotrzebowanie na moc obliczeniową lub dane – cena rośnie. Gdy szczyt zapotrzebowania minie, spada wykorzystanie serwerów i pamięci. I spadają koszty – co nie wydarzy się w firmowej serwerowni, którą trzeba utrzymywać w całości. Rozwiązania Cloud Computingu są tak dobre, że nawet firmy, które przez lata sprzedawały swoje oprogramowanie na płytach, jego nowe wersje produkują już wyłącznie w modelu SaaS (Software as a Service, czyli oprogramowanie jako usługa). Chmura wraz z dostępnym dzięki niej oprogramowaniem staje się nieodzowną częścią otaczającej nas rzeczywistości.

Michał Potoczek

Michał Potoczek

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Skuteczna cyfryzacja zależy od tego, czy krajowe przedsiębiorstwa mają dostęp do takich narzędzi, jakimi dysponują ich konkurenci na najbardziej rozwiniętych rynkach. Zapowiedź uruchomienia regionu Google Cloud – jednego z 25 na świecie – w Warszawie, jest krokiem właśnie w tym kierunku. Taki sam hub naszego globalnego partnera działa już w Zurychu czy pod Helsinkami. Polski region Google Cloud będzie jednak pierwszym w Europie Środkowo-Wschodniej. Bez Operatora Chmury Krajowej (OChK), spółki technologicznej powołanej przed niespełna rokiem przez PKO Bank Polski i Polski Fundusz Rozwoju, powstanie regionu chmury Google zwyczajnie nie doszłoby do skutku.

Transformację IT warto zacząć od razu, bo to proces, którego nie da się przejść jednym krokiem. Jeśli jednak polskie firmy nie wsiądą do rozpędzonego pociągu cyfryzacji już na najbliższej stacji, na długo zostaną same na opustoszałym peronie

Google jest liderem w zakresie zaawansowanych technologii – w szczególności analityki danych, sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Co można zrobić z tymi technologiami? Jeśli na przykład firma chce przyspieszyć działanie, w którym ważne jest tworzenie dokumentacji zdjęciowej, może skorzystać ze sztucznej inteligencji (AI), która potrafi te zdjęcia obejrzeć, przeanalizować i opisać. Taką technologię wykorzystuje wielka platforma wynajmu pokoi i mieszkań, by przyspieszyć wprowadzanie nowych ofert i je wystandaryzować. Podobne rozwiązania testuje w USA branża ubezpieczeń motoryzacyjnych, dążąc do szybkich i powtarzalnych, jeśli chodzi o jakość, opisów szkód. AI ogląda zdjęcie, analizuje i pisze, co na nim widać. Tak zaawansowanych rozwiązań nie da się kupić z półki w pudełku. Są udostępniane w chmurze. Dlatego tak ważne jest, by regulatorzy, nadzorcy rynku i ustawodawca otwierali szerzej drzwi dla użycia chmury, szukając – wspólnie z dostawcami i klientami – sposobu na zrealizowanie celów regulacyjnych i nadzorczych przy użyciu najnowszych technologii. Technologii, które używane są przez globalne firmy, z którymi siłą rzeczy nasze przedsiębiorstwa muszą konkurować.

Chmura obliczeniowa może jednak zabezpieczyć także inne potrzeby. Przykłady można mnożyć. Być może najbardziej spektakularnym jest sposób, w jaki Chmura Krajowa w oparciu o swoją infrastrukturę może zmniejszyć koszty i kłopoty zarządzania komputerami w firmie, zapewniając jednocześnie całkowitą mobilność przy pełnym bezpieczeństwie. W największych przedsiębiorstwach to wyzwanie liczone jest w dziesiątkach tysięcy biurek i laptopów lub pecetów, które na nich stoją. Dziś stanowisko pracy można zwirtualizować, stawiając na biurku niewielkie urządzenie, „cienkiego klienta”, z podłączoną klawiaturą, myszką i ekranem. Nic tam ryzykownego użytkownik nie zainstaluje, a jedna końcówka może kosztować nie więcej niż kilkaset złotych. A co jeszcze lepsze – dokładnie te same zasoby bez zmniejszenia poziomu bezpieczeństwa pracownik może uruchomić na dowolnym urządzeniu poza siecią firmową, bo jego stanowisko pracy jest na tym urządzeniu tylko wyświetlane. Jak film na ekranie. Większość czynności obsługowych odbywa się też na serwerze w chmurze i to dostawca usługi odpowiada za sprawność jej działania. Firmowe IT może zająć się w tym czasie tworzeniem innowacyjnych rozwiązań.

Używając odpowiednich narzędzi, niewielka, zwinna firma może urosnąć do rozmiarów globalnego przedsiębiorstwa, jeśli stworzy atrakcyjny produkt i dzięki wykorzystaniu najnowocześniejszych cyfrowych rozwiązań dotrze z nim do klientów z całego świata. A wielka firma od lat działająca na rynku utrzyma na nim swoją pozycję, jeśli szybko przeprowadzi transformację cyfrową i zdobędzie dzięki niej zwinność, pozwalającą na szybkie i elastyczne dostosowywanie się do zmian w otoczeniu.

Co mają robić firmy, które nie są cyfrowe z definicji? Czy mają się czego obawiać? Tak, ale tylko wówczas, jeśli przegapią cyfrowe okno, które właśnie teraz się dla nich otwiera. Transformację IT warto zacząć od razu, bo to proces, którego nie da się przejść jednym krokiem. Jeśli jednak polskie firmy nie wsiądą do rozpędzonego pociągu cyfryzacji już na najbliższej stacji, na długo zostaną same na opustoszałym peronie. Zdigitalizowany świat globalnego biznesu nie będzie czekał.