statystyki

Kontrowersje wokół nowelizacji prawa upadłościowego

autor: Patryk Słowik27.08.2019, 08:26; Aktualizacja: 27.08.2019, 08:26
problem, dług, rachunki

Projekt zmian przewiduje, że nabywca przedsiębiorstwa nie tylko przejmuje umowy o pracę, lecz także bierze na siebie odpowiedzialność za wszelkie zobowiązania wynikające ze stosunku pracy.źródło: ShutterStock

Nowelizacja prawa upadłościowego miała rozstrzygnąć doktrynalne spory. Zdaniem prawników jednak kłopoty dopiero się zaczną. I mogą spowodować mniejsze zainteresowanie inwestorów nabywaniem przedsiębiorstw w finansowych tarapatach.

Chodzi o pre-pack, czyli procedurę przygotowanej likwidacji w upadłości. W największym uproszczeniu polega ona na sprzedaży przedsiębiorstwa w toku postępowania upadłościowego. To procedura, z którą rynek wiązał ogromne nadzieje. Działa jednak średnio. Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości, które opracowało projekt nowelizacji prawa upadłościowego (ustawa została uchwalona przez Sejm 19 lipca 2019 r.), dzieje się tak m.in. dlatego, że pojawiały się wątpliwości co do odpowiedzialności finansowej nabywców za istniejące długi. Problem rozwiązano jednak w sposób, który w ocenie ekspertów skomplikuje sytuację jeszcze bardziej.

(Nie)odpowiedni przepis

Do art. 317 prawa upadłościowego postanowiono dodać ust. 2a w brzmieniu: „przepis art. 23 1 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy stosuje się odpowiednio”. Czyli regulacje o przejściu zakładu pracy należy stosować w przypadku pre-packu „odpowiednio”. Co zastosowanie art. 23 1 kodeksu pracy oznaczałoby zatem w praktyce?

‒ Przede wszystkim to, że nabywca przedsiębiorstwa nie tylko przejmuje umowy o pracę, lecz także bierze na siebie odpowiedzialność za wszelkie zobowiązania wynikające ze stosunku pracy, w tym zaległe pensje czy odprawy. Tak się dzieje, gdy do nabycia przedsiębiorstwa dochodzi poza ramami procedury upadłościowej ‒ wyjaśnia Bartosz Sierakowski, radca prawny, wspólnik w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy. Ale zaznacza zarazem, że nie budziło do tej pory większych wątpliwości, iż zakupy u syndyka są pozbawione ryzyka w postaci odpowiedzialności za długi pracodawcy z przeszłości. Sierakowski dodaje również, że w doktrynie i orzecznictwie, także Sądu Najwyższego, panowała zgoda, iż nabywca nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania względem pracowników sprzed ogłoszenia upadłości. Zakład pracy jest wówczas przejmowany razem z pracownikami (o ile na dzień nabycia są w nim zatrudnieni), a więc z poszanowaniem praw pracowniczych, ale zaspokajanie zaległych zobowiązań pracowniczych reguluje wyłącznie prawo upadłościowe, czyli zaspakaja je syndyk z funduszów masy upadłości. Inwestor zaś ponosi odpowiedzialność za zobowiązania bieżące i przyszłe.

‒ Założenie to wydaje mi się słuszne. Istotą pre-packu, czyli instytucji prawa upadłościowego, jest przede wszystkim zachęta do nabywania przedsiębiorstw, a nie ochrona praw pracowniczych ‒ wskazuje Jerzy Kozdroń, radca prawny, były wiceminister sprawiedliwości, który odpowiadał za przygotowanie podwalin pod obecnie obowiązujące w Polsce prawo upadłościowe. Zdaniem Kozdronia absolutnie kluczową kwestią jest to, by ustawodawca możliwie najbardziej ułatwiał przeprowadzanie transakcji. ‒ A konieczność zaspokojenia zaległych zobowiązań pracowniczych stanowiłoby balast dla potencjalnych nabywców. Mogłoby to skutkować mniejszą liczbą pre-packów, a co się z tym wiąże, gorszą sytuacją także pracowników, którzy nie mogliby liczyć na stabilne zatrudnienie ‒ spostrzega były wiceminister.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane